Wytwórnia: Slowdown

Recytatyw; Knury; Pawana; Ryfa; Skit; Kraksa; Aria; Kredyt; Pietuszki 

Muzycy: Kamil Szuszkiewicz, trąbka; Kuba Cichocki, upright

piano; Tomasz Duda, Marcin Gańko, saksofon barytonowy; Wojciech

Traczyk, kontrabas; Marcin Ułanowski, perkusja

Prolegomena

Kamil Szuszkiewicz

  • Ocena - 4.5

Trębacz Kamil Szuszkiewicz to bardzo ciekawa postać (póki co)

drugiego planu rodzimej, młodej avantjazzowej sceny. Dotychczas mogliśmy go usłyszeć m.in. w orkiestrze Maćka „Trifonidisa” Bielawskiego, Profesjonalizmie Marcina Maseckiego, jak i różnych efemerycznych projektach. Teraz debiutuje z własnym zespołem, w którego składzie, obok instrumentu lidera, słychać fortepian, kontrabas, perkusję i dwa saksofony barytonowe. Ta, dość nietypowa konfiguracja dęciaków, w znacznym stopniu determinuje brzmienie albumu – ciemne i masywne. Siła i oryginalność „Prolegomeny” tkwi jednak przede wszystkim w samych kompozycjach – czerpiących z free jazzu, ale przemyślanych, zaplanowanych, odwołujących się także do współczesnej awangardy, a czasem przemycających („przepisane” na „żywy” skład) pewne idee z eksperymentalnej elektronicznej sceny.

Niemal każdy utwór bazuje na innym pomyśle, a mimo to nie ma wrażenia niespójności. I tak w otwierającym płytę Recytatywie mamy powracające niczym refren potężne pomruki barytonów, a między nimi wyśmienity popis tria złożonego z lidera i sekcji rytmicznej w duchu stonowanego, niespiesznego free. W drugim, pt. Knury neurotyczną atmosferę buduje zgrzytanie granego arco kontrabasu i krótkich, charczących fraz saksów. Pawana jest nieco skandynawską w klimacie, stateczną, minorową impresją, a następny Ryfa to wyśmienite, pełne napięcia, acz powściągliwe free, tym razem bez saksofonów. Kraksa bazuje natomiast na zaskakująco dynamicznych akordach i funkowym rytmie, z którymi ciekawie kontrastuje piłowanie strun basu. W kolejnych kawałkach muzycy pozostają w obszarze wstrzemięźliwego, wyważonego, pełnego przestrzeni free, by zamknąć album zagranym jakby w zwolnionym tempie, kroczącym trochę flegmatycznie, opartym na nostalgicznym motywie utworze Pietuszki.

Wielką zaletą muzyki zespołu jest zwartość, nie rozwlekanie kompozycji, a nade wszystko nie uciekanie się do dzikich popisów, trzymanie – pomimo wyzwolonej formuły – ekspresji na wodzy. W ten sposób panowie osiągają o wiele bardziej frapujący i sugestywny efekt. Wszyscy członkowie formacji są wyraziści, a zarazem grają z godnym podziwu czujem i umiarem, podporządkowują się strukturze utworów i ich brzmieniowej koncepcji. Np. pianista Kuba Cichocki operuje często silnie zrytmizowanymi frazami, czerpiącymi z tradycji ciągnącej się – mówiąc w uproszczeniu – od  Cecila Taylora po Matthew Shippa, acz unika jak ognia nadmiernego zagęszczenia akordów. Sam Szuszkiewicz również stroni od gęstych biegników, rozkładając swe oszczędne dźwięki na szerokich przestrzeniach, w czym momentami przypomina nieodżałowanego Billa Dixona. Doprawdy nietuzinkowa, pełna intrygujących pomysłów, a przy tym całkiem komunikatywna płyta!

Autor: Łukasz Iwasiński

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm