Wytwórnia: Jazzmax JM 80404


Ocean Dance
Lawns
After Rain
Gymnopedie nr 1
Improkofiev Suite: Improkofiev, New York Dream, No Strings Attached


Muzycy:
Stéphane Spira, saksofon sopranowy; Giovanni Mirabassi, fortepian; Steve Wood, bas; Donald Kontomanou, perkusja; Yoann Loustalot, flugelhorn (3)


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2020


Improkofiev

Spirabassi

  • Ocena - 3.5

Zaintrygował mnie tytuł tej płyty. To gra słów. Pierwsze powstało z połączenia dwóch nazwisk Spira i Mirabassi, a drugie wskazywało na wykorzystanie przez obu co-leaderów muzyki Prokofiewa. Wśród setek podobnych pomysłów trafiają się rzeczy słabe, ale można trafić też na interesujące. Stéphane Spira to francuski saksofonista, zaś Giovanni Mirabassi to mieszkający w Paryżu włoski pianista, którego od lat sobie cenię, choć z pewnością nie należy on do wyjątkowych mistrzów, których styl od razu jest rozpoznawalny.

Program złożony z siedmiu utworów wyraźnie dzieli się na dwie części. Pierwsze trzy tematy to nowoczesne kompozycje jazzowe – dwie saksofonisty i jedna Carli Bley. Czwarty utwór, interpretacja pierwszego Gymnopedie Erica Satie, stanowi łącznik do złożonej z trzech części tytułowej suity, w której wykorzystano fragmenty pierwszego koncertu skrzypcowego Prokofiewa. Program jest spójny i dość jednolity, ponieważ kompozycje jazzowe noszą ślady zainteresowania twórców muzyką klasyczną, a z kolei utwory oparte na tematach klasycznych potraktowane są jazzowo.

Rozmyślając nad całą konstrukcją tego dość dziwnego programu, odniosłem wrażenie, iż jest on nieco przypadkowy. Nie mogłem odkryć powodu, dla którego akurat właśnie te utwory zostały wykonane i kto jest jego autorem. Spira jest znanym francuskim saksofonistą, ale też i niezłym kompozytorem (pisze muzykę filmową) i mam pewien niedosyt po tylko dwóch tematach potwierdzających jego klasę, przedzielonych uroczą skądinąd kompozycją Bley. Temat z Gymnopedies jest już tak ograny na różne sposoby, także przez jazzmanów, że prezentowanie go po raz kolejny bez specjalnej aranżacji (muzycy zrobili z tego balladę) nie wydaje się zbyt oryginalny. Płyta wydaje się być tanim wydawnictwem, nie zawiera tzw. książeczki, i nie znajdujemy tu nawet informacji czyjego autorstwa jest opracowanie fragmentów opartych na muzyce Prokofiewa. Ja nie znajduję też powodu, dla którego muzycy nim się zainteresowali.

Obaj wymienieni powyżej jazzmani, pianista i saksofonista, pełnią tu najważniejsze role. To muzycy, którzy nigdy nie schodzą poniżej pewnego poziomu, ale mam nieodparte wrażenie, że  mogliby zagrać równie dobrze inne utwory i efekt byłby podobny. Ten program niczym się nie wyróżnia, a prokofiewowskie tematy są tak zawoalowane, że nie sposób je odnaleźć. Wszystko razem to dość typowy, współczesny jazz. Mirabassi od 1996 roku wydaje co najmniej jedną płytę rocznie (ma też jedną z Andrzejem Jagodzińskim), no i ma kolejną. Nienajgorszą, ale były też lepsze.


Autor: Ryszard Borowski

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm