Coda

Artykuł opublikowany w Jazz Forum 7-8/2017

Gregg Allman



Legendarny amerykański gitarzysta i wokalista blues-rockowy zmarł 27 maja 2017.

„Słońce świeci, a w moim sercu leje” – mówi pierwszy wers klasycznego tematu bluesowego Elmore’a Jamesa. Lało też, jako żywo, w sercach wszystkich prawdziwych miłośników bluesa i gatunków pokrewnych, kiedy to opuścił nas na zawsze Gregg Allman – jeden z największych mistrzów tej muzyki w jej białej odmianie.

Na jego stronie internetowej napisano, iż „odszedł spokojnie w swym domu w Savannah w stanie Georgia”, choć przecież życie miał burzliwe: by wspomnieć tylko sześć związków małżeńskich (w tym najsłynniejszy z Cher w latach 1975-1979), pięcioro ślubnych i nieślubnych dzieci oraz liczne kłopoty zdrowotne, wynikłe z nadużywania narkotyków i alkoholu (bezpośrednią przyczyną zgonu był rak wątroby, poprzedzony żółtaczką typu C). Przez cały czas utrzymywał jednak dość regularne tempo pracy artystycznej: już to jako lider The Allman Brothers Band, rozwiązanego ostatecznie w 2014 roku, już to jako twórca i wykonawca solowy. W tym drugim wcieleniu zadebiutował w 1973 roku płytą „Laid Back”, by ponad cztery dekady później imponująco podsumować swą drogę nie tylko bluesową na „Gregg Allman Live: Back To Macon, GA” (jego ostatni album autorski, „Southern Blood”, ma się ukazać we wrześniu bieżącego roku).

Urodzony 8 grudnia 1947 roku w tradycyjnie rozbrzmiewającym muzyką country and western Nashville w stanie Tennessee, dwanaście lat później – wraz ze starszym bratem, gitarzystą Duane’em – trafił tam na koncert B.B. Kinga, który zadecydował o późniejszych wyborach życiowych obu braci. Ich wczesne, dość różnorodne fascynacje i doświadczenia muzyczne wspaniale zaowocowały w 1968 roku, kiedy w Macon w stanie Georgia, na bazie zespołów 31st Of February i The Second Coming powstał The Allman Brothers Band.

Postrzegany jako inicjator nurtu southern rocka, kojarzonego później z blues-, czy boogie-rockowymi grupami z Południa USA w rodzaju Lynyrd Skynyrd, Molly Hatchet, czy Grinderswitch, okazał się jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk na muzycznej scenie USA minionego półwiecza. Fenomenalnie połączył on bowiem rockową dosadność, bluesową szorstkość i country’ową śpiewność z niepospolitym darem epickiej improwizacji zespołowej – dystansując pod tym ostatnim względem nawet acid-rockowe zespoły z Kalifornii na czele z The Grateful Dead. Owa synteza, najpełniej bodaj udokumentowana na pamiętnym albumie „Eat A Peach” (1972), wzbogaciła się później o elementy narracji i artykulacji jazzowej – głównie dzięki pianiście Chuckowi Leavellowi, który udzielał się także w jazz-rockowym Sea Level, nim na stałe związał się z... The Rolling Stones.

Wszystko to nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie potężna indywidualność Gregga – mistrza blues-rockowej wokalistyki i organów Hammonda B3, pełnego inwencji autora piosenek (patrz liryczna Dreams naprzeciw iście wybuchowej Black Hearted Woman) oraz skutecznego lidera. Inaczej bowiem The ABB, po tragicznych zgonach Duane’a i basisty Berry’ego Oakleya w 1971 i 1972 roku, nie odrodziłby się pod koniec dekady następnej, by w świetnym stylu kontynuować działalność przez następne ponad dwadzieścia lat (vide albumy „Where It All Begins” z 1993 roku czy o dekadę późniejszy „One Way Out: Live At The Beacon Theatre”). Sam zaś Gregg zdążył już wtedy zostać niemal instytucją amerykańskiej muzyki zwanej popularną w szerokim sensie – jak zaświadczyło wydawnictwo „All My Friends: Celebrating The Songs And Voice Of Gregg Allman”, dokumentujące benefisowy koncert w Atlancie 10 stycznia 2014 roku, kiedy to utwory mistrza wykonywali artyści tak różni, jak czarny bluesman Keb’ Mo’, pop-rockowy Jackson Browne, czy łączący elementy bluesa, funky jazzu i psychodelii voodoo Dr. John.

Gdy 7 lutego 1994 roku odszedł Witold Lutosławski, zmarły trochę później muzykolog Andrzej Chłopecki stwierdził, że w tym dniu świat stanął na chwilę w miejscu, po czym ruszył dalej – trochę już inny. W podobny sposób, uwzględniając wszystkie należne proporcje, można by chyba skomentować zgon Gregga Allmana – osobowości twórczo-wykonawczej o wymiarze epokowym. Artysty, który pozostawił po sobie niemożliwą do zapełnienia pustkę.

W Polsce Gregg wystąpił tylko raz, w lipcu 2007 roku w warszawskiej Stodole, na czele zespołu Gregg Allman & Friends, z właściwą sobie inwencją i klasą przypominając kanoniczne tematy The ABB.

Andrzej Dorobek



Zobacz również

Mike Hennessey

Słynny brytyjski krytyk jazzowy zmarł 23 sierpnia w wieku 89 lat. Więcej >>>

John Abercrombie

Amerykański gitarzysta zmarł po długiej chorobie na atak serca 22 sierpnia br. Więcej >>>

Geri Allen

Amerykańska pianistka i kompozytorka zmarła na raka 27 czerwca 2017 w Filadelfii.  Więcej >>>

Zbigniew Wodecki

Jeden z najpopularniejszych artystów polskiej estrady zmarł 22 maja 2017 w Warszawie na udar… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu