Aktualności
fot. Fejes Laszlo Felvetele



Ryszard Kruza nie żyje!

Stanisław Danielewicz



Legendarny wibrafonista zmarł w Budapeszcie 28 marca 2020.

Ryszard Kruza, jeden z uczestników „Jazzowiska Trójmiasta” lat 60. XX wieku, zmarł 18 marca 2020 r. w wieku 81 lat (urodził się 17 czerwca 1939). Od wielu lat mieszkał na Węgrzech (przez pewien czas również w Kanadzie), jednak muzycy starszego pokolenia, którzy kiedyś z nim grywali, traktowali go jak honorowego członka trójmiejskiego środowiska. Są ludzie, którzy swoimi talentami i zainteresowaniami mogliby obdzielić kilka osób. Kruza był przede wszystkim wibrafonistą i tak bywa pamiętany. Grał też na fortepianie, był kompozytorem, studia ukończył jako architekt. Ale już mniej pamięta się go jako poetę, filozofa, teoretyka jazzu, plastyka, surrealistę, autora podręczników (m.in. dzieła poświęconego syntezatorom), wykładowcę Konserwatorium w Budapeszcie, producenta nagrań i koncertów. Był też kompozytorem kultowych węgierskich utworów z pogranicza jazzu i muzyki rozrywkowej.

Wojenne dzieciństwo przeżył w Chojnicach, czas wypełniało mu rysowanie wszystkiego, czego doświadczał, przy dźwiękach dwunastu szelakowych płyt z amerykańskim swingiem, jakie były w posiadaniu rodziców. Od szóstego roku życia uczył się gry na fortepianie, a gdy rozpoczął w wieku 18 lat studia w Gdańsku, trafił do jazzowego zespołu Jerzego Greitnera. Wówczas znalazł w piwnicy klubu „Żak” zdekompletowany wibrafon i go odbudował.

Tak się zaczął okres jego szybkiej kariery w zespołach Trójmiasta, również błyskotliwych sukcesów kompozytorskich. Młody Kruza napisał muzykę dla teatrów studenckich: To Tu, Co To, Studia Rapsodycznego, do spektakli „Jazz i poezja”. Jego muzyka czarowała słuchaczy – miał bowiem zmysł melodyczny, który ujawniał również wiele lat później w koncertach i nagraniach z węgierskimi muzykami (m.in. Aladar Pege, Janos Gonda, Laszlo Attila, Sandor Kovacs, big bandy). Jako wibrafonista pozostał wierny swoim młodzieńczym fascynacjom – stylistyce Lionela Hamptona i Milta Jacksona. Jako pianista podziwiał Errolla Garnera, ale jego jazzowe fascynacje szybko objęły twórczość Johna Coltrane’a i awangardowe działania twórców synkretycznych gatunków z lat 60. i 70.

Trójmiejski okres aktywności muzycznej Kruzy to współpraca z zespołami: Swingtet Edwarda Rykaczewskiego czy Al Musiał + 4. Prowadził również własne Trio i Kwartet (główna nagroda Jazzu nad Odrą 1964), Modern Quartet, big band Jana Tomaszewskiego czy najbardziej znane North Coast Combo (R. Kruza - p; Włodzimierz Nahorny - as; Piotr Nadolski - tp; Wiesław Damięcki - b; M. Królikiewicz - dr). Nie było wówczas w Trójmieście zespołu jazzu nowoczesnego, z którym Kruza nie byłby związany. Początek końca polskiego etapu to „saksy” w Ostrawie na Słowacji, w zespole z Nahornym, Damięckim, Przemkiem Dyakowskim, J. Grossmanem i Markiem Tarnowskim. Tam bowiem Kruza poznał wokalistkę węgierskiego zespołu, która występowała w tym samym hotelu, a która została potem jego żoną. Od 1966 roku Kruza zamieszkał w Budapeszcie, gdzie szybko został jedną z głównych postaci środowiska jazzowego. W Polsce, owszem, występował (np. Jazz Jamboree ’70), ale w składzie zespołów węgierskich.

Napisał m.in. „Szkołę perkusji nowoczesnej”, współpracował z teatrem pantomimy „Commedia XX”, opatentował wynalazek związany z problemem tzw. wibracji niezależnej w wibrafonie. W Polsce znalazł się jeszcze w r. 1978 i ponownie 1979. Dyrygował wówczas zespołem akompaniującym Krzysztofowi Klenczonowi, gdy ten po przeprowadzce do USA przypominał się polskim fanom, z finałem w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie („Powiedz stary, gdzieś ty był”).

W 1988 roku Kruza nagrał na Węgrzech ze Zbigniewem Namysłowskim płytę „Oui”, wypełnioną w większości romantycznie-elektronicznie-eklektycznymi kompozycjami Kruzy. Do dziś Węgrzy dziwią się, dlaczego Polacy odczytując nazwy kompozycji, śmieją się na głos, gdy widzą tytuł Ale D.U.P.A.).

Taki właśnie był Ryszard Kruza. Wszechstronnie uzdolniony, realizujący się na wielu polach aktywności, perfekcyjny i dowcipny zarazem. 




JAZZ FORUM 6/2020

Aktualnie w sprzedaży
Więcej >>>

Orient Express

The Consonance Trio

Płyta miesiąca

Marcin Wasilewski Trio w/Joe Lovano

Arctic Riff

  • Ocena - 5
Linki
Z galerii

Jazz a Vienne 2013

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm