Wytwórnia: OKeh 1 90759 86332 (dystrybucja Sony)


CD 1: 
Session One
Zwielicht
Mangrove Dance
Moonlight in Your Face

CD 2: 
Walpurgisnacht (Fast Lane)
Lucid Drea­mer
Zeitresende
Vogelsflug

CD 3: 
Aconcagua
Der Dorsch
Spotlight
Fluss­afwarts


Muzycy:
Markus Stockhausen, trąbka, flugelhorn, electronics, głos; Simon Stockhausen, live-electronics, syntezator, saksofon sopranowy; Florian Weber, fortepian, syntezator, głos; Jörg Brinkmann, wiolonczela, electronics; Michelangelo Flammia, bas; Christian Thome, perkusja, instr. perkusyjne, electronics; Bodek Janke, perkusja, tabla


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 7-8/2020


Wild Life

Markus Stockhausen

  • Ocena - 4.5

Niemiecki trębacz Markus Stockhausen przez wiele lat pozostawał w cieniu swojego ojca Karlheinza – znakomitego kompozytora muzyki współczesnej. Niesłusznie, obaj artyści mają zupełnie inne osobowości, każdy z nich jest wybitny na swój sposób, ich muzyka ma odmienny charakter – pomimo że od połowy lat 70. regularnie ze sobą współpracują.

Przede wszystkim Markus jest jazzmanem z krwi i kości, muzykiem improwizującym i to często w bardzo otwartej formie. Brzmienie jego trąbki dużo zawdzięcza Milesowi. Występował i nagrywał z takimi artystami jak Arild Andersen, Vladyslav Sendecki, Ralph Towner, Gary Peacock czy Philip Catherine. Jego płyty ukazywały się w prestiżowych niemieckich oficynach, jak ECM czy ACT. Dużo, chętnie i kreatywnie korzysta z elektroniki – zarówno jeśli chodzi o przetwarzanie brzmienia swojego instrumentu, jak i kontekst dźwiękowy, w którym gra.

Czy album „Wild Life” to jego opus magnum? Z pewnością najnowsze wydawnictwo jest najambitniejszym dziełem w jego dotychczasowej dyskografii. Trzy płyty, ponad 170 minut muzyki, całość układająca się w rodzaj monumentalnej suity inspirowanej przyrodą – to wszystko budzi respekt.

Już sama atmosfera tego albumu robi wrażenie. Słuchacze, którzy mieli okazję zetknąć się z prawdziwym tropikalnym lasem deszczowym, odnajdą w nagraniach Stockhausena znajome uczucie duszności, niewiadomego czającego się w tajemniczym gąszczu, lęku pomieszanego z fascynacją.

Dwóch perkusistów – Bodek Janke i Christian Tome uzupełniają się w tworzeniu szelestów, szmerów, skrzypień i innych dźwięków, które w dżungli słyszymy przez całą dobę. O duszny klimat dbają też operujący na rozmaitych elektronikaliach Jörg Brinkmann (ten również dokłada piękne partie wiolonczeli), Florian Weber czy brat lidera Simon Stockhausen. Simon jest także świetnym saksofonistą, jego sopran doskonale dopełnia partie trąbki – warto tu wspomnieć, że to pierwszy wspólny projekt obu braci od 15 lat.

Nie brakuje tu pięknych melodii i długich, ale konsekwentnie zaplanowanych form. Urzeka eteryczna, mistyczna wręcz chwilami aura tej muzyki. Odnajdziemy tu ambientowe chmury dźwięku, ale też i potężną, jak tropikalna burza, kanonadę perkusyjną w Walpurgisnacht (Fast Lane). A to przecież wynik kolektywnie improwizowanych sesji!

Całość muzyki powstała wyłącznie intuicyjnie, bez jakichkolwiek wcześniejszych założeń. Inna sprawa, że po nagraniu materiału wykonano ogromną pracę postprodukcyjną. Dodano elektroniczne brzmienia, rozmaite pogłosy, wykorzystano możliwości studia nagraniowego do przetwarzania dźwięków instrumentów akustycznych.

Sam Markus Stockhausen przyznaje się do fascynacji płytami Milesa, takimi jak „In A Silent Way” czy „Bitches Brew”. Płytami, które powstawały właśnie w podobny sposób – na zasadzie improwizowanej sesji, którą później kreatywnie przetwarzał w studiu Teo Macero. Nic zatem dziwnego, że chwilami „Wild Life” może się kojarzyć właśnie z tymi epokowymi albumami. 


Autor: Marek Romański

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm