Wytwórnia: Fair Label 193008

Gaia; Weles; Elpis; Whispers; Skadi; Mokosh; Perkun; Światowid; Techno

Muzycy: Maciej Kądziela, saksofony, preparacje elektroniczne; Natalia Kordiak, śpiew; Staszek Szmigiero; syntezatory, fortepian; Kasia Schmidt-Przeździecka, bas; Marcin Sojka, perkusja


Lunamë

Grupę Lunamë powołał do życia Maciej Kądziela, jeden z czołowych polskich saksofonistów jazzowych. Ponieważ ukończył on słynne Rhythmic Music Conservatory w Kopenhadze, stara się ciągle poszukiwać i mieć szerszy ogląd muzycznego spektrum niż absolwenci tradycyjnych uczelni o jazzowym profilu. Choć modelowy skład kwintetu Kądzieli (wokal, saksofon, piano, bas, perkusja) tego nie zapowiada, to niniejszy album prezentuje całkiem nietuzinkowe podejście do współczesnej materii jazzowej, czy też okołojazzowej.

Trzeba tu dodać, że oprócz muzyków zespołu swój niebagatelny wkład produkcyjny wnieśli: Min T, Wuja HZg, Marcin Staniszewski, Envee oraz Jan Smoczyński. Były już wcześniej eklektyczne projekty łączące jazz, rock, techno i muzykę ludową, ale formacja Lunamë zaproponowała absolutnie świeże podejście. Zapewne dzięki współpracy z wymienionymi producentami udało się wykreować brzmienia i współbrzmienia dalekie od schematów.

Większość tytułów kompozycji napisanych przez Kądzielę została zaczerpnięta z rozmaitych mitologii, co współgra z zagadkową warstwą muzyczną. Otwierający utwór Gaia można potraktować jako dobrze napisaną piosenkę, zaśpiewaną przez Kordiak miłym głosem, jednakże w jego końcowej partii pojawia się ostrzejszy akcent jazzowy saksofonu. Wraz z intonacją fortepianowego ostinato w Weles aura wokaliz i akcentacje sekcji rytmicznej przybliżają nas bardziej do jazzu. Kordiak prowadzi zręcznie rozwijany monolog wokalny, któremu wtóruje saksofon sopranowy. Natomiast Elpis wprowadza nas w świat bardziej melancholijny i hip-hopujący. Tekst utworu o oczekiwaniu na spokojny sen można odbierać jako pewną kontrowersję, bowiem muzyka towarzysząca linii wokalnej nie posiada własności wyciszających, a leniwie rozwijanemu rytmowi towarzyszy ogniste solo saksofonu w finale.

Pewne wyciszenie nastroju przynosi temat Whispers, w którym pojawia się senna aura, a krótkie wejścia saksofonu niczym podmuchy wiatru budują tajemniczą atmosferę. Kompozycja Skadi została miejscami osadzona na swoistej galopce, miejscami na hip-hopowych rytmach, co utworzyło tło dla improwizacji wokalnych i kontrastującej z nimi partii rozbrykanego barytonu. Bodaj najbardziej melodyjną na płycie pozostaje kompozycja Mokosh będąca w warstwie wokalnej jakby echem rzewnych ludowych zawodzeń snutych na tle współczesnej pulsacji rytmicznej.

Kontynuując wątek ludowy i z tanecznym przytupem zaczyna się Perkun, by w drugiej części utworu dostarczyć mocniejszych wrażeń w energetycznej przeplatance basu i saksofonu. Bodaj najsilniej nawiązuje do folkloru utwór Światowid osnuty wokół wokalnego ostinato. Całość wieńczy rozwibrowany taniec rytualny Techno z ciętymi wejściami saksofonu i syntezatora.

Przedstawiony materiał nie pozostawia słuchacza obojętnym i wymaga od niego otwartości na różne odcienie współczesności muzycznej. Jako audiofil sugerowałbym przy nagrywaniu kolejnej płyty zadbać o większą klarowność linii perkusyjnej.



Autor: Cezary Gumiński

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm