Wytwórnia: Polish Jazz vol. 64 Polskie Nagrania/Warner Music Poland 01902 9 56807 4 9


Luz Blues
Alex Funky
La Concha
W oczekiwaniu na…
Laokoon
Fin de siècle


Muzycy
: Krzysztof Zgraja, flet; Wojciech Kamiński, fortepian, Fender Rhodes; Zbigniew Namysłowski, saksofon altowy (3); Jacek Bednarek, kontrabas; Krzysztof Ścierański, gitara basowa; Marek Stach, perkusja; Reto Weber, instr. perkusyjne (4)


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2018


Laokoon

Krzysztof Zgraja

  • Ocena - 4

Flecista Krzysztof Zgraja będzie pamiętany przez słuchaczy przede wszystkim dzięki odjazdowym miniaturom w duecie z Czesławem Gładkowskim („Alter Ego”, również z serii Polish Jazz) czy Jackiem Bednarkiem („Live In Hannover”, „Walking Colour”). Tymczasem pomiędzy tymi płytami powstała jeszcze jedna płyta – zagrana w większym składzie i w duchu regularnego fusion przełomu lat 70. i 80. Zupełnie jednak inna od tego, co proponowały królujące wówczas w Polsce Laboratorium, Extra Ball, czy Air Condition.

Swoim „Laokoonem” Zgraja udowodnił, że dobrze wiedział, co się wydarzyło w tym gatunku. Co zaskakujące, najlepiej wyraża to w suitach, czyli długich i dość ryzykownych formułach – choć i z tych prób nie wychodzi bez szwanku.

Utworem, który zostanie w pamięci każdemu choćby po jednym odsłuchu, będzie 11-minutowa La Concha. To skoczne flamenco utrzymane w duchu Spain La Fiesty Chicka Corei i Return To Forever. Dudniące bębnami intro z hiszpańskimi frazami na flecie i wtrąceniami Namysłowskiego sugeruje, że będzie się działo. Napięcie buduje Bednarek grając solo bez akompaniamentu, po czym jak burza wdziera się Zgraja w znakomity groove Marka Stacha. I kiedy wydaje się, że emocje sięgają zenitu, pojawia się Namysłowski z czujną, wpasowaną, a jednocześnie oddaloną od flamenco solówką. Aż szkoda, że po takim spektaklu Zgraja wyciszył całkiem zespół, żeby zagrać dodatkowe solo – zbędne i dość akademickie.

Bardziej wybrednym fanom spodoba się utwór tytułowy. Tym razem Zgraja oddał dramaturgię antycznej rzeźby „Grupa Laookona” sięgając po język free. Już na starcie chropowate solo na przepuszczonym przez efekt flecie zmienia klimat, choć bas i perkusja jeszcze pozostają w jazz-rockowym duchu. Druga część utworu przynosi genialny tercet flet-perkusja-kontrabas z całkiem przepisaną na język freejazzu grą.

I w końcu przychodzi suita trzecia, wprowadzając ponownie zmianę klimatu. 10-minutowy Fin De Siecle to przede wszystkim ogromne zaufanie dla talentu Krzysztofa Ścierańskiego. Zbudowana w du­chu nagrań z amerykańskiej stajni CTI kompozycja zawiera miękki, oniryczny bas, flażolety i elektryczne piano.

A czy coś tu nie gra? Trochę krótsze formy. Rozpoczynającym album Luz blues to luźno zagrany blues. Miły, przyjemny, ale na tle płyty niebrzmiący wyjątkowo.

Całkiem niepotrzebny wydaje się Alex Funky, trwający ledwo minutę funkowy przerywnik. Ostatnia atrakcja na płycie to W oczekiwaniu na…, duet z Reto Weberem na przeszkadzajkach, wypełniony przede wszystkim dźwiękiem fletu z efektem echa. Co prawda aż nazbyt wyraźnie słychać w nim inspiracje Jean-Lukiem Pontym, który podobne rzeczy grał kilka lat wcześniej, ale Zgraji udało się uczynić z tego utworu świetne interludium do utworu tytułowego.


Autor: Barnaba Siegel

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm