Coda
Bogusław "Dyzio" Rudzinski i Andrzej Idon Wojciechowski Jazz Camping Kalatówki 1959 r.
fot. Wojciech Plewiński

Artykuł opublikowany w Jazz Forum 4-5/2026 

Bogusław „Dyzio” Rudziński

Paweł Brodowski


Legendarny saksofonista i klarnecista zmarł po długiej chorobie w Sztokholmie 23 marca 2026 roku. Miał 88 lat.

Był jednym z najbardziej aktywnych i cenionych polskich muzyków tradycyjnych przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku, członkiem dwóch naszych najważniejszych zespołów tamtego okresu: New Orleans Stompers i Modern Dixielanders.

Bogusław Rudziński urodził się 22 stycznia 1938 roku w Ursusie. Mając 19 lat, jesienią 1957 roku „Dyzio” – jak mówili do niego koledzy muzycy – zadebiutował jako klarnecista w oryginalnym składzie warszawskiej formacji New Orleans Stompers, którą tworzyli: Wiesław Ejssymont - tp, Jerzy Kowalski - tb, Bogusław „Dyzio” Rudziński - cl, Wojciech Kacperski - p, Eugeniusz Koniarz - b, Mieczysław Wadecki - dr (żaden z tych muzyków już nie żyje). W marcu 1958 Stompersi zdobyli I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Amatorskich Zespołów Jazzowych i Tanecznych w Warszawie, we wrześniu wystąpili na pierwszym Jazz Jamboree ’58.

Pod koniec roku jego miejsce w Stompersach zajął Waldemar Kurpiński, zaś „Dyzio” dołączył do Modern Dixielanders, którzy wcześniej grali jako Sekstet Witolda Krotochwila (który rozpoczął działalność w kwietniu 1957 od występu na inauguracji Hot-Clubu Hybrydy).

Modern Dixielanders, już pod kierunkiem Zbyszka Namysłowskiego, przyjęli bardziej nowoczesną formułę, wzorując się na stylu Chicago spod znaku Eddie’ego Condona – kwintet poszerzony został do sekstetu, z saksofonem tenorowym w czteroosobowej sekcji dęciaków. Ówczesny line-up tworzyli: Bogdan Styczyński - kornet, Zbigniew Namysłowski - puzon, Włodzimierz Kruszyński - klarnet, Bogusław „Dyzio” Rudziński - saksofon tenorowy, Witold Krotochwil -  fortepian, Zdzisław „Sis” Orłowski - kontrabas, Jerzy Bartz - perkusja. Z tego składu żyje jeszcze dwóch muzyków: Krotochwil (1938) i Bartz (1936).

Pod wpływem Namysłowskiego (który był głównym aranżerem) Modern Dixielanders wprowadzili do swojej muzyki większą swobodę improwizacyjną i bardziej nowoczesne rozwiązania. Jak wspominał Jerzy Bartz w wywiadzie dla „Jazz Forum” (Krystian Brodacki, JF 7-8/2009): „Wkrótce mieliśmy niesamowity repertuar: około 100 zaaranżowanych utworów! Graliśmy wszystkie znane nowoorleańskie marsze wieloczęściowe, ale głównie dzięki Zbyszkowi również takie utwory, których nigdy nie słyszałem, np. bardzo tradycyjne Jelly Roll Mortona (The Pearls), albo z repertuaru Beiderbecke’a (Sugar)”. Eksperymentowali, podobno mieli w repertuarze nawet utwór Coltrane’a.

W marcu 1959 „Dyzio” uczestniczył wraz z całą ówczesną elitą polskiego jazzu w legendarnym pierwszym Jazz Campingu na Kalatówkach w Zakopanem. Można go rozpoznać na tej słynnej fotografii zbiorowej wykonanej przez Wojciecha Plewińskiego na polanie Kalatówki, często pojawia się w różnych konfiguracjach dęciaków na zdjęciach z jamów w schronisku, grając na tenorze obok m.in. Waldemara Kurpińskiego - cl, Zbyszka Namysłowskiego - tb, Wojtka Kacperskiego - tb, Andrzeja Kurylewicza - tp, Jana Ptaszyna Wróblewskiego - ts.

W czerwcu 1959 roku wraz z kolegami z Hybryd witał Willisa Conovera na lotnisku Okęcie podczas pierwszej w Warszawie wizyty autora cieszącej się ogromną popularnością audycji rozgłośni Voice of America „Music U.S.A. – Jazz Hour”, audycji, która była dla niego i jego rówieśników najważniejszym źródłem wiedzy o jazzie. Modern Dixielanders z „Dyziem” na saksofonie wystąpili na spotkaniu z amerykańskim posłańcem wolności w Filharmonii Narodowej, a jeden z wykonywanych przez nich utworów, Clarinet Marmalade (z repertuaru Original Dixieland Jazz Band), wydany został przez Polskie Nagrania na płycie-składance „Willis Conover Meets Polish Jazz”.

Pod wpływem Willisa Conovera, który namówił naszych muzyków, żeby zainteresowali się rodzimym folklorem, mogącym okazać się nieocenionym źródłem inspiracji, Zbyszek Namysłowski opracował wiązankę polskich melodii góralskich, która była być może pierwszą w historii próbą wprowadzenia elementów ludowych do polskiego jazzu. Porywające Motywy góralskie można usłyszeć w wykonaniu Stompersów już na samym początku filmu dokumentalnego Joachima Berendta i Janusza Majewskiego „Jazz in Poland” (1964), a także na albumie „Warsaw Stompers” (vol. 1), który w 1965 roku zainaugurował kultową serię Polish Jazz.

Ale pierwszą wersję tego medley nagrali Modern Dixielanders dla Polskiego Radia jeszcze w 1959 roku. To i wiele innych nagrań Modern Dixielanders odnalezionych na taśmach w radiowych archiwach wydane zostało teraz przez Dymitra Markiewicza na sensacyjnym, podwójnym albumie „Tribute To Zbigniew Namysłowski: Modern Dixielanders And New Orleans Stompers”.

We wrześniu 1959 roku Modern Dixielanders wystąpili w warszawskim klubie Stodoła na drugim Jazz Jamboree, a jeszcze przed festiwalem wyjechali, wydelegowani przez ZSP jako przedstawiciele klubu Hybrydy, do Francji na festiwal studencki w Tuluzie. Dla wszystkich członków zespołu (oprócz Zbyszka Namysłowskiego, który rok wcześniej odbył tournée po Danii z grupą Polish All Stars) był to pierwszy wyjazd na Zachód, ogromne przeżycie, zwłaszcza że po drodze dwukrotnie zatrzymali się w Paryżu, gdzie mogli m.in. odwiedzić słynny klub jazzowy Blue Note. Na początku 1960 roku Modern Dixielanders zakończyli działalność, a „Dyzio” powrócił  jeszcze na Jamboree, tym razem jako członek Big Bandu Hybrydy p/d Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza.

W kolejnych latach udzielał się jako sideman z różnymi zespołami i muzyk sesyjny, nagrywał dla radia, Polskiej Kroniki Filmowej. Jedną z takich sesji, odnalezionych w archiwum Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie, wydała niedawno wytwórnia GAD Records na płycie „Unitron” (Bogusław Rudziński - ts, cl, Krzysztof Sadowski - p, Janusz Sidorenko - g, Janusz Rafalski - b, Władysław Jagiełło - dr). Ta perełka to chyba jedyny autorski album Rudzińskiego.

W drugiej połowie lat 60. wyjechał na stałe do Szwecji. Nie zerwał kontaktów z kolegami. W 1987 roku wystąpił w reaktywowanym zespole Modern Dixielanders na koncercie w Filharmonii Narodowej z okazji 30-lecia klubu Hybrydy. Jeszcze na początku nowego wieku widywany był w warszawskim klubie Tygmont.

O jego szwedzkich losach opowiada wdowa, Jola:
„Dyzia spotkałam poprzez (gitarzystę basowego) Leszka Błońskiego w 1984 roku.  Oboje byliśmy rozwiedzeni, nie było przeszkód, by założyć nową rodzinę. Był  12 lat starszy. On jazz, a ja z pokolenia, które uwielbiało The Beatles, The Rolling Stones, Queen. Nie za dużo opowiadał o swoim życiu, o karierze. Spotkałam sporo jego kolegów. Sadowskiego i Lilianę, ich córkę Marysię, Namysłowskiego i jego uroczą żonę, Krzyśka Bema, Wieśka Katanę, Mietka Wadeckiego, i innych.

Mieszkał w Sztokholmie od chwili przyjazdu do Szwecji. Przyjeżdżał tu już w latach 60. na grania  wielokrotnie. Ożenił się ze Szwedką i został… W Szwecji związany był z Big Bandem Opus, zespołami Excentrik, Slotenäs Orkester, Riksteater. Ostatnie lata przed emeryturą pracował w Svensk Jazz och Vis Arkivet, gdzie jego muzyczne wyksztalcenie było docenione, kochał muzykę. Pisał aranże, pomagał kolegom. Ćwiczył na saksofonie prawie codziennie. Wspólnie wychowaliśmy córkę. Kinga miała dziewięć lat, jak go poznała, ale zajął się nią ogromnie. Nauczył ją wszystkiego. Od pływania do jazdy samochodem. Grali razem w tenisa. Ostatnio nie brał  instrumentów do ręki. Choroba przeszkadzała. Postępująca od kilku lat demencja zmieniła go zupełnie.

Był młodszym bratem Zbigniewa Rudzińskiego (1936), wybitnego kompozytora i pedagoga, który poświecił się muzyce poważnej”.

Nikt z dawnych przyjaciół nie może sobie przypomnieć, skąd pochodzi ta jego ksywka „Dyzio”. „Dyzio był dla nas zawsze Dyziem, nigdy nie mówiliśmy do niego ‘Bogusław’ – mówi pianista Witold Krotochwil, założyciel i pierwszy lider Modern Dixielanders. „Na pewno –  jak niektórzy sugerują – nie kojarzył się nam z Dizzym Gillespie’m. Dizzy przecież grał na trąbce, a  nasz ‘Dyzio’ na klarnecie i saksofonie. Może to przezwisko wzięło się od wiersza Juliana Tuwima ‘Dyzio marzyciel’ albo kreskówek Disneya… ‘Dyzio’ był bardzo lubiany, towarzyski, życzliwy, nie stwarzał żadnych problemów. A przede wszystkim był znakomitym muzykiem, który wpisał się do historii polskiego jazzu”.



Zobacz również

Wojciech Morawski

Jeden z czołowych perkusistów polskiego rocka i jazz-rocka, zmarł po długiej i ciężkiej chorobie… Więcej >>>

John Hammond, Jr

Amerykański gitarzysta i wokalista, legenda bluesa, zmarł w Jersey City, w stanie New Jersey,… Więcej >>>

Jacek Mielcarek

Klarnecista i saksofonista, kompozytor, zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 4 lutego 2026 roku. Więcej >>>

Marek Laszkowski

Pianista jazzowy, zmarł we Wrocławiu 1 lutego 2026 roku.  Więcej >>>

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm   
Dokument bez tytułu