Wytwórnia: LADO ABC C/23
Nokturn b-moll Op. 9
Nokturn H-dur Op. 9
Nokturn Fis-dur
Op. 15
Nokturn Des-dur Op. 27
Nokturn G-dur Op. 37
Nokturn Es-dur Op. 55
Notkurn H-dur Op. 62
Nokturn E-dur Op. 62
Muzycy: Marcin Masecki, pianino
Recenzja opublikowana w Jazz Forum 6/2017
Z szufladkowaniem muzyki granej przez Maseckiego w ogóle łatwo nie jest. Pianista dryfuje między klasyką (Bach, Beethoven), muzyką improwizowaną/jazzową (duet z Bubą Kuyatehem/ragtime’y), a współczesną (dekonstrukcje sonat Scarlattiego/„Płaczemy”) i, na szczęście, nie określa się po żadnej z muzycznych stron. Jest klasą dla siebie i ciężko w tym przypadku o porównania. Przyzwyczailiśmy się do ciągłego wydziedziczania pianisty – a to przez środowisko jazzowe, a to klasyczne, tylko po to, by chwilę później przyjąć go z otwartymi ramionami okrzykując geniuszem.
Najnowszy album nie wprowadzi jednak dużego zamieszania. Zgodnie z tym czego można spodziewać się po chopinowskich nokturnach, ich interpretacje są liryczne. Warto rozsmakowywać się w tej płycie i wracać do niej o różnych porach dnia, ponieważ jest to po prostu porcja pięknej muzyki.
Choć sam najbardziej cenię muzykę współczesną tworzoną przez Maseckiego, to trudno mi nie docenić i nie zauważyć odmienności albumu od słynnych klasycznych nagrań nokturnów. Jego interpretacja jest bardziej prawdziwa – mniej tutaj nienaturalnej wręcz lekkości w grze, jaką charakteryzują się legendarne wykonania (Arrau, Rubinstein), a ilość zawartych emocji eliminuje chirurgiczną precyzję. Bardziej swobodne (czy też momentami niechlujne) podejście do odczytu notacji, fantastyczna relacja lewej do prawej ręki (nie są zlepione, rozchodzą się i powracają zależnie od nastroju, ale inaczej niż zwykle) powodują, że dzieje się coś więcej niż „tylko i aż” klasyczna interpretacja.
Pojawia się pytanie, czy solista klasyczny zazdrości Maseckiemu swobody? Braku konwenansów oraz ograniczeń narzucanych przez świat muzyki poważnej? Być może. Mam jednak nadzieję, że autorowi albumu nie chodziło o porównywanie środowisk, czy wskazywanie, kto może więcej, a po prostu o zagranie tych wspaniałych miniatur „na swój sposób”.
Autor: Roch Siciński