Wytwórnia: ACT 9071-2
Long
Way Home; Horizon; Wanderer; Endless; Shine; The Stars Are Closer Than We
Think; Rainbow; Traveller; Between Here and Forever; Gnosienne; Michalina
Muzycy: Adam Bałdych, skrzypce, skrzypce renesansowe; Daniele di Bonaventura, bandoneon; Jacob Karlzon, fortepian; Michel Benita, kontrabas
Nowy album Adama Bałdycha prezentuje jednocześnie premierowe nagrania jego najnowszego zespołu – kwartetu europejskiego. Muzyk od lat związany z wytwórnią ACT Music, skwapliwie korzysta z możliwości zapraszania do nagrań międzynarodowych gwiazd, często także współpracujących z niemieckim wydawcą. Tym razem kwartet znakomitości i muzycznych osobowości stworzyli z naszym skrzypkiem: włoski bandoneonista Daniele di Bonaventura, francuski kontrabasista Michel Benita oraz szwedzki pianista Jacob Karlzon. Ten ostatni nagrywał już z Adamem Bałdychem przy okazji jego debiutanckiego albumu dla ACT.
Album najnowszy nagrany został w miejscu wyjątkowym. Rejestracji dokonano na żywo w sali koncertowej Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach. Miejscu wyjątkowym pod wieloma względami – zarówno stricte artystycznie, jak i architektonicznie. Nagrana wówczas muzyka wpisuje się w kontekst poprzednich dokonań skrzypka. To kolejny, konsekwentny krok w jego artystycznej drodze.
Na „Endless” znajdziemy autorskie kompozycje Adama Bałdycha (z jednym wyjątkiem w postaci Gnosienne Erika Satie’ego), ale nie jest trudno doszukać się tu swoistej kontynuacji ideowych i inspiracyjnych wątków z poprzednich płyt muzyka, zarówno tych z katalogu ACT, jak i tych wydanych przez Anaklasis.
Odczuwam „Endless”jako kolejny rozdział bardzo osobistej, filozoficznej opowieści. Nowy album jest niezwykle spójny jeżeli chodzi o nastrój. Spokojny, skupiony. Nie ma tu wirtuozerskich popisów, kompozytor raczej korzysta – i to dość śmiało – z zawieszenia narracji, z gry ciszą. Interakcje pomiędzy muzykami także opierają się raczej na subtelnościach, niż na zderzeniach i przepychankach. Najczęściej rozgrywają się one na linii skrzypce – fortepian. Nie jest to zaskoczeniem, bowiem Bałdych i Karlzon od czasu do czasu pojawiają się właśnie w duetowej odsłonie na koncertach. Wizytówką tej współpracy jest przepiękny Shine, który rozpoczyna się od skrzypiec pizzicato, z fortepianem w tle, a kończy długim solem fortepianu.
Jacob Karlzon jest najmocniej eksponowanym poza liderem muzykiem. Na kilku ostatnich płytach Adama Bałdycha muzyka niemal w całości podporządkowana była jego wirtuozerii. Teraz skrzypek pokazuje, że nie ma problemu z tym, by oddać komuś pierwszy plan. Za to z lekkim niedosytem znajdowałem na Endless obecność Daniele di Bonaventury i Michela Benity. Nieliczne perełki, gdy są wyraziściej słyszalni (bandoneon w Wanderer czy oba ich instrumenty w Traveler) udowadniają, że pozostało tu jeszcze miejsce do zagospodarowania. Traveler wyróżnia się notabene najpiękniejszą melodią w całym zestawie kompozycji.
Adam Bałdych zapowiadając „Endless”wspomina o zaproszeniu słuchaczy do świata piękna i harmonii. Tak. To prawda. Ten album bez wątpienia zaliczyć można do pięknych. Pięknych w sposób wysublimowany i nie przesłodzony. Bo przecież są takie chwile w życiu, gdy potrzebujemy w nim właśnie piękna.
Autor: Krzysztof Komorek