Książki

Recenzja opublikowana w JAZZ FORUM 3/2024


Quo Vadis



Transkrypcje solówek Zbigniewa Seiferta spisane przez Macieja Afanasjewa. Recenzuje Krzysztof Lenczowski.

W 2016 roku nakładem Wydawnictwa Akademii Muzycznej imienia Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy ukazały się partie solowe Zbigniewa Seiferta spisane przez Macieja Afanasjewa zatytułowane „Quo Vadis”. Jest to zeszyt nut, który zawiera transkrypcje partii solowych naszego wielkiego skrzypka z trzech wybranych płyt – „Solo Violin”, „Man Of The Light” oraz „Passion”. 

Pierwsza kompozycja Confessions zanotowana jest bez znaków przykluczowych i – co z zrozumiałe w przypadku utworów wykonywanych rubato – bez kresek taktowych (za wyjątkiem tej jednej oddzielającej przedtakt od „raz” na początku utworu). Kompozycja zanotowana jest na 13 kartkach, a każda kartka ma dziewięć linijek na stronę. Zdarzają się linijki, gdzie zanotowane są jedynie dwa dwudźwięki i pauza. Z moich obserwacji wynika, że zwolennicy tak dużej przestrzeni w nutach, to z reguły użytkownicy tabletów, którzy nie przejmują się faktem, że chcąc wykonać ten utwór z papierowych nut bez asystenta do przekładania kartek potrzeba przynajmniej pięciu pulpitów, licząc po trzy kartki na pulpit, plus jeden na ostatnią, trzynastą kartkę. Nie mamy tutaj sugestii smyczków, ani palcowania, co sprawia dobre wrażenie. O takich nutach w muzyce klasycznej mówi się „wydanie urtekstowe”, czyli takie, które ma na celu jak najwierniejsze oddanie myśli kompozytora, bez wprowadzania zmian lub korekt niepochodzących od autora dzieła. 

W utworze Kind of Time mamy już normalne kreski taktowe, metrum, znaki przykluczowe i precyzyjne oznaczenie tempa. Utwór zanotowany jest na 27 kartkach, średnio 9 linijek na stronę. Dominują linijki zawierające dwa takty, ale zdarzają się też takie, gdzie jest jeden takt. 

Trzeci utwór Birds zawiera precyzyjne oznaczenie tempa i sugestię wykonawczą „rubato”. Podobnie jak w Confessions zrezygnowano z kresek taktowych, ale tym razem mamy znaki przykluczowe określające precyzyjnie tonację. Jestem zwolennikiem pozostania bez określenia tonacji przez znaki przykluczowe w takich przypadkach, szczególnie jeśli autor decyduje się używać krzyżyków w tonacjach bemolowych lub odwrotnie. Taką sytuację mamy od końcówki czwartej strony w zasadzie do końca omawianego utworu, co zaowocowało całą masą kasowników. Od początku 12 strony utworu pojawiają się oznaczenia metrum i kreski taktowe. Kompozycja zanotowana jest na 16 kartkach, od momentu pojawienia się niekonkretnego metrum – najpierw 8/4, a następnie 7/4 utwór jest zanotowany z „gęstością” jeden takt w jednej linijce. 

Utwór czwarty Evening Psalm, chyba najbardziej znany i najczęściej grywany z płyty „Solo Violin”, zanotowany jest ponownie bez znaków przykluczowych, oznaczenia metrum i kresek taktowych i podobnie, jak w poprzednich przypadkach zawiera sugestię wykonawczą rubato. Zanotowany jest na 11 kartkach, konsekwentnie w stylistyce „wydania urtekstowego” z jedną małą zmianą – na początku i na końcu utworu charakterystyczne, pnące się w górę akordy mają sugestię, aby każdy z nich zagrać „na dół”. Jest zrozumiałe, a wręcz konieczne, aby właśnie tak to zanotować. Zastanawiam się, czy sam nie poszedłbym krok dalej oznaczając dynamikę jako forte, lub nawet forte fortissimo. Autor tego wydawnictwa zdecydował się użyć tylko niezbędnych oznaczeń artykulacyjnych pozostawiając dynamikę niedookreśloną w tym przypadku, co należy uznać za działanie konsekwentne. 

Kolejna kompozycja City of Spring (z płyty „Man Of The Light”) zanotowana jest początkowo w formie fortepianówki. Posiada kreski taktowe, oznaczenia tempa i sugestię stylistyki określoną jako „even eights”. Po 16 taktach tematu i zmianie stylistyki określonej jako samba pojawia się pierwsza w tym zeszycie funkcja harmoniczna Am7! Miło cię widzieć! Funkcje harmoniczne będą towarzyszyć melodiom i solówkom Seiferta już do końca tego utworu. 

Następnie mamy słynny Man of the Light. Początek posiada oznaczenie rubato i oznaczenie metrum, które w przypadku tego utworu wynosi 12/4 – swoją drogą bardzo ciekawe, niespotykane metrum! Po 10 taktach wchodzi swing w metrum 5/4 w tempie ćwierćnuty równa się 125 i po raz kolejny widzimy funkcje harmoniczne, które razem z oznaczeniem tempa i stylistyki sugerują wejście całego zespołu. 

Stillness to jeden z moich ulubionych utworów Seiferta. Całość spisana jest na trzech kartkach. Początkowo mała czcionka nut i klucz basowy sugerują, że tej partii nie realizują skrzypce. Pięć krzyżyków przy kluczu, brak oznaczenia metrum i funkcje harmoniczne z konsekwentnym oznaczeniem rubato każą przypuszczać, że ten utwór należy wykonywać z zespołem, a nie solo. 

Turbulent Plover wygląda w nutach bardzo klasycznie, niemal jak u Mozarta! Początek zanotowany jest w formie fortepianówki, ma oznaczenia przykluczowe, metrum 4/4 i sugestię stylistyki swing. Nie ma oznaczenia funkcji harmonicznej na początku utworu, ale po 16 taktach pojawia się funkcja Dm7 i znika akolada (w domyśle) fortepianowa. Znikają też znaki przykluczowe, ale pojawiają się ponownie w takcie 37. Trwa między kompozytorami, aranżerami i wszelkimi twórcami nut dyskusja czy takie zabiegi, jak zmiana oznaczeń przykluczowych w trakcie utworu ułatwia czytanie nut, czy utrudnia. Zdania są podzielone, solidne argumenty są po obu stronach. Ja jedynie delikatnie zaznaczę, że nie przepadam za takim zapisem. W takcie 32 mamy zamknięcie repetycji, pierwsze w omawianym zeszycie. Daje możliwość zagrania ponownie tematu, bo otwarcia repetycji nie dostrzegam w żadnym innym miejscu na przestrzeni omawianego utworu. 

Love in the Garden rozpoczynamy czterema taktami pauzy. Dostrzegam tu pewną niekonsekwencję. Skoro w Stillness, zanim wejdzie główny głos, mamy zapisaną mniejszą czcionką linię basu, to nie widzę powodu, dla którego Love in the Garden zaczyna się linijką pauz. Kompozycja zanotowana jest bez metrum i kresek taktowych oraz bez znaków przykluczowych, czyli tak, jak lubię! Ma precyzyjne oznaczenie tempa oraz sugestię rubato.

Coralzaczyna się od czterech taktów intra z oznaczeniem funkcji G/F, tempa (ćwierćnuta 130) i stylistyki opisanej jako „latin”. Początkowo nosiłem się z zamiarem sformułowania analogicznego zarzutu o pewną niekonsekwencję, jak przy Love in the Garden, ale przecież taki zapis każdemu jazzmanowi w zupełności wystarczy! Nie musi być zawsze zapisana linia basu, wystarczą funkcje, tempo i stylistyka. Ponownie nie mamy tutaj znaków przykluczowych, dlatego bardzo wygodnie się to czyta!

Passionzanotowane jest omawianym już powyżej, przy okazji Turbulent Plover, sposobem, w którym jeden fragment ma znaki przykluczowe, a inny nie ma. Absolutnie szanuję decyzję Macieja Afanasjewa, że zdecydował się tak to zanotować, bo ma do tego święte prawo! Nie zmienia to jednak faktu, że ja za tym rozwiązaniem nie przepadam. Wolę czytać krzyżyki i bemole przy nutach, a nie pamiętać, w której tonacji jestem i jeszcze dodawać to, co jest przy kluczu, do tego, co przy nutach. 

Kompozycja Where Are You From wygląda na papierze po prostu pięknie! Bardzo klarowna faktura, nawet w solówkach dominują równe wartości rytmiczne z delikatnym dodatkiem triol, czy gdzieniegdzie kwintol. W mojej ocenie wyróżnia się na tle innych, w których osoba spisująca te nagrania musiała wykazać się wielką kreatywnością, by umieścić te kaskady dźwięków na papierze. Ze względu na tę właśnie cechę sięgnąłbym po ten utwór jako pierwszy!

Sposobu notacji Kilimanjaro jest analogiczny, jak Turbulent Plover i Passion. Pomimo tego, że to tylko dwa bemole zamieniają się na brak znaków, to i tak za tym nie przepadam, ale dalej mam pełen szacunek dla tej decyzji. Kilimanjaro ma charakterystyczny, afrykański drive 12/8 i bardzo się cieszę, że nie jest zanotowane triolami w 4/4! Oznaczenie tempa jako ćwierćnuta z kropką równa się 124 też na wielki plus! 

W Pinocchio w pierwszych taktach mamy oznaczenie tempa, stylu (swing), metrum, jeden bemol przykluczowy i dwa takty znaczników sugerujących, że całość powinna rozpocząć się wyłącznie rytmem, bo nie dostrzegam ani nut, ani funkcji harmonicznych. Podobne oznaczenie spotykamy w ostatnim takcie utworu. Na przestrzeni całości, nie licząc skrajnych taktów, są zanotowane funkcje harmoniczne, które stanowią uzupełnienie i nadają kontekst melodii. 

Singing Dunes oraz Quo Vadis rozpoczynamy tak, jak Love in the Garden i Pinocchio. Autor prezentowanej pracy precyzyjnie notuje każdy dźwięk, uzupełniając całość kontekstem funkcji harmonicznych. Pozostaje nam otworzyć futerał i zabierać się za ćwiczenie!

Podsumowując, jest to monumentalna praca, bardzo potrzebna w dydaktyce wiolinistyki jazzowej. Powszechnie uważa się, że na świecie są dwie szkoły wiolinistyki jazzowej – francuska, delikatna spod znaku Stephane’a Grappellego i Didiera Lockwooda, oraz polska – mocna, spod znaku Zbigniewa Seiferta. Tym istotniejsze jest, aby tego typu inicjatywy powstawały i zyskiwały szeroki rozgłos. Seifert to nasza duma narodowa, dlatego bardzo ważne jest, aby kultywować pamięć po nim i dbać o Jego spuściznę.

Odnoszę wrażenie, że partie solowe Seiferta spisane przez Macieja Afanasjewa zatytułowane „Quo Vadis” zostały napisane z myślą, że nagrania stanowią najważniejszy nośnik pamięci, a ich zapis ma być jedynie pomostem do nich. Nie sposób nie zgodzić się z takim pojmowaniem tego zagadnienia. Uważam, że jest to produkt idealny dla ludzi zainteresowanych twórczością Zbigniewa Seiferta. W imieniu wszystkich jazzowych smyczkowców bardzo dziękuję za te nuty!

Krzysztof Lenczowski



Zobacz również

Michaś

Biografia Michała Urbaniaka – rozmowa-rzeka z Jackiem Góreckim. Recenzuje Łukasz Maciejewski Więcej >>>

Grając na własną nutę

Niezwykła książka amerykańskiego trębacza Gary’ego Guthmana. Recenzja Piotra Iwickiego. Więcej >>>

Osobiste Odkrycia: Film i Muzyka

Niezwykłą książkę Grzegorza Kozyry recenzuje Stanisław Danielewicz Więcej >>>

Jazz w Oparach PRL-u

Barwne przygody z zespołem Jarka Śmietany opowiada perkusista Jacek Pelc. Książka, jakiej jeszcze nie… Więcej >>>

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm   
Dokument bez tytułu