Wytwórnia: Mack Avenue Records MAC 1080

60th & Broadway;
Dark Times;
Interior Motive;
The Morning After;
I Don’t Give a Damn Blues;
Dr. Jekyll;
How High the Moon;
We’ll Meet Under the Stars;
New Journey;
Don’t Fall Off the L.E.J.;
Not While I'm Around

Muzycy: Sean Jones, trąbka; Orrin Evans, fortepian; Luques Curtis, kontrabas; Ober Calvaire, perkusja

Recenzję opublikowano w numerze 10-11/2014 Jazz Forum.


im.pro.vise

Sean Jones Quartet

  • Ocena - 5

Lider tego kwartetu to wieloletni trębacz Jazz At Lincoln Center Orchestra, estradowo-koncertowa inkarnacja Milesa w projekcie Wayne’a Shortera i Herbie’ego Hancocka „Tribute to Miles”.

Zdumiewającym jest to, że choć artysta nagrał właśnie siódmy album dla wytwórni Mack Avenue (jest z nią związany od początku istnienia – dekadę), to wPolsce znają go tylko spece. Jak onegdaj Terence’a Blancharda (który jest bardziej rozpoznawalny jako autor muzyki u Spike’a Lee) czy Mike’a Morrisa.

Ten album na tle poprzednich jest „rewolucyjny”. Dotąd korzystał Jones z możliwości studyjnych nakładek, teraz postawił na granie „live”. Gra lidera to z jednej strony szukanie własnej drogi w obrębie szeroko pojmowanego, odważnego mianstreamu – 60th and Broadway zbudowane na fascynacji Donem Cherry i Lesterem Bowie’m. Jak sam wspomina, gdy napisał tę kompozycję w czasach współpracy z LCJO, była dlań znakiem, że trzeba ruszyć we własną jazzową drogę, działać na własny rachunek. I w roli kompozytora lider sprawdza się znakomicie (łącznie mamy pięć jego utworów). Wszystkie jego kompozycje są osadzone w konkretnych ramach muzycznej drogi. Dark Times napisał 10 lat temu jako pracę dyplomową w uczelni Rutgers. Tu słychać jak echo Milesowskie Filles de Kilimanjaro.

Kolejne kompozycje lidera ułożone są w pięcioczęściową Date Night Suite (choć na płycie nie sąsiadują ze sobą!), formę odrobinę zasłuchaną w nowoorleański zaśpiew, piękno tradycji, ale z silnym piętnem XXI-wiecznego myślenia o frazie i swobodzie harmonicznej w improwizacjach. Perełką suity jest przejmująca ballada We’ll Meet Under the Stars, mocno oparta na współdziałaniu Orrina Evansa i Jonesa z trudnym do przecenienia niemal empatycznym wsparciem kontrabasu i perkusji. W I.D.G.A.D. Blues Jones oddaje hołd fundamentom jazzu, formie, która jest sprawdzianem dla wszystkich. Ekipa trębacza dostaje z tego egzaminu maksymalną notę z wyróżnieniem.

No i wreszcie nadchodzi czas na standardy. How High the Moon, temat zamordowany na milionach jam sessions, dostaje tutaj tlenową kurację, podobnie jak Dr. Jekyll Jackie’ego McLeana (perła Milesowskiego albumu „Milestones”). Jest też Interior Motive (Joe Ford), kompozycja, która zawsze miała dla Jonesa wielkie znaczenie, wspomnienie czasów gry w Fort Apache Band.

Ciekawie wypada Don’t Fall Off the L.E.J. Orrina Evansa. Pełna synkop, pisana trochę w duchu wielkich składami zespołów, w przekładzie na jazzowe combo z trąbką na pierwszym planie ukazuje piękno współczesnego pojmowania głównego nurtu jazzu. Album zamyka Sondheimowskie Not While I’m Around (tu osobista dedykacja dla matki lidera). Brawo za styl, smak i powściągliwość.

Od lat szukamy w jazzowym grajdołku kogoś, kto oprowadziłby nas po jazzowym muzeum – pewnej wypracowanej formie, kanonie sztuki kompozycji, instrumentacji i interpretacji, bez zakładania kapci z filcu. I chyba Jones może aspirować do miana kogoś, kto wychodząc z cienia Wyntona Marsalisa, chyląc czoła dla „wczoraj” wie dokąd pójść „jutro”.


Autor: Piotr Iwicki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm