Wytwórnia: ECM 2290/91, 2 CD

Sleeper

Jarrett, Garbarek, Danielsson, Christensen

  • Ocena - 6

Personal Mountains; Innocence; So Tender; Oasis; Chant of the Soil; Prism; New Dance
Muzycy: Keith Jarrett, fortepian, instr. perkusyjne; Jan Garbarek, saksofon tenorowy i sopranowy, flet, instr. perkusyjne; Palle Danielsson, kontrabas; Jon Christensen, perkusja, instr. perkusyjne

Genialna płyta! Wzruszająca i przywołująca naszą muzyczną, pełną nadziei młodość. Nie mogę się od niej oderwać, polecam serdecznie, posłuchajcie sami.

 Uśpione przez 33 lata nagrania koncertowe Europejskiego Kwartetu Keitha Jarretta, nazywanego też „Belonging”, pochodzą z koncertu, jaki miał miejsce w Tokio 16 kwietnia 1979 roku. Podwójna płyta „Sleeper” ukazuje się właśnie teraz dzięki wytwórni ECM Manfreda  Eichera, który uznał, że nadszedł dobry czas, by te historyczne nagrania wreszcie opublikować. Nie sposób recenzować tej płyty, ani jej oceniać, bo to tak jakby oceniać najważniejsze płyty Coltrane’a lub Davisa.

To raczej siebie warto ocenić, gdzie jesteśmy muzycznie po tych ponad 30 latach od zakochania się w „Belonging”. Nagrania te przypominają o fascynacjach, uczuciach, miłościach, i nocach zasłuchanych, jakie większość z nas przeżywała. Nie jestem w tym odosobniony na pewno, jeśli zważyć jak ogromny wpływ miał ten zespół na polskich muzyków. Wsłuchując się w tę płytę można wskazać nieomal cytaty grywane przez naszych uznanych jazzmanów średniego pokolenia. Soliści i cała sekcja gra na wskroś nowocześnie, to jest współczesna muza. Sekcja rytmiczna Danielssona i Christensena gra szaleńczo mocno jak jedno serce, swingują lub tworzą super groove.

Wyjaśnić trzeba, że „Sleeper” dołącza do najważniejszych i nielicznych płyt europejskiego kwartetu pianisty: „Belonging” z 1974 roku, „My Song” nagranej w 1977, „Nude Ants” nagranej w 1979 i „Personal Mountains” z 1979, ale wydanej w 1989. Najważniejszym więc i ostatnim rokiem istnienia kwartetu jest 1979, z którego „Sleeper” pochodzi. Wpływ tego zespołu na cały świat muzyczny jest nieproporcjonalnie ogromny wobec krótkiego jego żywota. Zespół przestał istnieć w swym szczytowym kreatywnym momencie. Na myśl przychodzi podobnie krótko istniejące trio Billa Evansa ze Scottem LaFaro, jakże dla historii jazzu kultowe.

Jarreett w następnych latach zajęty był swym amerykańskim kwartetem, potem karierą solową, a następnie graniem w swoim słynnym trio. Przy wielu okazjach wspominał, że marzył, aby nadal spotykać się z tymi, europejskimi muzykami, gdzie intuicyjne, doskonałe porozumienie i współpraca była tak naturalna, nikt z nikim nie walczył na scenie, a każdy starał się grać bardzo przejrzyście.

Płyta „Sleeper” ma wszystko to, za co kochamy Jarretta: boską energię, długie fascynujące improwizacje, ekspresyjną dynamikę, liryczne pasaże, śpiewne melodie, piękne brzmienie. A przecież nagrania były analogowe i dopiero teraz na nowo zmiksowane i zdigitalizowane.

Garbarek gra z Jarrettem jak we śnie, jego frazowanie jest tak piękne, że skomplikowane melodie pianisty stają się porywającą pieśnią.

Wspominał on po latach, że był to najważniejszy jego moment muzyczny, doświadczenie rytmu, melodii i harmoniki Jarretta było jakby uzyskaniem najwyższego dyplomu. Niezwykła liryka melodii granych przez Jarretta narzucała u Garbarka naturalną potrzebę grania w całkowitym unisonie. To właśnie można uznać za przynależenie jeden do drugiego, tak można rozumieć „Belonging”. Sześć gwiazdek!

Autor: Piotr Rodowicz

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm