Wytwórnia: Universal 0600153054628

Bona Makes You Sweat – Live

Richard Bona

  • Ocena - 4

Engingilaye & Te Dikalo; Kivu & Suninga; Kalabancoro; Samaouma; O Sen Sen Sen; Indiscretions & Please Don’t Stop; Djombwe & I Wish & Trains; Te Dikalo
Muzycy: Richard Bona, gitara basowa, śpiew; Etienne Stadwijk, instr. klawiszowe; Samuel Torres, instr. perkusyjne; Taylor Haskins, trąbka; John Caban, gitara; Ernesto Simpson, perkusja

Kariera Richarda Bony rozwija się na przestrzeni kilkunastu lat bardzo dynamicznie i stanowi swoisty fenomen. Nie ma już dziś wątpliwości, że z wszechstronnego i poszukiwanego sidemana stał się on wielką gwiazdą podziwianą niemal na wszystkich kontynentach. Na swoich autorskich płytach występuje głównie w roli charyzmatycznego wokalisty, śpiewającego pogodne pieśni w afrykańskim języku Duala i akompaniującego sobie na gitarze basowej. Akcenty afrykańskie są tutaj dominujące, aczkolwiek wpływy muzyki latynoskiej, głównie kubańskiej są również wyraźne, co wynika choćby z międzynarodowego składu muzyków zespołu Bony (perkusista Ernesto Simpson z Hawany i znakomity Samuel Torres z Kolumbii, grający na kongach i innych instrumentach perkusyjnych).

Płyty Bony są bardzo jednorodne stylistycznie i w moim odczuciu podobne do siebie. W tym samym afrokubańskim stylu utrzymany jest jego ostatni album „Bona Makes You Sweat”, nagrany podczas koncertów w Budapeszcie w lipcu 2007 roku. Zespół Richarda Bony wykonuje tu osiem, znanych już nam z poprzednich płyt, a także z koncertów, również w Polsce, kompozycji lidera. Wykonanie ich jest znakomite. Przemyślane aranżacje, perfekcja i niezwykła kultura wykonawcza są największymi atutami  jego koncertów. Zespół Bony potrafi grać bardzo cicho, a także zaskoczyć ekspresyjną dynamiką, kiedy jest to muzycznie i emocjonalnie uzasadnione. To wielka sztuka, o której niejednokrotnie zapominają inni artyści.
Poza kilkoma frazami Bona raczej nie eksponuje tutaj siebie jako basista-solista, bardziej skupiając się na wokalach i solidnym akompaniamencie. Pokaz jego kunsztu wokalnego stanowi utwór Samaouma, wykonany a cappella, techniką nakładania kilku głosów przy pomocy wielośladowych urządzeń nagrywających.

Pod koniec koncertu zespół zagrał medley utworów Djombwe/I Wish/Trains utrzymany w soulowo-funkowym klimacie. Pierwszą część tej wiązanki stanowi utwór Bony, który zgrabnie przechodzi w I Wish Wondera i Trains z repertuaru Steps Ahead. Tak samo zresztą Bona kończył ubiegłoroczne koncerty w Polsce. Na bis wykonał jeszcze żywiołowy utwór Te Dikalo.
Albumu „Bona Makes You Sweat” słucha się przyjemnie. Jego muzyka stanowiąca mieszankę muzyki latynoskiej, etnicznej afrykańskiej, funku, popu z odrobiną jazzowych improwizacji może dostarczyć wiele radości jego fanom. Może trochę szkoda, że artysta ten w swoich autorskich projektach tak niewiele pokazuje swojego ogromnego talentu jako instrumentalista. Jednak z punktu widzenia komercji, jest to uzasadnione.

Autor: Zbigniew Wrombel

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm