Aktualności
Powitanie Willisa Conovera na lotnisku Okęcie w Warszawie, czerwiec 1959.
fot. Marek Karewicz



PÓŁ WIEKU MINĘŁO…

Paweł Brodowski



To było w czerwcu 1959 roku, dokładnie pięćdziesiąt lat temu. Na lotnisku w Warszawie wylądował samolot. Oto przybywał do nas z Ameryki  najsłynniejszy, najlepszy, najbardziej uwielbiany Ambasador Jazzu, emisariusz wolności – Willis Conover. Witały go na Okęciu tłumy fanów i 30-osobowa orkiestra dixielandowa. Tego dnia w Filharmonii Narodowej urządzono na jego cześć specjalny koncert. Grały dla Willisa nasze czołowe zespoły.
 
Mistrzem ceremonii był Roman Waschko, na widowni w pierwszym rzędzie siedział Leopold Tyrmand. A potem odbyło się spotkanie z muzykami w klubie Hybrydy. Historyczny koncert uwieczniony został na płycie „Willis Conover Meets Polish Jazz”.

Od stycznia 1955 roku co wieczór fani na całym świecie przyklejeni do radioodbiorników ustawionych na Voice of America czekali na „Godzinę Jazzu” w audycji „Music U.S.A.”. Ich serca drżały mocniej, gdy słyszeli pierwsze dźwięki Ellingtonowskiego sygnału Take the A-Train i rozpoczynające audycję powitanie, wypowiadane głębokim, ciepłym, rezonującym barytonem: „Time for Jazz! This is Willis Conover speaking from Washington. D.C.”

Doborem muzyki i celnym, lakonicznym komentarzem Conover kształtował gusta i smak niezliczonych miłośników jazzu. Dla wielu z nich był to pierwszy kontakt z tą muzyką, pierwsze lekcje wtajemniczenia, a przy okazji także szkoła języka angielskiego. Willis mówił powoli, wyraźnie, z doskonałą dykcją, głosem, który podnosił na duchu, wpajał miłość do muzyki, rozbudzał marzenia. Jego audycje cieszyły się olbrzymią popularnością, zwłaszcza w drugiej połowie lat 50. za Żelazną Kurtyną. Szacowano, że słuchało jej 30 milionów w Europie Wschodniej, 100 milionów na całym świecie.

„Jeśli istnieje na świecie olbrzymia publiczność jazzowa, to w dużym stopniu została stworzona przez Conovera – pisał krytyk Gene Lees. – To on przyciągnął ludzi do jazzu i z tego względu powinno się go uznać za siłę w muzyce porównywalną z takimi artystami jak Duke Ellington, Charlie Parker, Dizzy Gillespie i Bill Evans”.

Trwała jeszcze Zimna Wojna. Audycje Willisa Conovera były w tej wojnie najlepszym orężem. Chyba żaden z polityków nie wybił tak wielkiej dziury w Murze Berlińskim jak właśnie Conover, którego audycje zmieniły historię jazzu.

Willis Conover był najskuteczniejszym Ambasadorem Jazzu. Wiele podróżował po świecie, odwiedził kilkadziesiąt krajów, ale szczególną sympatią darzył Polskę i polski jazz.

Paweł Brodowski
 




  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm