YANKEL BAND
W Łódzkiej Szkole Filmowej

Ziemia obiecana (Piotr Przybył), Tsunami (Krzysztof Kociszewski), Bei Mir Bistu Shein (Sholom Seconda)

Muzycy: Piotr Przybył, skrzypce; Krzysztof Kociszewski, gitara klasyczna; Bogdan Grad, gitara 8-strunowa; Maksymilian Pelczarski, akordeon; gościnnie: Krzysztof Ścierański, gitara basowa, syntezator; Thomas Sanchez, instr. perkusyjne


W Łódzkiej Szkole Filmowej

YANKEL BAND

Koncert odbył się w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi 29 czerwca 2011 roku.

Yankel Band koncentruje się na tworzeniu własnej muzyki instrumentalnej opartej na akustycznym brzmieniu i improwizacji. Specyficzne instrumentarium – skrzypce, gitara klasyczna i akustyczna oraz akordeon to wynik klasycznego wykształcenia muzyków. Autorami kompozycji są Piotr Przybył i Krzysztof Kociszewski. Oprócz jazzu w ich muzyce słychać również elementy bluesa, muzyki cygańskiej i hiszpańskiej. Jednak główną cechą zespołu jest słowiańska melodyjność tematów. Twórczość grupy można zaliczyć do nurtu World Music.

W czasie koncertu w Łódzkiej Filmówce, który odbył się 29 czerwca 2011 roku zespół zaprezentował głównie własne utwory. Akustyczne brzmienie grupy zostało wzbogacone o elektryczne, syntezatorowe barwy basu Krzysztofa Ścierańskiego oraz latynoski temperament Thomasa Sancheza.

Występ został entuzjastycznie przyjęty przez publiczność. Na płycie DVD znajdują się obszerne fragmenty tego koncertu.


Z członkami zespołu rozmawia Jan Targowski:

Piotr Przybył - skrzypce, Krzysztof Kociszewski - gitara. W 2007 roku otrzymali nagrodę Prezydenta Miasta Łodzi dla najlepszych jazzmanów. Zdarzyło się to na XV Gali Grand Prix Jazz Melomani. Jeszcze wcześniej nazywali się Kapela Jankiela, choć żaden z członków grupy nigdy nie uderzył w struny cymbałów. Nazwą podkreślali swoje szerokie zainteresowania muzyczne – kojarzyła się z muzyką klezmerską, ale takiego brzmienia zespół nie wydobywał. Szyld „poszedł” w Polskę i do lidera zgłosił się pewien człowiek z Białegostoku, informując, że ma zespół o tej samej nazwie i nawet zastrzegł ją w Urzędzie Patentowym. Łodzianie przemianowali się na Yankel Band i zaczęli penetrować obszary jazzowego świata.

Ich DVD z koncertu w Łódzkiej Szkole Filmowej trafia teraz do czytelników-prenumeratorów JAZZ FORUM.

JAZZ FORUM: Rok jubileuszowy, 15 lat grania także z zaproszonymi muzykami, występy, sesje nagraniowe... Czujecie się usatysfakcjonowani?

PIOTR PRZYBYŁ: Oczywiście, że tak. Zaczynaliśmy w pubach, a dziś gramy w najlepszych klubach jazzowych. Otrzymaliśmy wiele nagród, także indywidualnych dla najlepszych instrumentalistów m.in. w Rawie Mazowieckiej, na Nocach Bluesowych, na Jesieni z Bluesem w Białymstoku, uhonorowano nas drugą nagrodą na Ogólnopolskim Festiwalu Muzyków Jazzowych i Bluesowych w Gdyni. To daje zadowolenie, mobilizuje, chce się komponować, grać.

KRZYSZTOF KOCISZEWSKI: Przyjęliśmy taką taktykę jako Yankel Band, żeby pokazywać się na festiwalach o formule konkursu. Tak było w Gdyni, w klubie „Ucho”. Uplasowaliśmy się za Adamem Bałdychem. Nagrodą była możliwość zagrania na Sopot Jazz Molo Festival. To słuszna taktyka, daje efekty i pełne zadowolenie. Wspomnę jeszcze Rock Jazz Meeting w Opolu, Spotkania Muzyków Jazzowych w Rudnikach – tu zajęliśmy pierwsze miejsce, a z nim wiązało się zaproszenie, już w charakterze gości, na kolejne Spotkania. Krok po kroku wyrobiliśmy sobie pewną markę.

PP: To dało nam możliwość grania na Złotej Tarce w Iławie.

KK: Na początku wpraszaliśmy się tam, gdzie to było możliwe, teraz z przyjemnością przyjmujemy zaproszenia na koncerty.

PP: W Gdyni nagrodę wręczał nam Przemek Dyakowski, to były miłe wspomnienia.

JF: Wasza historia ma jeszcze jeden ciekawy epizod.

KK: Jest on związany z miastem Zgierz. Tam w połowie lat 90. działał w Miejskim Ośrodku Kultury klub muzyczny Moc – Art. Prowadziłem ten klub, chętnie koncertowali w nim Jan Ptaszyn Wróblewski, Krzysztof Ścierański, Jarek Śmietana, także bluesmani z Easy Rider, czy Nocna Zmiana Bluesa. Pewnego dnia przyjechał Duet Shirin. Tworzyli go Piotr Przybył i Mehdi Gholami. Po koncercie pogadaliśmy sobie i podobne zainteresowania muzyczne spowodowały, że duet przerodził się w trio. Mehdi szarpał struny gitary kostką, ja klasycznie – palcami, a Piotrek ciął smykiem.

PP: Pełnię rolę kronikarza zespołu. Mam notatki, zapisane miejsca i daty koncertów – Warszawa Teatr Mały 10 listopada 1996, Harenda 1997, w starym Akwarium tuż przed jego zamknięciem.

JT: Chciałbym przypomnieć Wam o pewnym wydarzeniu światowej rangi, a mianowicie o „Konstrukcji w procesie” w Łodzi.

PP: To było święto sztuki nowoczesnej. Przyjechali artyści awangardowi różnych dziedzin na czele z Emmetem Williamsem z Nowego Jorku, pionierem stylu Fluxus. Graliśmy dla nich, nie zdając sobie wówczas sprawy, kto nas słucha i ocenia zarazem. Ostatni akord, burza oklasków. Bywalcy nowojorskich klubów jazzowych domagali się bisów. Zostaliśmy zaproszeni na warsztaty do Nowego Jorku.

KK: Ale nie dolecieliśmy, przez ceny biletów lotniczych. Była szansa wydania płyty, ale szczęście nie dopisało. Taśma DAT z koncertu w Radiu Dla Ciebie zaginęła. Gdzie Mehdi mógł ją zostawić? To zagadka po dziś dzień.

JF: Jazzowa Łódź płynie od dziesiątek lat.

PP: Atmosfera, muzyczny klimat Łodzi, wpływa na nas i na naszą twórczość.

KK: Zdarza nam się przysiąść na słynnych schodach łódzkiej filmówki. Z miejsca przywoływane są postaci związane z Melomanami – Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, Andrzej „Idon” Wojciechowski, Witold Sobociński, filmy Polańskiego z muzyką Komedy.

JF: Słuchając waszych nagrań, będąc na koncertach, spoglądając na tytuły utworów zastanawiam się ile jazzu jest w muzyce zespołu Yankel Band?

PP: Staramy się łączyć w naszej autorskiej muzyce różne style. Odwołujemy się do muzyki etnicznej, bluesa, muzyki cygańskiej i hiszpańskiej, ale fundamentem jest improwizacja – dusza jazzu. Ktoś może zarzucić nam brak stylistycznej spójności, ale żyjemy w epoce postmodernizmu i różnorodność jest pożądana. Określę to, co gramy jako World Music, ewentualnie etno-jazz lub acoustic fusion.

JF: Zauważam też nawiązania do Hot Club de France, progresywnego rocka i miejskiego folkloru, szczególnie na płycie „4 Łódź” dźwiękowo opisującej wielokulturowość i wieloetniczność Łodzi. Jazz, ślady żydowskie, słowiańska melancholia.

PP: Ale teraz oddajemy pod osąd i krytykę nasz nowy projekt. Kiedyś graliśmy w klubie „Wytwórnia” w Łodzi. Koncert udał się. Wśród publiczności był mój kolega, wykładowca PWSFTViT Wojtek Kubiak (w czasach studenckich wspólnie grywaliśmy). Podsunął myśl, aby zagrać na uczelni. Miał to być koncert rozpoczynający cykl „Jazz w Filmówce”. Do tego zdarzenia doszło 30 czerwca 2011 roku. Koncert został zarejestrowany, filmowano nas z ośmiu kamer, dźwiękiem zajęli się fachowcy z Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

KK: Jest to wizualno-dźwiękowe podsumowanie dotychczasowej działalności na 15-lecie. Nasze kompozycje i jeden standard jazzowy.

JF: Brakuje mi Laluni z Piotrkowskiej, tej z płyty „4 Łódź”.

KK: Lalunia nie miała szczęścia. Może znajdzie się na kolejnym DVD. To ukazuje się dzięki wsparciu Prezydenta i Urzędu Miasta Zgierza oraz Miejskiego Ośrodka Kultury. Dziękujemy.



Autor: Jan Targowski

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm