Element tła
Szkoda, że cię nie ma ze mną
To błąd
Osobna miłość
Na moim brzegu
Dom niechcianych kobiet
Szczęście ma szary kolor
W środku tyle ciszy mam
Czuję oddech
Odchodzimy do siebie
Wejdź ze mną po tych schodach
Faded Out
Element tła (radio version)


Muzycy
: Honorata Kożuchowska, śpiew; Andrzej Jagodziński, fortepian, akordeon; Rafał Sarnecki, Piotr Aleksandrowicz, Antoni Muracki, gitara; Jarosław Bothur, saksofon tenorowy; Luis Nubiola, saksofon altowy; Patryk Zakrocki, skrzypcotrąbka; Wojciech Pulcyn, Michał Jaros, kontrabas; Krzysztof Szmańda, perkusja; Marvin Diz, kongi, bongosy; Mikołaj Wielecki, cuica, pandeiro, caxixi


Recenzja opublikowana w Jazz Forum 4-5/2019


Na moim brzegu

Bossa Norkah

  • Ocena - 3.5

W chwili, w której Stan Getz wprowadził na jazzowe salony bossa novę(„Stan Getz / João Gilberto Featuring Antonio Carlos Jobim”, 1964) rozpoczęła się moda na taneczny styl, który na stałe zakotwiczył „nową falę” w polu muzycznej eksploatacji. Minione sześć dekad zdążyło już utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że wolna samba nie była jedynie krzykiem mody lat 60. Więcej – z biegiem lat stała się ona gwarantem dobrego smaku, a przede wszystkim klasykiem gatunku!

Jazzmani pokochali bossa novę wraz z jej „ósmawkowym” pulsem, który w takcie na 4/4 wyraźnie „ciąży” swoim „off beat” w kierunku wartości rytmicznej liczonej na „1” – prawie niewyczuwalnej w sposobie frazowania Honoraty Kożuchowskiej. Przy każdej niemal piosence można bowiem odnieść wrażenie, że na poziomie melo-narracji nie posiada ona wyraźnego pulsu, przez co jakby głos wokalistki „odkleja” się od zespołu muzyków akompaniujących. Skupienie się na wyartykułowaniu treści muzycznej, nie zaś na samym słowie sprawia, że realizowane przez nią tematy, zamiast odznaczać się kantyleną, wcale nierzadko są przez nią wręcz defragmentowane. Całość narracji – pomimo miłego głosu – jest też, w moim odczuciu, pozbawiona pewnego rodzaju dystansu w stosunku do „ucywilizowanej sztuki wokalnej” (w rozumieniu tzw. głosu szkolonego), tak charakterystycznego dla kanonu, który stworzyła swoim „nieprofesjonalnym wokalem” Astrud Gilberto.

Co do wspomnianych muzyków akompaniujących, to mamy ich tutaj całą plejadę, i w tym aspekcie – włączając w to bardzo zgrabne kompozycje – upatruję największą wartość odsłuchiwanego albumu. Osobną ciekawostką jest osoba Andrzeja Jagodzińskiego, którego od lat uwielbiam nie tylko jako pianistę, ale też akordeonistę. Po mistrzowsku występuje on na albumie w tej niecodziennej, „egzotycznej” roli, z wielką atencją traktując „cyję”, w czym specjalizuje się już od czasów współpracy z Giovannim Mirabassim.

Od strony kompozycyjnej płyta jest pełnowartościowym projektem artystycznym, którego melodie posiadają wyraziste tematy, oparte na czytelnych motywach, osadzonych w tak lubianej przeze mnie symetrycznej budowie formalnej. Wszystko to spojone jest niebanalną i – co ważne – lekką w wyrazie liryką, charakterystyczną dla autora z niemałym dorobkiem artystycznym oraz nie mniejszym dystansem do rzeczywistości. 

Autor: Janusz Szrom

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm