Książki

„Jazzowisko Trójmiasta – Czwarta Zmiana. Obraz środowisk jazzowych w materiałach prasowych 2010-2013”
Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2014

Recenzję opublikowano w numerze 7-8/2015 Jazz Forum

Jazzowisko Trójmiasta – Czwarta Zmiana. Obraz środowisk jazzowych w materiałach prasowych 2010-2013



Cztery lata temu Bogdan Chmura, recenzując dla JAZZ FORUM książkę „Jazzowisko Trójmiasta” Stanisława Danielewicza (PWM), napisał: „Autor doprowadza historię (trójmiejskiego jazzu) do dnia dzisiejszego (...) Całość zamyka rodzaj podsumowania, gdzie sygnalizuje czytelnikowi, że książka, choć udana, wymaga jeszcze pewnych uzupełnień – czekamy zatem na ‘appendix’”. Dzisiaj leży przede mną „Jazzowisko Trójmiasta – Czwarta Zmiana” (Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego), czyli zapowiadany ciąg dalszy. Książka opatrzona jest podtytułem „Obraz środowisk jazzowych w materiałach prasowych 2010-2013”, mogący sygnalizować jej naukowy rodowód, ale też nieuzasadnione obawy u tych którzy, tak po ludzku, lubią zaglądać za kulisy i słuchać historii poza protokołem.

„Jazzowisko Trójmiasta – Czwarta Zmiana” jest wydawnictwem o połowę szczuplejszym od swej starszej siostry (372 strony), ale dorównuje jej edytorsko – atrakcyjna szata graficzna, dobry papier, sporo niezłych zdjęć – i merytorycznie. Część pisaną autor podzielił na dwanaście rozdziałów, w których czytelnik znajdzie mnóstwo informacji o trójmiejskiej codzienności jazzowej – w tym o cyklicznych imprezach, festiwalach (m.in. Solidarity of Arts, Jazz Jantar, Sopot Jazz, Molo Jazz), o klubach muzycznych i ważniejszych placówkach dydaktycznych. Znajdzie tu też notki o ważkich wydarzeniach, ale też ludziach przez pryzmat których postrzegane jest tutejsze środowisko. Właśnie rozbudowane, często wsparte wywiadami, biogramy muzyków i animatorów (m.in. Dominik Bukowski, Maciej Grzywacz, Piotr Lemańczyk, Maciej Sikała, Olo Walicki, Irek Wojtczak oraz oczywiście Przemek Dyakowski, Leszek Kułakowski, Leszek Możdżer, Wojtek Staroniewicz) są solą tego dzieła. To, co dziwi, to natarczywe powtarzanie, że artyści ci „nie wypadli sroce spod ogona” czego reszta wszechświata często raczy nie zauważać. Jeszcze większe zdumienie budzi, liczący z górą pół setki, zbiór sylwetek publicystów, którzy w wybranym przez autora okresie, pisywali o jazzie w Trójmieście. 

Bogdan Chmura, w swej recenzji pierwszego „Jazzowiska”, słusznie chwalił skrupulatność i detektywistyczne zacięcie autora, zastrzegając jednak, że jako mieszkaniec południowej Polski, nie może ocenić czy wykreowany przez Danielewicza obraz nadmorskiego jazzu zgodny jest z rzeczywistością. Mam tę przewagę nad mym znamienitym kolegą, że od kilkudziesięciu lat mam żywy kontakt z tym środowiskiem i dlatego z pełną odpowiedzialnością oświadczam, że w kwestiach „malarskich” nie da się autorowi łatki przyczepić, choć... problem polega na tym, że Danielewicz, idąc najwyraźniej z duchem czasu, przyjął założenie, że jeżeli nie ma cię w mediach, to w ogóle nie istniejesz, a ja uważam, że to teza bałamutna.

Są jeszcze dwie sprawy, które mogą irytować czytelnika chcącego dociec, co tak naprawdę w trójmiejskiej trawie piszczy. Pierwsza to klucz, wedle jakiego autor postanowił przekazać mu swoją, ponad wszelką wątpliwość, sporą wiedzę. Pozwala on, co prawda, czytać książkę na chybił trafił, ale też wywołuje niemiłe poczucie chaosu, który nie ułatwia systematycznego zgłębiania tematu. Drugą, wydaje się nieco naciągany obiektywizm autora, który będąc nadal czynnym muzykiem, najwyraźniej nie chce narażać się kolegom po fachu i dlatego kryje się za tarczą cudzych opinii i niezliczonych cytatów – stanowią one bez mała dwie trzecie objętości tekstu. Podtytuł książki niby daje autorowi alibi, ale z drugiej strony żal, że wykładowca akademicki i publicysta muzyczny o kilkudziesięcioletnim stażu uchyla się od ferowania własnych wyroków, które na pewno podniosłyby atrakcyjność „Jazzowiska”, stając się przy okazji tematem refleksji dla zainteresowanych i konsumentów ich dzieł. 

Reasumując, mimo tych, być może subiektywnych, zastrzeżeń, warto tę książkę przeczytać ze względów poznawczych, choćby dlatego, że unaocznia ona jak w wielkiej, nowoczesnej aglomeracji, na którą składają się dwa porty i modny kurort w roli wisienki na torcie, żyje i funkcjonuje dzisiaj środowisko muzyczne, którego historycznych zasług dla polskiego jazzu, i nie tylko, nie da się ukryć pod kurzem zapomnienia. 

Marcin Jacobson



Zobacz również

DŽEZAKY

Festiwal Bratislava Jazz Days dla słowackich melomanów jest, jak dla nas Jazz Jamboree. Więcej >>>

TWARZE MUZYKI

W części poświęconej jazzowi szczególną uwagę przykuwają ekspresyjne portrety Tomasza Stańki. Więcej >>>

JAZZ WE WROCŁAWIU 1945-2000

Mamy kolejne dzieło wzbogacające historię jazzu w Polsce. Więcej >>>

Zima w Lizbonie

Bohaterem powieści jest jazzowy pianista. Jednak jazz to wdzięczny pretekst, nie zaś temat wiodący. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu