Aktualności
Zofia Komedowa
fot. Stanisław Chybowski



POŻEGNANIE ZOSI KOMEDOWEJ

Krystian Brodacki



W piątek 11 września br. na warszawskich Powązkach odbędzie się pogrzeb Zosi Komedowej. O godz. 13. w kościele Św. Karola Boromeusza rozpocznie się msza żałobna, po której nastąpi odprowadzenie Prochów do grobu rodzinnego.

Prezydent RP przyznał pośmiertnie Zofii Komeda Trzcińskiej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Żonę i muzę Krzysztofa Komedy żegna na łamach JAZZ FORUM Krystian Brodacki:

Podobno polscy reżyserzy narzekają na brak ciekawych scenariuszy... Życie Zofii z Tittenbrunów Trzcińskiej (primo voto Lachowej) to gotowy scenariusz do pasjonującego filmu, który może kiedyś powstanie: byłby w nim i wątek beztroskiego dzieciństwa na Kresach w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych, byłby wątek rzezi na Wołyniu i bezpośredniego zagrożenia życia, byłby też wątek konspiracyjny, gdy nastoletnia Zosia zostaje
łączniczką w partyzantce AK zgrupowania „Jodła” w Górach Świętokrzyskich...

To dopiero wstęp do życiorysu, w którym wszechwładnie zapanuje wątek jazzowy: inicjacja nastąpiła w Krakowie około 1946 r., gdy po raz pierwszy usłyszała jakieś nagranie Louisa Armstronga, i zachwyciła się, podobnie jak muzyką w filmie „Serenada w dolinie słońca”. Potem – pierwsze małżeństwo, pobyt w Poznaniu, rozwód, powrót do ukochanego Krakowa, mordercza praca w oparach azotanu srebra, w charakterze robotnicy, w fabryce bombek na choinkę...

W 1954 r. ktoś wprowadza ją na słynne Zaduszki Jazzowe w sali gimnastycznej szkoły przy ul. Królowej Jadwigi. Odtąd jej życie nabiera kolorów i przyspieszenia, poznaje muzyków i fanów. Zaprzyjaźnia się z Wandą Warską, z którą razem zamieszkają; gdy Wanda wygra konkurs wokalny zorganizowany przez nowo powstały jazzujący zespół MM 176 (z Trzaskowskim i Kurylewiczem!), Zofia wejdzie mocno w jazzowe środowisko. Odkrywa w sobie talenty menedżerskie, które docenią nie tylko jazzmani. Została kierownikiem organizacyjnym, a także konferansjerem Kwintetu Jazzowego Polskiego Radia (czyli zespołu Kurylewicza i Warskiej po rozpadzie MM 176). Z drugiej strony działa przez pewien czas W Piwnicy Pod Baranami, wprowadzając jazz do miejsca, w którym dotąd nie był zbyt mile widziany; dzięki Zofii rozpoczyna się złoty okres dla tej muzyki w „Piwnicy”.

Nieco wcześniej, na przełomie lat 1955 - 1956, zaczyna organizować w różnych miastach tzw. turnieje jazzowe – imprezy masowe z udziałem wielu zespołów; na turniej do Krakowa przyjechał wtedy poznański zespół Jerzego Grzewińskiego, a z nim – Krzysztof Trzciński. Po jam session poszli razem na spacer. „Właśnie tej nocy zakochałam się w Krzysztofie...” – wyznała mi podczas rozmowy w 1994 r. Stali się nierozłączną parą. Młody laryngolog – pianista był już wtedy zdecydowany pójść drogą jazzu nowoczesnego, jednak wsparcie nie tylko duchowe, lecz i organizacyjne ze strony tej urodziwej, pełnej energii i świadomej jego (i swych) możliwości kobiety odegrało w jego karierze fundamentalną rolę. Umiała stworzyć mu warunki niezbędne artyście do pracy twórczej, a mając rozległe kontakty w polskim a potem i zagranicznym świecie sztuki i kultury, pomogła mu pokonać różne bariery i wywalczyć silną pozycję nie tylko w europejskim środowisku jazzowym, lecz także – a może przede wszystkim – w filmowym. Reszta jest historią, której tragicznym zwieńczeniem będzie wypadek w Beverly Hills...

Po śmierci Krzysztofa w 1969 r. Zofia Trzcińska oddała wszystkie siły, by dorobek Artysty zachować od zapomnienia. Dysponując bogatym zbiorem jego nagrań i fotografii najpierw doprowadziła do wydania przez Poljazz albumu z czterema longplayami z muzyką Krzysztofa – koncertową, baletową, teatralną, organizowała też koncerty z cyklu „Muzyka pozostała”; wraz z Krzysztofem Riege napisała scenariusz do filmu TVP o Komedzie. W III. RP najpierw udostępniła swe archiwum fonograficzne firmie Polonia Records, która wydała dużą ilość kompaktów komedowskich; gdy w związku z różnymi nieporozumieniami (m.in. na tle wydania książki pt. „Oj, Zośka”) Zosia przeniosła prawa do wydawania muzyki Komedy na wytwórnię Power Bros. Krzysztofa Popka. Nakładem tej wytwórni pod wspólnym hasłem „Zofia Komeda presents” wydano 19 CD Komedy i oddzielnie dwa zestawy: „The Genius of Christopher Komeda” (13 CDs) i „Muzyka filmowa Krzysztofa Komedy” (8 CDs) – wszystkie z komentarzami Zofii, a niektóre z fragmentami filmów. Jej wspomnienia pt. „Komeda, Zośka i inni” okazały się bestsellerem.

Była także działaczką Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Od lat zmagała się z chorobą i  stopniowo jej udział w pracach różnych ciał PSJ malał. Przebywała najchętniej w swej posiadłości w miejscowości Chmiel w Bieszczadach, gdzie jako przewodnicząca Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” w Lutowiskach z determinacją broniła tego pięknego skrawka Polski przed różnymi zakusami. To jeszcze jeden wątek jej bogatego życiorysu.

Zmarła na atak serca w bielańskim szpitalu w Warszawie, 20 sierpnia br. wieczorem. W swych ocenach ostra jak brzytwa, w swych reakcjach gwałtowna jak burza, nie przez wszystkich była lubiana. Ale teraz, gdy odeszła, wszyscy mamy świadomość, że nasze środowisko jazzowe utraciło jedną ze swoich, już nielicznych, ikon. Jej odejście to także strata dla całej polskiej kultury.

Żegnaj Zosiu! Żegnaj „Szefie” jak zwykł nazywać Cię Krzysztof. Żegnaj Crazy Girl, „Szalona Dziewczyno”, jak zatytułował dedykowany Ci utwór. Zapewne Ci go zagrał na powitanie po tylu latach...

Krystian Brodacki


 

 




  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm