Wytwórnia: MIG 80212

CD – Poutin’; Sunday; I Got It Bad and That Ain’t Good; Perdido; Come Sunday; For All We Know; Cotton Tail; Ben’s Blues; In a Mellow Tone

DVD – Poutin’; Sunday; I Got It Bad and That Ain’t Good; Perdido; Come Sunday; For All We Know; Cotton Tail; Ben’s BluesMuzycy: Oscar Peterson, fortepian; Ben Webster, saksofon tenorowy; Niels-Henning Ørsted Pedersen, kontrabas; Tony Inzalaco, perkusja

Recenzję opublikowano w numersze 4-5/2014 Jazz Forum

During This Time

Oscar Peterson Ben Webster

  • Ocena - 4

Spotkanie na szczycie. Oscar Peterson i Big Ben Webster. Pianista nieograniczony pianistyką i saksofonista nieograniczony narracją. Mistrzowie mistrzów, kamienie milowe w historii muzyki świata, w tym także jazzu. Rejestracja koncertu, jaki odbył się przy okazji warsztatu jazzowego zorganizowanego w Hanowerze przez Norddeutscherundfunk (NDR) w 1972 roku. Repertuar tego koncertu będącego w swej istocie jam session najwyższej próby (czyli bez próby) to najpiękniejsze broadwayowskie standardy i kilka swingowych originals Duke’a Ellingtona i samego Big Bena, który w końcu u Ellingtona właśnie spędził swe najlepsze lata.

Wydawałoby się, że nic nie może zakłócić tego nieskazitelnego przekazu niewątpliwego jazzu, jazzu środka środków, a jednak... Ambiwalencja, czyli stan umysłu charakteryzujący się jednoczesnym występowaniem tak pozytywnego, jak i negatywnego nastawienia do obserwowanego zjawiska ogarnęła mnie od początku słuchania tej fenomenalnej płyty i dłuższą chwilę trwało, zanim zdołałem ją sprecyzować. Otóż słyszymy kwartet. Dwaj pozostali to Niels-Henning Ørsted Pedersen iTony Inzalaco. NHOP basuje wsposób kongenialny wtle obu liderów, zatem nie tutaj należy szukać źródeł niepokoju. Ten czwarty, czyli drummer, czyli – wg wielu, w tym wspomnianego wcześniej Księcia Pana – najważniejszy członek zespołu.

Od początku płyty „boli” brzmienie bębnów, wytłumionych, nastrojonych nisko, rockowo, jak u Phila Collinsa, a nie u Maxa Roacha. Ktoś powie, że każdy gra jak chce. Zgoda. Ale kanon stylu jest wartością niezmienialną. Proporcja. Kontekst. Okoliczności. To wszystko wymaga dostosowania się do sposobu wykonania zadania także w brzmieniu. Tony Inzalaco, perkusista zasłużony i utytułowany, od 1963 nagrywający znajwiększymi jazzu gra znakomicie także i tutaj, każdemu życzyłbym takiego opanowania instrumentu i muzyki. Niestety, nieoczekiwanie stosuje na tej płycie metody wręcz niedopuszczalne w idiomie swingu. To – poza samym brzmieniem – ósmawkowa pulsacja, która osłabia całe napięcie zbudowane przez swingujących trzech pozostałych artystów. Wszystkie perkusyjne przebitki, trades, fours, sola, są grane jazz-rockowo, kwadratowo, co z tego, że znakomicie technicznie. Łyżeczka dziegciu czyniąca z beczki miodu jedynie beczkę dziegciu.

Dlatego pozwoliłem sobie urwać gwiazdkę z oceny płyty, jaka przed odsłuchaniem jawiła mi się świąteczną, a okazała się codzienną już po nim.

Autor: Piotr Baron

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm