Wytwórnia: ECM 2399 (dystrybucja Universal)

My Old Flame; My Ship; ’Round Midnight; Dance of the Infidels; It Might As Well Be Spring; Everything Happens to Me; Where Can I Go Without You; Every Time We Say Goodbye; Goodbye

Muzycy: Keith Jarrett, fortepian; Charlie Haden, kontrabas

Recenzję opublikowano w numerze 7-8/2014 Jazz Forum


Last Dance

Keith Jarrett/Charlie Haden

  • Ocena - 5

Album został nagrany w 2007 roku w domu Keitha Jarretta w Oxford Township, New Jersey, podczas nagrywania autobiograficznego filmu poświęconego Hadenowi („Rambling Boy – Family and Friends”, reż. Reto Cardiff). Pierwszą część nagrań duetu firma ECM opublikowała w 2010 roku na płycie „Jasmine”, którą recenzowaliśmy na naszych łamach.

Są takie nagrania, które oceniamy, zanim ukażą się na rynku i to dotyczy albumu „Last Dance”, bo ranga obu artystów nie pozwalała wątpić, że jest to jazz na najwyższym poziomie. Mamy tu łącznie dziewięć utworów, z których dwa to jazzowe klasyki – Buda Powella Dance of the Infidels i Theloniousa Monka ’Round Midnight, a reszta to popularne „love songs” w rodzaju My Old Flame, Where Can I Go Without You czy Every Time We Say Goodbye. Obaj muzycy spełniają z nawiązką oczekiwania. Jarrett niewyczerpany, gdy chodzi o inwencję melodyczną (My Ship), precyzyjny w solówkach, pełen rozmachu w planie improwizacji (’Round Midnight), do których wprowadza – by użyć języka muzyki klasycznej – szereg „myśli pobocznych” z własną mini-dramaturgią. Haden równie precyzyjny, w akompaniamencie powiedziałbym nawet bardzo oszczędny, grający tylko to, co niezbędne. I sporo obszernych partii solowych!

Gdyby ktoś odczuwał niedosyt solówek Hadena, to polecam „Last Dance”, bo jest czego posłuchać i czyni to również Keith Jarrett, który tak jak my zamienia się w słuch w wielu miejscach tej płyty nie próbując ani trochę przyspieszać narracji. „When we play together it’s like two people singing” – powiedział o swoich jazzowych relacjach z Hadenem. I trzeba przyznać, porozumienie między muzykami jest nadzwyczajne!

Nagranie zostało zrealizowane bez presji rynku, jak można sądzić „after hours”, bez udziału publiczności, na zasadzie spotkania po latach przyjaciół chcących sobie po prostu pomuzykować. Ktoś może narzekać, że repertuar może zbyt mało zróżnicowany, bo utwory utrzymane w podobnych tempach powodują uczucie pewnego zniecierpliwienia, że zbyt dużo tu konwencji, którą tak dobrze znamy, że chciałoby się może więcej utworów takich, jak toczony w up tempopowellowski Dance of the Infidels. Ale to są kwestie bez znaczenia wobec rangi artystów i ich wpływu na współczesną scenę jazzu.

Już w trakcie pisania tej recenzji dotarła do mnie wiadomość o śmierci Hadena. A więc rzeczywiście to był „ostatni taniec” mistrza, którego postać przechodzi do jazzowej legendy. I już choćby z tego powodu wartość płyty jest wyjątkowa.


Autor: Tomasz Szachowski

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm