Wytwórnia: ForTune 0172(103)

Regeneracja; Klotoida; Może tak, może nie; Koncentracja; AE78; Beware; Criss-Cross

Muzycy: Bartłomiej Leśniak, fortepian; Robert Wypasek, saksofon tenorowy i sopranowy; Szymon Ziółkowski, saksofon altowy i sopranowy; Mikołaj Sikora, kontrabas; Piotr Przewoźniak, perkusja


Direct Message

Horntet

Młodzi, zdolni, niepokorni, acz z szacunkiem do jazzowej tradycji hołdującej klimatom lat 60. Z ukłonem w kierunku swobodnych form nie stroniących od free. Co najważniejsze autorski program pokazuje nam jazzmanów wyłącznie ze znakomitej strony, czyniąc album „Direct Message” swoistą twórczą kontynuacją poprzedniej płyty, jak również znakomitą próbką nieprzeciętnych możliwości i potencjału tkwiącego w kwintecie. O ile w naszych czasach młodzi muzycy brylują nienaganną techniką, wirtuozerią onegdaj wpisaną w klasyczny nurt muzyki, to jednak tym czymś, co stawia ten czy inny zespół nad pozostałymi jest powaga strony kompozytorskiej.

I przyznam, obowiązek twórców materiału oryginalnego Leśniak, Sikora i Wypasek udźwignęli wybornie. No i jest finałowe Criss-Cross Theloniousa Monka. Cofa nas ono do roku 1963 – tytułowej kompozycji z krążka, który Thelonious wydał raptem pół roku po ikonicznym „Monk’s Dream”. Czy zatem to stylistyczny manifest polskich jazzmanów? Kiedyś widziałem znakomity plakat opisujący kreską odmienność stylu Monkowskiego i była to praca w duchu geometryzacji Pabla Picassa. W tej muzyce jest jakaś zadziorność, niepokorność, zawsze ciążąca do ujścia energii poprzez chwilami wręcz demoniczne sola saksofonistów. W tym gronie Robert Wypasek jest dla mnie odkryciem, jego siła i wizja zwyczajnie kupują moją uwagę momentalnie. A czy aby nie o to w sztuce chodzi?

Wskazałem tenorzystę, ale tu wszyscy muzycy są równymi współautorami sukcesu. Tak, sukcesu, bo album bez wątpienia wyrasta ponad jazzową sztampę, granie oczywiste, czy przewidywalne. Tu, jak zwykłem pisać, za każdym zakrętem czai się nowe. Klotoida ma w sobie coś z komedowskiej wizji powoli uciekającej z okowów jazzu w formule: temat, improwizacje, temat, coda i do domu… Ale jest tu i coś z potęgi schyłkowych dokonań Messengersów. Tych, w których gorset zdaje się być zbyt ciasny i wychodzi z post-hardbopowego grania.

Jest i to, co cenię szczególnie – opowieść rozpisana na pięć głosów.

Ważne też jest wyważenie pod względem budowania fabularnego napięcia. Muzycy dokładnie wiedzą, kiedy powinni przekazać pałeczkę koledze. Wszak jazz, to rozmowa wolności. Muzycy z Horntetu to wiedzą. Od Regeneracji prowadzą nas przez kolejne kompozycje, ani na chwilę nie tracąc naszego skupienia. Gdzieś przeczytałem, że ekipa pod wodzą Bartłomieja Leśniaka to „wysłannicy swingu i mocnego jazzowego brzmienia”. Słuchając AE78 należy dodać, że to wyznawcy podążania odważnie nieutartymi szlakami, chętnie zaglądający do free, choć bez utraty szacunku dla tonalności. Nie bez znaczenia jest również to, że frazy te fajnie zarejestrowano, co jest istotne choćby w tak przejrzystej fakturze, jak w AE78. Tu czas ma swoje równoprawne miejsce z dźwiękiem.

Horntet to formacja o ugruntowanej pozycji na palecie relatywnie nowych zespołów. Mają coś do zaoferowania, idą swoją drogą i co najważniejsze – zmierzają po nasze serca nie schlebiając tanim gustom. Wróżę im świetlaną przyszłość, choć to oznacza nieustającą podróż przez bezdroża i wertepy. 


Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm