Wytwórnia: Multikulti Project MPI 003

The Light

Zimpel/Traczyk/Rasz

  • Ocena - 4

Intro; Mama z Katmandu; The Light; Straight Up and Down; Drugie zabicie psa; Recall; Lonely Woman; J20, 19-23; Where Did You Sleep Last Night (My Girl)
Muzycy: Wacław Zimpel, klarnet, klarnet basowy; Wojciech Traczyk, bas; Robert Rasz, perkusja

Płytę tria Zimpel/Traczyk/Rasz włożyłem do mego odtwarzacza z radością i nadzieją (dodam od razu, że nie została zawiedziona) przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest to już drugie wydawnictwo, które pojawiło się na rynku z inicjatywy poznańskiego dystrybutora płyt spod znaku jazzowej awangardy (choć nie tylko, bo również muzyki klasycznej) Multikulti Project. Ucieszył mnie fakt, że właścicielom Multikulti przestała już wystarczać sama dystrybucja muzyki, którą uważają za wartościową – postanowili też podjąć ryzyko jej produkowania i wydawania. I właśnie rodzaj muzyki promowanej przez poznańskiego wydawcę jest drugim powodem mojej satysfakcji. O ile bowiem scena szeroko rozumianego środka jazzu jest w Polsce dość dobrze dokumentowana, o tyle muzycy grający jazz nieco trudniejszy – a przecież i takich w Polsce mamy – mają znacznie mniej okazji do zaprezentowania swojej twórczości szerszej publiczności, wydając ją w postaci płyty.

Z jednej strony trudno się temu dziwić – jazz tak czy owak nie sprzedaje się przecież w wysokich nakładach – z drugiej zaś tym bardziej cieszy fakt, że ktoś mimo wszystko uważa, że warto. A warto również ze względu na – jeśli taki można powiedzieć – „zrównoważony rozwój” samej muzyki jazzowej w naszym kraju. Jazz, jak słusznie przypomina Wynton Marsalis, nie może bowiem zapominać o własnej tradycji, ale też nie może się ograniczać do jej odtwarzania. Aby jazz pozostał muzyką żywą, muzyką, która wyraża doświadczenia kolejnych pokoleń, potrzebne jest sięganie do nowych źródeł inspiracji, tworzenie nowych języków i form. Oczywiście, nie zawsze tego rodzaju poszukiwania kończą się powodzeniem, niemniej jednak bez ich podejmowania jazz przerodziłby się w muzykę skostniałą, muzealną.

Klarnecista Wacław Zimpel, kontrabasista Wojciech Tkaczyk i perkusista Robert Rasz to artyści młodzi, muzycy, którzy właśnie skończyli studia, lub też jeszcze są w ich trakcie. Mają już jednak za sobą wystarczająco dużo muzycznych doświadczeń, aby tworzyć muzykę dojrzałą. Chociaż mają wykształcenie akademickie, to – jak pisze Theo Jörgensmann w komentarzu do płyty – „ich poszukiwania nowych form muzycznych nie wynikają wyłącznie z zainteresowania rozbudowaną formalnie europejską muzyką koncertową. Ich muzyka oddziałuje w dużo większym stopniu emocjonalną i rytmiczną stroną jazzu”. Nieprzypadkowo to właśnie Jörgensmann został poproszony o napisanie komentarza do płyty, gdyż bez wątpienia jego twórczość jest jednym z punktów odniesienia dla zapisanej na niej muzyki.

Oprócz kompozycji członków Tria na płycie znajdujemy jeden utwór Erica Dolphy’ego, Lonely Woman Ornette’a Colemana, a także kompozycję rockowej grupy Nirvana. Dolphy to z pewnością ważna inspiracja dla klarnecisty Wacława Zimpela, zwłaszcza jeśli chodzi o grę na klarnecie basowym. Colemana możnaby w pewnym sensie uznać za patrona całej koncepcji muzyki granej przez trio, a Nirvana to po prostu znak czasu.

Z drugiej strony warto zauważyć, że chociaż przyzwyczailiśmy się myśleć o Colemanie i Dolphym jako o awangardzistach, to przecież w międzyczasie stali się już oni klasykami jazzu. Nie można oczywiście powiedzieć, że reprezentują jego środek, ale nawiązanie do ich koncepcji to w jakimś sensie również nawiązanie do tradycji. I takiego twórczego przetwarzania awangardowej tradycji należy życzyć triu Zimpel/Tkaczyk/Rasz.

Autor: Jarosław Merecki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm