Aktualności
Esbjörn Svensson i E.S.T
fot. Mattias Edwall/ACT Music



TRAGICZNA ŚMIERĆ ESBJÖRNA SVENSSONA

Marek Piechnat i Paweł Brodowski



Minionej soboty, 15 czerwca 2008 roku, podczas nurkowania w archipelagu sztokholmskim utonął Esbjörn Svensson. Wybitny szwedzki pianista, kompozytor i lider słynnego tria E.S.T. miał 44 lata.

Esbjörn brał udział w wyprawie scuba-diving na wyspie szkierowej Ingaro na południe od Sztokholmu. Kiedy grupa płetwonurków wynurzyła się, kierujący ekspedycją instruktor zauważył, że brakuje jednej osoby. Esbjörna znaleziono na dnie morza ciężko rannego. Miał uszkodzony kombinezon. Helikopterem przetransportowano go do Szpitala Uniwersyteckiego w Sztokholmie, gdzie zmarł w niedzielę nie odzyskawszy przytomności. Niektóre szwedzkie gazety podają, że „umarł w nocy z soboty na niedzielę”, a inne piszą wyraźnie: „Esbjörn Svensson dog under söndagen på sjukhuset” – umarł w niedzielę w szpitalu. Policja wszczęła dochodzenie mające ustalić, czy sprzęt, którego używał, nie był uszkodzony. Esbjörn zdobył licencję nurka zupełnie niedawno podczas dłuższej podróży zagranicznej. Jest to od kilku lat modny sport wśród Szwedów.

Wiadomość o śmierci wybitnego pianisty obiegła wszystkie szwedzkie środki przekazu. Tamtejsze gazety opublikowały wiadomość na pierwszych stronach. Jest to zjawisko wyjątkowe, ponieważ jazz nie jest głównym tematem w ogólnokrajowych mediach. Serwisy internetowe pełne są komentarzy wstrząśniętych wypadkiem fanów Svenssona. Świadczy to o tym, jak ważna to była postać dla szwedzkiego i europejskiego jazzu – pisze nasz korespondent ze Sztokholmu, Marek Piechnat.

Śmierć Svenssona porównuje się w Szwecji do tragicznej śmierci pianisty Jana Johanssona, który zginął w wypadku samochodowym w latach 60. (Johansson był jednym z najważniejszych wzorów Svenssona, którego inspiracją byli także m.in. Keith Jarrett i Chick Corea). Svensson był nie tylko wspaniałym pianistą i główną postacią w zespole E.S.T. (Esbjörn Svensson Trio). Wszystkie komentarze podkreślają jego życzliwość, ciepło i bezpretensjonalność. „Esbjörn nie był zepsuty sukcesami” – mówi Lena Åberg Frisk, szef sztokholmskiego klubu jazzowego Fasching. „Esbjörn był najpiękniejszym człowiekiem, jakiego spotkałem. Pełen pokory i respektu” – wspomina jego niemiecki menedżer Burkhard Hopper. „A przecież był jednym z najważniejszych muzyków europejskich, był muzykiem jazzowym o statusie gwiazdy muzyki pop”.

Na wieść o jego śmierci rozdzwoniły się telefony od muzyków i przyjaciół z całego świata. Dzwonił z kondolencjami m.in. Pat Metheny. „Jego znaczenie dla jazzu w Szwecji nie da się przecenić. Tchnął nowe życie w jazz, docierał do nowych kręgów słuchaczy i inspirował innych muzyków” – mówi Bosse Person, organizator festiwalu Stockholm Jazz, na którym trio E.S.T. miało wystąpić w lipcu br.  „Jego styl był wzorem dla młodych muzyków. To ciężki cios dla muzyki w ogóle” – mówi trębacz Jan Allan. W dalszy ciągu nie ma komentarzy członków zespołu – basisty Dana Berglunda i perkusisty Magnusa Öströma.
Trio E.S.T. właśnie zakończyło pracę nad nową, dwunastą z kolei płytą „Leucocyte”, która szykowana jest przez niemiecką wytwórnię ACT do wydania we wrześniu br. (jest na niej 10 utworów nagranych w styczniu 2007 roku w Sydney w Australii). W następną sobotę, czyli 21 czerwca zespół miał wystąpić na JVC Jazz Festival w Nowym Jorku. Trio E.S.T. było już zakontraktowane na dwa lata naprzód.

„Kompozytor muzyki naginającej granice, który czerpał szeroko z wpływów pozajazzowych, zwłaszcza z nisz popu, jak funk i hip-hop, Svensson był swego rodzaju artystą popowym, stapiając liryczne melodie z efektami elektronicznymi, klasyką i dynamiką rocka, wspaniałym brzmieniem fortepianu, i frenetyczną improwizacją” – napisał teraz w notce pośmiertnej Bruce Weber, dziennikarz „New York Timesa”. „Trio E.S.T. było jeszcze mało znane w USA, mimo że jako jedyny jazzowy zespół europejski znalazło się na okładce Down Beatu. Ale cieszyło się dużym uznaniem niemal wszędzie, zwłaszcza w Europie, gdzie trio grało dla młodej publiczności w miejscach zarezerwowanych przede wszystkim dla rocka, wspomagając swoją muzykę efektami świetlnymi, urządzeniami z mgłą i prezentacją multimedialną.”

Esbjörn Svensson urodził się 14 kwietnia 1964 roku w Västeras, sto kilkadziesiąt kilometrów na północny zachód od Sztokholmu. Tam chodził do szkoły muzycznej, a jednym z jego profesorów był polski pianista Jerzy Lisewski – jak wiele mu zawdzięcza, zwierzał się Esbjörn w wywiadzie dla JAZZ FORUM (JF 6/2006) . Ukończywszy studia muzyczne na Uniwersytecie w Sztokholmie, w 1990 roku razem z kolegą szkolnym, perkusistą Magnusem Öströmem założył trio, do którego dołączył basista Dan Berglund. Ich pierwsze nagranie „When Everyone Has Gone” (Dragon Records) z 1993 roku od razu zwróciło uwagę krytyki. Od połowy lat 90. E.S.T. związało się na stałe z niemiecką wytwórnią ACT Music, idąc od sukcesu do sukcesu, zdobywając najbardziej prestiżowe nagrody międzynarodowe kolejnymi albumami – „E.S.T. Plays Monk” (1996), „Winter In Venice” (1997), „From Gagarin’s Point Of View” (1999),  „Good Morning Susie Soho” (2001),  „Strange Place For Snow” (2002), „Seven Days Of Falling” (2003), aż po „Viaticum” (2005), „Tuesday Wonderland”(2006) i „Live In Hamburg” (2007).

W roku 2004 E.S.T. uhonorowane zostało nagrodą Europejskiego Muzyka Roku (miał ją otrzymać sam Esbjörn, ale oświadczył organizatorom, że nagrodę odbierze tylko wtedy, jeśli przyznana zostanie całemu zespołowi).
Nieodżałowanego pianistę i jego trio E.S.T. gościliśmy w Polsce czterokrotnie, w cyklu „Jazz raz po raz” Agencji Paradam –  po raz pierwszy 9 maja 2004 roku w Bytomskim Centrum Kultury, a następnie na trzech trasach koncertowych po wielkich miastach: w listopadzie 2004 (m.in. na Międzynarodowym Festiwalu Pianistów Jazzowych w Kaliszu), w lutym 2006 i ostatnio w  listopadzie 2007 (patrz recenzja JF 12/2007).

Esbjörn Svensson pozostawił żonę Evę i dwoje dzieci, Rubena i Noah.

Jeden z albumów E.S.T. nosi tytuł „Viaticum”, czyli „wiatyk” – komunia w godzinę śmierci, zaś  jeden z tytułów na mającej się ukazać płycie zatytułowany jest Leucocyte – Ad Mortem, ale jest to utwór przedostatni, ostatni zatytułowany jest LeucocyteAd Infinitum. Wierzymy, że muzyka Esbjörna Svenssona żyć będzie wiecznie.


Marek Piechnat i Paweł Brodowski
 




  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm