Aktualności
Miles Davis na Jazz Jamboree '83
fot. Piotr Kłosek

Artykuł opublikowany w Jazz Forum 4-5/2026




100 Miles – stulecie urodzin

Tomasz Tłuczkiewicz



Dzisiaj, 26 maja 2026 roku, obchodzimy setną rocznicę urodzin Milesa Davisa.

Swoją relację na tych łamach z występu Milesa Davisa na JJ ’83 Wojciech Karolak zatytułował „Przemówił do nas Bóg”, a Michał Urbaniak po koncercie Hancocka w czerwcu zeszłego roku w bielsko-bialskiej Cavatina Hall na moją zaczepkę „Ale jednak to nie Miles?” odpowiedział: „Herbie to Mistrz Świata, a Miles to Bóg”. Są nas miliony na całym świecie, wdzięcznych losowi za to, że żyjemy w szczęśliwych czasach Stulecia Milesa.

Przez prawie pięć dekad kariery przewodził jazzowi na świecie, wytyczał jego kurs i zmienił go „pięć lub sześć razy”. Po kolejnych trzech dekadach nie widać nikogo, kto mógłby go w tym zastąpić, i jego ostatni kurs nadal obowiązuje. Był innowatorem, choć nie pionierem. Gdy słyszał wzbierającą falę, dosiadał jej jak surfer i zamieniał w styl, od bebopu, przez cool, hard bop, modal, fusion po doo-bop. Nie był rewolucjonistą, aby budować nie burzył, tylko porzucał, tak jak w kosmosie porzuca się puste zbiorniki po zużytym paliwie. Nigdy jednak nie porzucił swego głosu – skupionego, śpiewnego tonu i lakonicznej frazy, gdzie równie ważna, co dźwięk, jest cisza przed i po nim. Musiał wiele zmieniać, aby muzyka brzmiała jak nigdy przedtem, a on mógł nadal grać tak, jak zawsze.

Wierzył w ludzką godność, dobro i piękno, ale nie był mesjaszem, ani apostołem – był szamanem. Jego voodoo / mystique / cool to aparycja, przenikliwe spojrzenie, chrapliwy szept i malownicze stylówki, nałogi, boks i malarstwo, kobiety i włoskie wyścigowe bryki… Wayne Shorter, także w JF: „Miles to był prawdziwy Batman. Był krzyżowcem, co walczy o sprawiedliwość i wartości. Za dnia był Milesem Deweyem Davisem III, synem dr. Davisa, a nocą, w nocnych klubach, w garniturach ze skóry jaszczurki i ciemnych okularach, prowadził swoją batmańską walkę o prawdę i sprawiedliwość”.

Herbie Hancock: „Przez pomyłkę zagrałem ‘obcy’ akord. Miles odczekał sekundę i zagrał dźwięk, który całkowicie ten akord oswoił”. Miles nie cenił free jazzu, ale takie zmyłki stały się regularną praktyką Drugiego Wielkiego Kwintetu. Nazywali to „freedom” i doprowadziło to do „Bitches Brew”. Taki był w muzyce i w życiu. Nie walczył z przeciwnościami losu, on je oswajał. Los odebrał go nam już prawie 35 lat temu. Bądźmy jak Miles, oswójmy to: grajmy go i słuchajmy. Niech Miles żyje!

Tomasz Tłuczkiewicz

Miles Davis (26.05.1926 – 28.09.1991)





  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm