Książki

DOROTA FRĄTCZAK: Keep Swinging

Anna Bernat


Chodzi, naturalnie, o piwniczny lokal Jazz Clubu „Pod Filarami” w Gorzowie Wielkopolskim, którego historia wraz z relacjami, wspomnieniami, impresjami i anegdotami o muzykach, koncertach, o tamtejszym środowisku jazzowym i jego animatorach znalazła się w opublikowanej ostatnio książce Doroty Frątczak „Keep swinging”. Na okładce – wydany przed laty przez redakcję JAZZ FORUM piękny plakat Andrzeja Pągowskiego wykorzystujący słynne zdjęcie Milesa Davisa autorstwa Anthony’ego Barbozy. Ten plakat wiszący wejścia do klubu stał się jego symbolem.

Publikacja ma charakter monografii tego wyjątkowego i kulturotwórczego miejsca. Stanowi imponujący zbiór archiwaliów i współczesnych świadectw – tekstów i ikonografii (autorem większości zdjęć jest Zenon Kmiecik), dotyczących 1500 imprez, jakie się w klubie odbyły, w tym blisko 1200 koncertów z udziałem setek polskich i zagranicznych muzyków; młodych, dopiero rozpoczynających
swe kariery, i ugruntowanych światowy sław.

Klub dziś ma charakter dość ekskluzywnego miejsca, ale przed wojną, w czasie wojny i za czasów UB było tu więzienie, później pralnia miejska, aż wreszcie paru zapaleńców przerobiło piwnicę na klub ZMS-u. Swoją karierę zaczynał tu gitarzysta Jarosław Śmietana i na samym początku grywali też bracia Prońko i śpiewała Krystyna Prońko.

Zmieniali się gospodarze, kierownicy, zarządzający, aż wreszcie nastała era obecnego szefa klubu Bogusława Dziekańskiego. Bez wątpienia „Filary” bez niego nie byłyby tym, czym są – liczącym się na polskiej i europejskiej mapie muzycznej miejscem, gdzie uprawia się dobry i bardzo dobry jazz, gdzie młodzi muzycy mogą grać z mistrzami, miejscem, które ma wierną publiczność i wychowanków – młodych, ale wytrawnych koneserów muzyki. A pewnie i Bogusław Dziekański bez „Filarów” nie byłby tym, kim jest – pełnym talentów, energii, uporu i osobistego uroku organizatorem życia muzycznego, wydarzeń artystycznych i towarzyskich.

Stworzył klub-azyl. „Młodzież nie miała się gdzie podziać – pisze autorka – więc przychodziła tu, bo znajdowała azyl, zrozumienie dla swoich buntów, tolerancję dla inności, akceptację i luz. A że towarzyszył temu jazz, to już trudno. Z biegiem lat coraz więcej młodzieży zaczęło przychodzić pod ‘Filary’ właśnie dla muzyki, nawet dla samego jazzu”.

Ale na początku „rządów” Dziekańskiego, który objął klub w 1980 r. była to orka na ugorze. Kiedy w latach 60., 70. w Gorzowie Wielkopolskim zawiązało się pewne środowisko jazzowe, nie było klubu. Teraz, był klub, a nie było środowiska ani publiczności – wspomina początek lat 80. Dziekański. Zaczął wiec zabiegać i o muzyków, i o publiczność. Jednak, nim klub się na dobre rozwinął, wprowadzono stan wojenny; lokale pozamykano, obowiązywała godzina milicyjna i zakaz wyjazdów poza miejsce zamieszkania. Trudno w tych warunkach prowadzić piwnicę jazzową. Ale, paradoksalnie, „Filary” przetrwały. I z czasem imponująco się rozwinęły.

Występowali tu niemal wszyscy liczący się polscy jazzmani, a także wiele gwiazd z zagranicy, m.in. John Abercrombie, John Scofield, Nils Petter Molvaer, Brad Mehladu, Richard Bona, Didier Lockwood, Mike Stern, Ravi Coltrane, a nawet i legendarny Freddy Cole.

Z klubem „Pod Filarami” i Bogusławem Dziekańskim związane jest jeszcze jedna ważna sprawa. Otóż, Dziekański bardzo twórczo i konsekwentnie rozwinął ideę powstałą w Gdańsku – Małą Akademię Jazzu, która od 25 lat jest atrakcyjną formą edukacji muzycznej uczniów szkół podstawowych, ale nie tylko. Do Akademii uczęszczają też studenci. W ostatnich dwóch latach akademia obejmuje blisko dwa i pół tysiąca słuchaczy w dwuletnim cyklu, a cykl obejmuje 240 audycji w szesnastu gorzowskich szkołach. Słuchacze akademii poznają historię jazzu, rozmaite style, instrumenty, odsłaniane są przed nimi tajniki improwizacji. Wykładowcami są m.in. Tomasz Szukalski, Artur Dutkiewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski, Bernard Maseli, Zbigniew Lewandowski, Adam Wendt, Włodek Pawlik, Jarosław Śmietana, Jose Torres, Zbigniew Jakubek. Do grona wykładowców dołączył młody skrzypek o znakomicie rozwijającej się karierze – Adam Bałdych, który sam był niegdyś wychowankiem Małej Akademii Jazzu.

Aż trudno uwierzyć, że tak wiele fascynujących i zarazem pożytecznych zjawisk może mieć miejsce lub wywodzić się z niewielkiej piwnicy jazzowej, jaką jest Jazz Club „Pod Filarami”.

Książka ma kalendaria, indeksy: artystów, zespołów, sponsorów, przyjaciół klubu, bibliografię. Jest ważną publikacją dla klubu, dla miejscowego środowiska jazzowego, samego miasta – Gorzowa Wielkopolskiego, i dla polskiej sceny jazzowej. Ta monografia jest przyczynkiem do historii naszej muzyki rozrywkowej – bluesa, rocka i jazzu w Polsce.

Dobrze, że przed laty – gdy rodziły się pomysły kolejnych dysponentów tego miejsca na zagospodarowanie klubu, np. na organizowanie dyskoteki siedem dni w tygodniu czy wyprawianie przyjęć weselnych, dla spodziewanych sutych zarobków – Dziekański się uparł, przynosił i puszczał płyty jazzowe oraz organizował koncerty.

„I pomimo, że nieraz musiałem toczyć spory o te ‘Filary’, to nie żałuję ani jednej chwili, jaką w tej piwnicy spędziłem przez trzydzieści lat mojego życia” – wyznał Bogusław Dziekański, człowiek, o którym mówili muzycy, że uparł się, aby „Pod Filarami” grano jazz.

Anna Bernat

Keep Swinging: Monografia Jazz Clubu „Pod Filarami” w Gorzowie Wielkopolskim, Dorota Frątczak, 2010


Zobacz również

DŽEZAKY

Festiwal Bratislava Jazz Days dla słowackich melomanów jest, jak dla nas Jazz Jamboree. Więcej >>>

TWARZE MUZYKI

W części poświęconej jazzowi szczególną uwagę przykuwają ekspresyjne portrety Tomasza Stańki. Więcej >>>

JAZZ WE WROCŁAWIU 1945-2000

Mamy kolejne dzieło wzbogacające historię jazzu w Polsce. Więcej >>>

Zima w Lizbonie

Bohaterem powieści jest jazzowy pianista. Jednak jazz to wdzięczny pretekst, nie zaś temat wiodący. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu