Wytwórnia: Connection Works Records CWR 104


Kompozycje Fryderyka Chopina:

Nocturne Op. 27, No. 1, cis-moll
Prelude Op. 28, No. 2, c-moll
Nocturne Op. 9, No. 2, Es-dur
Prelude Op. 28, No. 24, d-moll
Etude Op. 25, No 7, cis-moll
Prelude Op. 28, No 8, fis-moll
Nocturne Op. 62, No 2, E-dur
Nocturne Op. 32, No 2, As-dur
Prelude Op. 28, No 6, b-moll
Prelude Op. 28, No 9, E-dur


Muzycy:
Noah Preminger, saksofon tenorowy; Nate Radley, gitara; Kim Cass, kontrabas; Rob Garcia, perkusja


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2018


Chopin Project

Dead Composers Club

  • Ocena - 3.5

Trzon Dead Composers Club tworzy dwóch Amerykanów – saksofonista Noah Preminger i perkusista Rob Garcia, którzy w perspektywie zamierzają interpretować kompozycje wybitnych przedstawicieli klasyki. Niniejszy projekt jest pierwszą propozycją w serii. Do realizacji tego zamierzenia dokooptowano gitarzystę Nate’a Radleya i kontrabasistę Kima Cassa. Erudyta Preminger jest wychowankiem Dave’a Liebmana, a Garcia pobierał nauki u Adama Nussbauma. Obaj liderzy kwartetu współpracowali w różnych stylistykach z czołowymi postaciami sceny amerykańskiej i każdy ma na koncie po kilka nagranych płyt autorskich.

W Polsce pojawiła się już pokaźna liczba jazzowych projektów Chopinowskich. Również za granicą nagrano albumy dedykowane twórczości naszego wielkiego kompozytora: m.in. Klazz Brothers – „Chopin Lounge” czy Makoto Ozone – „Road to Chopin”. Niniejszy projekt nie jest więc za granicą „pionierski” i może głównie zainteresować kolekcjonerów jazzowych interpretacji muzyki Chopina. Z punktu widzenia warsztatowego płyta jest na wysokim poziomie, natomiast fani jazzu i Chopina mogą mieć zastrzeżenia co do przyjętej formy prezentacji.

Twórczość naszego mistrza to przede wszystkim eksplozja piękna i emocji ukrytych w trudnych do zagrania zapisach nutowych. Cały jej urok ujawnia się najbardziej wyraziście, gdy jest zaprezentowany na fortepianie. Może wirtuoz gitary byłby w stanie próbować się z tą materią zmierzyć. Jednakże saksofonista w roli wiodącej wydaje się być tu na pozycji przegranej.

Na całej płycie kwartet Dead Composers Club wypowiada się konsekwentnie w postbopowym stylu ocierając się momentami o łagodną formę free. Kluczową rolę pełni brzmiący pastelowo saksofonista kreśląc tematy bez werwy, mało wyraziście i w uproszczonej formie. Podobnie brzmiący gitarzysta wtóruje mu unisono lub też podkłada proste figury harmoniczne, wyraźniej zabiera głos dopiero w partiach solowych. Gra kontrabasisty i perkusisty dobrze pasuje do przyjętej formy wypowiedzi, która najbardziej może kojarzyć się z klubowym graniem. Najbardziej barwnie w repertuarze wypadły prezentacje nokturnów. W całości jest jednak za mało twórczego fermentu, a za wiele melancholii.


Autor: Cezary Gumiński

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm