Wytwórnia: ECM 2630 (21CD) (dystrybucja Universal)

The Art Ensemble Of Chicago and Associated Ensembles

Limited Edition

  • Ocena - 5

To wspaniałe, że razem odbyliśmy tę podróż – Ancient to the Future. Roscoe Mitchell


18 muzycznych rozdziałów 21 płyt, eseje pióra Manfreda Eichera, Steve’a Lake’a, Craiga Taborna, George’a Lewisa, Vijaya Iyera – słowem historia Wielkiej Czarnej Muzyki, która pojawia się z okazji obchodów 50. rocznicy istnienia The Art Ensemble Of Chicago. Aby zrozumieć w pełni filozofię tego zespołu, trzeba cofnąć się do korzeni zjawiska, któremu na imię Chicago. Bardzo ważnym momentem dla tej sceny był rok 1965, kiedy grupa poszukujących muzyków skupiła się wokół pianisty Muhala Richarda Abramsa. A znaleźli się w niej, między innymi: Roscoe Mitchell, Malachi Favors i Joseph Jarman – późniejsi twórcy AEC.

Muzycy rzucili światu swoje wyzwanie – credo: Zerwać z tradycją, aby móc ją poszerzyć. W ten sposób powstało Association for the Advancement Of the Creative Musicians (Stowarzyszenie Popierania Rozwoju Kreatywnych Muzyków, w skrócie charakterystyczne AACM). Pod skrzydłami AACM rozpoczęło swą działalność wielu znaczących artystów, w tym ci, którzy połączyli swe siły pod szyldem The Art Ensemble of Chicago.

To był właściwie mój zespół, ale nie byłem w stanie zapłacić kolegom tyle, na ile zasługiwali, tak więc rozdzieliliśmy odpowiedzialność na nas wszystkich. Zaczęliśmy działać na zasadach demokratycznych, by przy tak świetnym porozumieniu między nami, nie trzeba było rozwiązywać grupy wyłącznie ze względów finansowych. – Roscoe Mitchell


fot-Guida-Harari


Swój jazz nazywaliGreat Black Music. Dominowało w nim podejście free, choć mocno splecione z pierwiastkami jazzu nowoorleańskiego, bluesa, muzyki afrykańskiej, rock and rolla, wodewilu. Mitchell i jego koledzy rozczarowani słabym zainteresowaniem dla ich muzyki w Stanach, w 1969 r. zdecydowali się na wyjazd do Paryża. W ciągu dwóch lat nagrali tam sporo materiału dla niezależnej francuskiej oficyny Actuel. Wtedy właśnie zawiązał się niepowtarzalny, spontaniczny, awangardowy styl The Art Ensemble Of Chicago.

„Nice Guys” – ich pierwszy album nagrany dla ECM 40 lat temu stanowi nowe otwarcie w historii AEC. Rzucił on nowe światło na rewolucyjny i jednocześnie bardzo eklektyczny styl grupy. Został świetnie przyjęty i otworzył muzykom drogę do długiej i wielowątkowej kariery. Do podróży trwającej przecież po dzień dzisiejszy. Przypomnijmy w tym miejscu finał ubiegłorocznego festiwalu Jazz Jamboree. Na scenie: Roscoe Mitchell, Famoudou Don Moye, Tomeka Reid, Hugh Ragin, Junius Paul i Dudu Kouate – czyli AEC A.D. 2018!

Po „Nice Guys” przyszły kolejne płyty: „Full Force” (1980), „Urban Bushmen” (zapis fantastycznego koncertu z monachijskiej Sali Amerika Haus z maja 1980) oraz „The Third Decade” (1985) – wszystkie nagrane przez klasyczny dziś kwintet Art Ensemble of Chicago: Roscoe Mitchell, Joseph Jarman, Lester Bowie, Malachi Favors Maghostut oraz Famoudou Don Moye.

Założenie, jakie przyjmuję w mojej muzyce polega na traktowaniu każdego wykonawcy jako jednostki kompletnej, która posiada własne centrum i działa niezależnie od innych. I w tym poszanowaniu niezależności, centrum improwizacji zmienia się w sposób ciągły, tak jak pozwalają na to siły każdego z nas – indywidualnych centrów. – Leo Smith

Rok 1979 przyniósł również świetną płytę Wadady Leo Smitha „Divine Love”, nagraną z gościnnym udziałem dwóch trębaczy: Lestera Bowie’ego i Kenny’ego Wheelera. Rzecz idealnie wpisującą się w postulaty AACM, ale odczytywane po latach z szerszej perspektywy. Pełnoprawnymi twórcami tej sesji są: Dwight Andrews i Bobby Naughton (kto o nich dziś pamięta?). Dostajemy również kolejne nagrania Lestera Bowie’ego: „The Great Pretender” (1981), „All The Magic!/The One And Only” (1983), „I Only Have Eyes For You” (1985), „Avant Pop” (1986) – te dwa ostatnie z grupą Brass Fantasy, a także album nagrany po śmierci „mistrza w białym lekarskim kitlu” – „Tribute To Lester” (1983).

Następny rozdział firmuje swoim nazwiskiem główny konceptualista AEC – Roscoe Mitchell i jego formacja The Note Factory. Zaczynamy od wydanej w 1999 roku „Nine To Get Ready” – płyty, którą Mitchell określa jako „spełnienie swoich marzeń o stworzeniu specjalnej grupy z improwizujących muzyków i… granie muzyki o orkiestrowej randze i rozmachu, w której zacierają się granice pomiędzy improwizacją a kompozycją”. W tym doskonale skonstruowanym nonecie występują takie znakomitości, jak puzonista George Lewis, albo pianiści Matthew Shipp i Craig Taborn. Na drugim albumie The Note Factory „Far Side” (2010) Roscoe Mitchell nieco odmłodził skład, zapraszając kilku utalentowanych jazzmanów młodszego pokolenia, jak trębacz Corey Wilkes czy pianista Vijay Iyer – muzycy, którzy dziś są liderami własnych grup, ale gra u boku Mitchella była dla nich nie lada wyzwaniem – prawdziwym chrztem bojowym!

Następny bohater tego wydawnictwa to jeden z największych perkusistów naszych czasów – Jack DeJohnette, który w latach 70. był niemal etatowym bębniarzem wytwórni ECM. W 1978 r. utworzył kwartet New Directions – rodzaj supergrupy, w której grali: Lester Bowie, John Abercrombie i Eddie Gomez. Pod skrzydłami Manfreda Eichera pokazali światu dwa tytuły: „New Directions” (1978) i „New Directions in Europe (1980) – ten drugi to rejestracja występu grupy z Willisau w Szwajcarii z czerwca 1979 – jedna z najlepszych koncertowych pozycji w całej, 50-letniej historii wytwórni ECM.

A gdzieś po drodze, na kartach tego pięknego wydawnictwa, odnajdziemy jeszcze muzyczne opowieści takich artystów jak Muhal Richard Abrams, Henry Threadgill czy Evan Parker i jego The Transatlantic Art Ensemble, plus trzysta stron książeczki.

Przemek Psikuta


  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm