Wytwórnia: ECM 2412 (dystrybucja Universal)

Da Capo Cadenza;
Ton Kozh;
O que sera/El pueblo unido jamas sera vencido;
Non ti scordar di me; Sketches;
Apnea;
Te recuerdo Amanda;
La mia terra;
Kyrie Eleison;
Quando me’n vo;
Se va la murga;
Calmo;
In Maggiore

Muzycy: Paolo Fresu, trąbka, flugelhorn; Daniele di Bonaventura, bandoneon

Recenzję opublikowano w numerze 4-5/2015 Jazz Forum.


In Maggiore

Paolo Fresu, Daniele di Bonaventura

  • Ocena - 4.5

Recenzowałem pochlebnie w tym miejscu „Mistico Mediterraneo” – wydaną przez ECM płytę Paola Fresu nagraną wraz z korsykańskim zespołem wokalnym A Filetta i włoskim bandoneonistą Danielem di Bonaventurą. Teraz mam przyjemność opisania efektu nowej współpracy włoskiego trębacza z di Bonaventurą. Połączenie jasnych barw trąbki lub flugelhornu z nostalgicznie brzmiącym bandoneonem okazuje się eksperymentem ciekawym i trafionym. Koronny instrument twórcy Tango Nuevo Astora Piazzolli zwykle kojarzy nam się z Argentyną, z tangiem; na płycie „In Maggiore” takie skojarzenie wywołuje tylko jeden utwór – interpretacja kompozycji Brazylijczyka Chico Buarque O que sera

W pozostałych utworach muzycy poruszają się po innych terytoriach latynoskich – od Chile (Te recuerdo Amanda słynnego wokalisty i gitarzysty-męczennika Victora Jary) po Urugwaj (Se va la murga Jaime’a Roosa); są tu jednak także odniesienia do Europy, na przykład kompozycja Fresu o dziwnym tytule Ton Kozh jest oparta na ludowej kołysance bretońskiej, o tęsknej melodii, w której dosłuchałem się pierwiastków... polskich! A mówiąc bardziej konkretnie – związków z piosenką Smutny zbójnik, smutny

Jednak najmocniejsze piętno na zawartości tej płyty odcisnęły niewatpliwie Włochy – i tu kolejna osobista refleksja: włoscy jaz­zmani często nawiązują do różnych gatunków muzycznych swego kraju, a przy tym nadają swym utworom nazwy nie po angielsku (by przypodobać się ewentualnemu odbiorcy w Europie Zachodniej czy w USA), lecz właśnie po włosku. Lub nawet w swoim dialekcie. Nie wstydzą się swej narodowości, przeciwnie. Na płycie „In Maggiore” mamy tego dowody. 

W formie melancholijnej piosenki La mia terra (Moja ziemia) di Bonaventura wspomina strony rodzinne (pochodzi z małego miasteczka Fermo w regionie Le Marche) a w Kyrie Eleison przenosi słuchacza jakby do wnętrza jakiegoś kościółka, gdzie na starej fisharmonii ktoś zwierza się Panu Bogu...

Dowodem atencji obu muzyków dla tradycyjnej pieśni neapolitańskiej jest Non ti scordar di me Ernesta de Curtisa (to autor popularnego Wróć do Sorrento), znanej z wykonań m.in. takich artystów jak Beniamin Gigli, Luciano Pavarotti, Andrea Bocelli i Mario Lanza. Temat tego urokliwego walca podaje Fresu w sposób zgodny z oryginałem, maksymalnie eksponując piękno melodii. Ale i potem, gdy „odjeżdża” w improwizacjach, nie próbuje żadnych „dekonstrukcji”, lecz kontynuuje, rozwija melodyczną myśl de Curtisa. Tu podkreślmy, że warstwa melodyczna jest główną siłą tej płyty. 

Innym utworem na 3/4 jest opracowanie arii Musetty z II aktu opery „Cyganeria” Giacomo Pucciniego, Quando me’n vo. Fresu daje tu pokaz swych wirtuozowskich możliwości. „Ten utwór mógłby być znakomitym standardem jazzowym”, zapewnił mnie Paolo w mailu nadesłanym z Ekwadoru, gdzie przebywał w czasie, gdy pisałem tę recenzję. Pewną osobliwością tego CD są zagrywki Fresu w stylu Tomasza Stańki, np. w Sketches – swobodnej improwizacji obu muzyków, czy w Da capo cadenza; nota bene ten skomponowany przez di Bonaventurę utwór bardzo przypomina warsztatem kompozytorskim Stańkę.

Płytę kończy piękna (tak, piękna!) melodia Fresu, nazwana In maggiore, co tłumacząc na język polski znaczy „durowa” (tonacja). Wyjaśnia sam kompozytor w cytowanym mailu: „Temu utworowi, zbudowanemu na akordach durowych, zapragnąłem nadać tytuł pozytywny – w tym trudnym momencie, w jakim żyjemy obecnie. Z tegoż powodu taki tytuł nadałem całej płycie”.

Idea to niewątpliwie chwalebna, aliści ogólny timbre tego CD jest... minorowy. Smutek i nostalgia przeważają. A już zupełnie nie durowa jest dołączona do płyty broszurka, utrzymana w ulubionym przez Eichera kolorze czarnym, z nieciekawymi i ponurymi w wyrazie fotografiami wewnątrz. I – jak zwykle – ani słowa komentarza na temat muzyki.

Wśród 80 płyt, jakie Fresu wydał dotąd pod swym nazwiskiem, „In Maggiore” należy do najlepszych. Wielka w tym zasługa di Bonaventury, który podziela poglądy estetyczne Paola i jest mistrzem tak trudnego instrumentu, jak bandoneon.


Autor: Krystian Brodacki

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm