Wytwórnia: Blue Note 4726939 (dystrybucja Universal)

Compared to What;
See Me as I Am;
Everglades;
Breathless;
Shutting Down;
Soldiers;
Samadhi;
Talk to Me;
Tom & Jerry;
I Ain’t Got Nothin’ But Time;
Cosmic Warrior;
Midnight

Muzycy: Terence Blanchard, trąbka; Fabian Almazan, fortepian, syntezator; Charles Altura, gitara; T. Oliver Blanchard Jr., PJ Morton, JRei
Oliver, śpiew; Donald Ramsey, bas, śpiew; Oscar Seaton, perkusja

Recenzję opublikowano w numerze 7-8/2015 Jazz Forum.


Breathless

Terence Blanchard & The E-Collective

  • Ocena - 4

Wielu czołowych amerykańskich trębaczy pochodzi z Nowego Orleanu, w tym najpopularniejsi: Wynton Marsalis, Nicholas Payton i Terence Blanchard. Ten ostatni był gwiazdą festiwalu Jazz Jamboree 2014, a jego koncert w Teatrze Capitol przyciągnął nadkomplet publiczności. Wysłuchaliśmy wtedy premierowego programu, a nowe kompozycje Blancharda nie miały nawet tytułów. Trębacz próbował je nazywać mrucząc melodię, czym wywołał ogólną wesołość publiczności. Teraz poznaliśmy ich tytuły, choć w studiu utwory nabrały nowej formy i trudno mi sobie przypomnieć, które The E-Collective wykonał w Warszawie i w jakiej kolejności.

Terence Blanchard uczył się m.in. u Elisa Marsalisa, a z jego synami bawił się i odkrywał pierwsze tajniki jazzu. Ważny sceniczny staż odbył w najlepszej jazzowej firmie – Jazz Messengers perkusisty Arta Blakeya. Szybko stał się czołowym solistą zespołu, a szef mianował go dyrektorem artystycznym. W latach 90., trochę później niż bracia Marsalisowie, został liderem własnych zespołów. Teraz on jest mentorem młodych jazzmanów. W jego zespole zaczynali kariery m.in.: gitarzysta Lionel Loueke, pianista Aaron Parks i perkusista Kendrick Scott.

W 2012 r. Blanchard podpisał kontrakt z Blue Note’em, którego kierownictwo przejął już wtedy Don Was. Na płycie „Magnetic”, pierwszej pod szyldem legendarnej wytwórni, gościnnie wystąpił kontrabasista Ron Carter, a gitarzysta Lionel Loueke i saksofonista Ravi Coltrane zasilili nowy kwintet trębacza. Tuż po premierze „Magnetic” odbyła się premiera jego opery „Champion”.

Najnowszą płytę „Breathless” otwiera standard Compared to What Lesa McCanna i Eddie’ego Harrisa zaaranżowany w funkowym stylu. Od pierwszych dźwięków The E-Collective porywa szalonym tempem i wciąga w nastrój dobrej zabawy. Kto słuchając nie przytupuje, ten… trąba. Ja się kołyszę, a wysokie dźwięki, jakie z trąbki wydobywa Blanchard świdrują przyjemnie w uszach. Prostą partię wokalną wykonał P.J. Morton z grupy Maroon 5. Usłyszymy go jeszcze w tematach: I Ain’t Got Nothin’ But Time Hanka Williamsa i Shutting Down, który napisał syn Blancharda T. Oliver i przyłączył się do zespołu w roli rapera.

Nastrojowa miniatura See Me as I Am poprzedza epicką kompozycję Everglades kubańskiego pianisty Fabiana Almazana. Kunsztownie zaaranżowana rozwija się od lirycznych fraz do ekstatycznej kulminacji. Blanchard daje tu popis gry na trąbce, której brzmienie zmodyfikował elektroniczną przystawką. Rozpędzony zespół w zapamiętaniu zagęszcza fakturę utworu, by gwałtownie przerwać eskapadę dźwięków i pozwolić wybrzmieć delikatnym akordom fortepianu Almazana. Nastrojowy motyw podejmuje następnie gitara Charlesa Altury.

Ale to Blanchard należy dziś do najwybitniejszych jazzowych kompozytorów, więc emocji nie zabraknie do końca płyty, której słucha się jak pasjonującej opowieści. Słychać tu fascynację muzyką fusion z lat 70., której Blanchard słuchał za młodu. Np. w Confident Selflessness mamy echa Weather Report i The Brecker Brothers wzbogacone o znakomite solo gitarzysty. Z kolei Soldiers nasuwa mi skojarzenia ze Steps Ahead.

„Breathless” oznacza po prostu „nie mogę oddychać”. To jest protest-album zespołu E-Collective, bez płomiennych słów protest-songów Phila Ochsa, ale w tym duchu i z takim przeznaczeniem – mówi Blanchard. Posłuchajmy protest-jazzu Terence’a Blancharda & The E-Collective z uwagą zastanawiając się, przeciw czemu buntują się amerykańscy muzycy.


Autor: Marek Dusza

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm