Wytwórnia: Blue Note Records 00602508009594 (dystrybucja Universal)


Le Manoir De Mes Reves
Melodie au Crepuscule
Anouman
La Valse Des Niglos
Pour Que Ma Vie Demeure
Fleche d’Or


Muzycy
: James Carter, saksofony; Gerard Gibbs, organy Hammonda B-3; Alexander White, perkusja


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 10-11/2019


Live From Newport Jazz

James Carter Organ Trio

  • Ocena - 4

Oto album nawiązujący wprost i pod każdym względem do klasycznej epoki Blue Note Records przełomu lat 50. i 60. poprzedniego wieku: stylistycznie, brzmieniowo, wykonawczo. Repertuarowo (pięć na sześć numerów to kompozycje legendarnego Django Reinhardta) nawiązanie nie jest może wyrażone wprost, ale trudno mu odmówić historycznej logiki – kto nie zadumał się nad duchowym związkiem między swingiem Quintette du Hot Club de France i siarczystym soul jazzem (Jimmy Smith! Lou Donaldson! Lee Morgan!), ten pewnie nigdy nie zadumał się nad niczym. I nie dość, że jest to nagranie live, to jeszcze jest to nagranie z festiwalu w Newport!

Ikoniczność przedsięwzięcia – oczywista w kontekście głośno celebrowanego jubileuszu wytwórni – aż bije po oczach i są to ciosy rozkoszy. Acz, powiedzmy otwarcie, kto lubi ciszę i spokój, ten nie ma tu czego szukać.

James Carter, multisaksofonista, grający też biegle na wszystkim, w co się dmucha, tym razem dał sobie na wstrzymanie i gra jedynie na trzech saksofonach (sopran, alt i tenor). A mimo to o jego występie można powiedzieć to samo, co zawsze – ten facet nie zna umiaru, nigdy nie gra „mniej”, a zawsze „więcej” i za każdym razem on i jego koledzy z zespołu dają z siebie, ile fabryka dała. A że popisują się swoją wirtuozerią z luzem i radością dziecka obdarowanego watą cukrową, nie można ich za to nie lubić. Jest w tym bezpretensjonalnym jazzie, granym z żarem, jak na jam session w najfajniejszym klubie w mieście, w obecności miss juwenaliów, tyle samo wyrafinowania, co ludycznej prostoty.

Kto zaś szuka czytelnych nawiązań do współczesnych mód i wyobraża sobie, że będzie Carter, skoro już podpisał kontrakt z Blue Note, a ma dopiero 50 lat, powiedzmy, Glasperem saksofonu, ten się centralnie myli – to jest album ostentacyjnie staromodny, złożony wyłącznie ze starych i niespecjalnie znanych melodii, do tego utrzymany w ostentacyjnie muzealnej konwencji. Jest przy tym naładowany młodzieńczą energią, muzyka pędzi na złamanie karku.

James Carter popisuje się obłędną techniką (a właściwie obłędnymi technikami), Gerard Gibbs tylko raz (w balladzie Pour Que Ma Vie Demeure) nie wprawia głośnika Leslie w najwyższe obroty, a perkusista Alex White robi dokładnie to, do czego został wynajęty – nieustannie dolewa oliwy do ognia. 


Autor: Adam Domagała

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm