Kind Of Funny
Queen of Egypt
I’m Gonna Rock You
I Will Pay for the Blues (Dedicated to Amy Winehouse)
Political Fiction
Tonight for Today
Be My Ragman
P/L/A/S/T/I/C (Made in China)
Mr. Loverman
Catch Your Idea
Do Me a Favour
The Pleasure Is All Mine
Take a Nap
Good Luck
That’s It
Marilyn (Once Upon a Time)


 

Muzycy:
Beata Przybytek, śpiew, fortepian (16),
Damian Kurasz, gitara akustyczna i elektryczna,
Bogusław Kaczmar, fortepian,
Tomasz Kałwak, instr. klawiszowe (3, 5, 10),
Tomasz Kupiec (1, 2, 3, 6, 7, 11, 13, 15), Adam Kowalewski (4, 5, 8, 9, 10, 12, 14), kontrabas;
Arek Skolik (1, 2, 3, 7, 11, 15), Krzysztof Dziedzic (4, 5, 8, 9, 10, 12, 14), Filip Mozul, perkusja (6, 13),
Sławek Berny, instr. perkusyjne;
goście specjalni: Marcin Wyrostek, akordeon (2),
Piotr Wojtasik, trąbka (4),
Tomasz Grzegorski, saksofon tenorowy (3),
Bernard Maseli, wibrafon (12), Jan Smoczyński, organy Hammonda (11), Grzegorz Kapołka, gitara (13)

I’m Gonna Rock You

Beata Przybytek

  • Ocena - 5

„I’m Gonna Rock You” jest czwartym albumem wokalistki Beaty Przybytek, a zarazem jej debiutem w roli autorki piosenek (singer-songwriter). Jej trzy pierwsze albumy ukazały się w okresie 2003 – 2005, a na ten album musieliśmy czekać prawie siedem lat. Mamy tu 16 piosenek, w tej liczbie 13 napisanych przez Beatę z angielskimi słowami Alicji Maciejowskiej i trzy z jej własnymi tekstami. Towarzyszy Beacie cudowny zespół utalentowanych i wrażliwych instrumentalistów, wśród nich keyboardzista Tomasz Kałwak, którego dziełem są doskonałe aranże. Wśród grających gościnnie solistów zwracają uwagę przede wszystkim trębacz Piotr Wojtasik, wibrafonista Bernard Maseli i organista Jan Smoczyński.

Beata Przybytek rozpoczęła karierę jako wokalistka jazzowa, ale jej poprzedni album („Wonderland”) składał się wyłącznie z piosenek Stevie’ego Wondera. Ten zaś prze­­nosi ją w nowe terytorium, które stanowi amalgamat popu, bluesa, gospel, soulu i jazzu. Poziom artystyczny kompozycji jest zachwycający, a te 16 piosenek to klejnoty, różnorodne w swojej formie, pełne wyrazu. Muszę przyznać, że przy pierwszym słuchaniu nie mogłem dać wiary, gdyż dawno nie słyszałem tak wspaniałej kolekcji nowych piosenek.

Pierwszorzędne partie wokalne przypominają miej­sca­mi manieryzmy Etty James i Amy Winehouse, ale Beata demonstruje cudowny ton, pełną kontrolę nad timbrem i ekspresją głosu. Szkoda, że zdecydowała się śpiewać po angielsku, gdyż osobiście jestem przekonany, że w jej ojczystym języku rezultat byłby jeszcze bardziej zdumiewający.

Partie instrumentalne są wręcz zachwycające. Każdy utwór ma inny charakter, inną instrumentację, dzięki czemu zmienia się nastrój i klimat. Album ten jest przykładem wysokiej klasy, wartościowej muzyki, która może być jednocześnie przystępna. To jeden z najlepszych albumów, jakie słyszałam od dłuższego czasu. Kapelusze z głów, Beatko. Silesia rulez again!

Autor: Adam Baruch

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm