Wytwórnia: SJ Rec. 038


Epilog
21 Grams
The Inner Struggle
A Melancholy Routine
Sorrow
Rosemary’s Baby
Distraction
Routine II
Hollowness
Transgress
Norm
Serenity


Muzycy:
Piotr Schmidt, trąbka; Wojciech Niedziela, fortepian; Maciej Grabowski, kontrabas; Krzysztof Gradziuk, perkusja


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 1-2/2019

Tribute To Tomasz Stańko

Piotr Schmidt Quartet feat. Wojciech Niedziela

  • Ocena - 4.5

Gdy odszedł Tomasz Stańko, nasze środowisko jazzowe poczuło się osierocone, zabrakło kogoś, kto, wydawało się, był i będzie zawsze. Swoje hołdy dla Stańki oddali: trębacz Tomasz Dąbrowski, saksofonista Adam Pierończyk, specjalny program koncertowy ku czci autora „Litanii” wykonuje Marcin Wasilewski Trio. Zapewne pojawi się tych projektów dużo więcej. Szczególny stosunek do tego artysty mają naturalnie trębacze, których łączy z nim również alchemia trąbkowej techniki i ekspresji. Pierwszym, który nagrał i wydał album dedykowany Stańce, jest Piotr Schmidt. Jak sam pisze w książeczce dołączonej do płyty – przez ostatnie 20 lat był pod wpływem tego wielkiego muzyka i bardzo przeżył jego odejście.

I trzeba mu wierzyć, bo oddał ducha jego muzyki rewelacyjnie. Odnajdziemy w niej melancholię i krzyk, pomiędzy którymi rozpościerał się głos Stańki.

Podkreślam tu rolę trębacza – bo to on przecież jest tu inkarnacją Mistrza, spiritus movens całego przedsięwzięcia, liderem Kwartetu. Jednak nie sposób nie zauważyć, że to dzieło zespołowe. Na 12 kompozycji tylko dwie są autorstwa Schmidta, jedna wyszła spod pióra wibrafonisty Bartka Pieszki, no i jedna to standard Komedy (nieśmiertelna kołysanka z filmu „Rosemary’s Baby” – chętnie i wspaniale przez Stańkę interpretowana). Reszta to utwory sygnowane przez cały Kwartet.

Budowa tej płyty ma wymiar symboliczny. Rozpoczyna się od przesyconego smutkiem Epilogu (autorstwa Pieszki). Nastrój buduje tu powolny pochód akordowy fortepianu. Trąbka wchodzi dopiero po chwili, prostymi, bezpretensjonalnymi partiami. Dominują: czystość, klarowność, swoista muzyczna asceza – wszystko po to, by nic nie przesłaniało emocjonalnego przekazu. Bo – parafrazując Alexandra Pope’a, poetę angielskiego Oświecenia – „Dźwięki są na kształt liści, gdzie zbyt przyćmią drzewa, tam rzadko kiedy owoc zupełnie dojrzewa”.

Taka filozofia zdominowała tę muzykę. Nie znajdziemy tu niepotrzebnych ozdobników, nikt się tutaj nie popisuje. Dzięki temu „Tribute To Tomasz Stańko” ma w sobie magnetyczną siłę. Raz pogrążamy się w otchłań melancholii, jak np. w przepięknym 21 Grams, gdzie przestrzeń pomiędzy dźwiękami fortepianu, delikatnymi wtrąceniami trąbki czy cudowną linią kontrabasu arco jest wielka, jak odległość między dwiema przystaniami Stańkowego okrętu – Warszawą i Nowym Jorkiem. Subtelne, pozornie oderwane od pozostałych instrumentów uderzenia perkusji Gradziuka tylko podkreślają ten nastrój zagubienia i samotności. Innym razem robi się bardziej abstrakcyjnie, free – np. w Distraction, choć partia trąbki nie osiąga tu poziomu krzyku, jaki znamy z płyt i koncertów Stańki, to raczej bezsilne złorzeczenie.

„Tribute To Tomasz Stańko” to rozwinięcie brzmieniowej koncepcji, której początków należy szukać na nagranej w duecie z Wojciechem Niedzielą płycie „Dark Morning”. Koncepcji zbliżonej do idiomu brzmieniowego firmy ECM – muzyki namalowanej w raczej ciemnych barwach, podporządkowanej uczuciom i wrażeniom, bazującej na europejskim stosunku do rytmu i harmonii. Muzyki, której prekursorem w naszym kraju był właśnie Tomasz Stańko.


Autor: Marek Romański

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm