Wytwórnia: A&M 00602557174502 (dystrybucja Universal)

I Can’t Stop Thinking about You; 50.000; Down, Down, Down; One Fine Day; Pretty Youn Soldier; Petrol Head; Heading South on the Great North Road; If Can’t Love Me; Inshallah; The Empty Chair; I Can’t Stop Thinking about You (L.A. version); Inshallah (Berlin sessions version); Next to You with The Last Bandoleros

Muzycy: Sting, śpiew, bas, gitara; Dominic Miller, Lyle Workman, gitara; Martin Kierszenbaum, organy, mellotron, instr. klawiszowe; Vinnie Colaiuta, Josh Freeze, perkusja; The Last Bandoleros (Jerry Fuentes, Diego Navaira, Derek James), śpiew; i inni

Recenzję opublikowano w numerze 1-2/2017 Jazz Forum.


57th & 9th

Sting

  • Ocena - 3

Sting ma dwa problemy. Po pierwsze nie ma o czym pisać piosenek. Absolutna większość utworów muzyki popularnej dotyczy miłości, albo w wersji szczęśliwej (deklaracje miłości), albo pechowej (narzekania na niewierność). I co tu ma opiewać pan w późno-średnim wieku, od lat szczęśliwy małżonek i ojciec? Drugi, bardziej generalny problem dotyczy natury muzyki popularnej. Otóż, w przeciwieństwie do twórców i wykonawców jazzu i muzyki symfonicznej, którzy z biegiem lat doskonalą swój warsztat i poszerzają środki ekspresji, w muzyce popularnej liczy się świeżość, nowe brzmienie, nowy pomysł na skandale. Wokaliści popu  i rocka, o nieustawionych, nieszkolonych głosach, z biegiem lat tracą skalę i ekspresję.

„Gwiazdy rocka nigdy nie umierają, tylko powoli gasną” – śpiewa Sting w piosence 50.000, ale cały jej tekst jest tak ambiwalentny, że nie wiadomo czy opłakuje on śmierć rocka, czy chce jej zaprzeczyć. Motyw starego rockmana, wspominającego swe przeszłe życie i karierę pojawia się jeszcze dwukrotnie, w Heading South on the Great North Road i w The Empty Chair. Drugi z tych utworów znowu posługuje się ambiwalencją, można go bowiem odczytać jako odę do wiernej towarzyszki życia, która zawsze pozostawia jedno wolne krzesło, na wypadek, gdyby nagle pojawił się w domu, ale wers „ośmielam się mieć nadzieję, że usłyszysz mą modlitwę” może też sugerować kontekst religijny. Jest to też bezsprzecznie najpiękniejszy utwór na tej płycie.

Niestety inne ballady, a jest ich tu sporo, nie są tak udane, bowiem w śpiewie Stinga brak empatii z bohaterami jego piosenek, a w wolnych, akustycznych utworach słychać wyraźnie, że ma on kłopoty z dykcją. Przerzucanie się do drugiej skrajności, ostrego (Next to You) a nawet heavy (Petrol Head) rocka, też nie brzmi w wykonaniu Stinga zbyt przekonywająco – to po prostu nie jest jego styl. Tytuł płyty wyraźnie sugeruje, że znalazł się on na artystycznym rozstaju. Mamy dowody, że szuka on nowych pomysłów, nowego brzmienia, jak choćby poprzez użycie rozbudowanej sekcji instrumentów arabskich (Inshallah wersja berlińska). I nie jest chyba przypadkiem, że jedyny utwór jaki pozostaje w uszach po przesłuchaniu całej płyty to I Can’t Stop Thinking About You, przypominający pierwsze nagrania The Police.

Zapewne przeciętny wokalista rockowy byłby zachwycony wydając zbiór dobrze zaaranżowanych, zgrabnych, super-poprawnie zagranych  piosenek jaki znajdziemy na tej płycie. Jednak jak na standard czołowej gwiazdy rocka to, niestety, trochę za mało.

Autor: Marek Garztecki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm