Coda

fot. Magdalena Morawska

Lech Pomierski

Stanisław Danielewicz


29 lutego 2016 roku zmarł w wieku 60 lat właściciel Blues Clubu i szef Gdynia Blues Festival.

W sobotę 5 marca br. ponad tysiąc osób odprowadzało na witomiński cmentarz w Gdyni Lecha Pomierskiego, który zmarł w wieku 60 lat. Był właścicielem Blues Clubu w Gdyni, który stał się w ciągu kilkunastu lat istnienia wręcz instytucją, jako miejsce cotygodniowych jam sessions. We wtorki – blues. W środy – jazz.

Tłumy na cmentarzu, a wcześniej w kościele ojców redemptorystów nieopodal klubu, były najlepszym dowodem roli, jaką odgrywał w środowisku trójmiejskim Lech Pomierski. Nie tylko jako właściciel niezmiennie popularnego klubu, ale także animator i szef świetnie prowadzonego Gdynia Blues Festival (w tym roku odbędzie się w dniach 2-5 czerwca), organizator licznych koncertów. Kościół o. redemptorystów mieści około tysiąca osób. Niestety, nie udało mi się wcisnąć do środka na mszę poprzedzającą pogrzeb, a w takiej samej sytuacji było również kilkaset osób oczekujących na zewnątrz.

W kościele żegnało śp. Lecha wielu muzyków, którzy regularnie gościli na scenie Blues Clubu. Na cmentarzu zaś kilka chorusów When the Saints Go Marchin’ In odegrali Przemek Dyakowski - ss, Piotr Nadolski - tp i Tadeusz Petrow - bjo.

Pierwszy koncert w Blues Clubie odbył się 19 kwietnia 2002 roku. Kilka lat temu odbyłem dłuższą rozmowę z założycielem klubu (poprzednio prowadził popularny sklep z płytami przy dworcu Gdańsk-Wrzeszcz), który tak opisywał swoje jazzowo-bluesowo relacje: „Całe moje życie biegło w rytm jazzu, a nie bluesa. Owszem, blues to jest świetna muzyka, pokrewna, ma swoich wielkich wykonawców, ale zawsze częściej słuchałem jazzu. W roku 2001 była możliwość zrealizowania marzenia, było pomieszczenie w Gdyni, tam gdzie obecnie działamy. Tyle że wtedy działał jeszcze Sax Club w Teatrze Miejskim, prowadzony przez Przemka Dyakowskiego. To zniechęcało, nie mogłem stworzyć klubu jazzowego. Nie byłoby to fair, poza tym niepotrzebna konkurencja. Przypadek sprawił, że wpadła mi w ręce płyta Lightnin’ Hopkinsa z najlepszych czasów, z lat 40. i 50. Stwierdziłem, że to świetna muzyka!

Dlaczego więc nie blues? Przez trzy lata klub był typowo bluesowy, a za jazz się nie brałem, a tymczasem jazz z Teatru Miejskiego przeniósł się do klubu Ucho (rzut kamieniem ode mnie). Ale przyszedł Przemek Dyakowski, Darek Herbasz, pojawiało się coraz więcej muzyków, którzy prosili, by rozszerzyć działalność klubu o jazz. I tak się stało”.

Klub nadal działa, prowadzi go obecnie rodzina p. Lecha. I – jak dawniej – to najważniejsze dla jazzu miejsce w Trójmieście.



Zobacz również

Rosław Szaybo

Wybitny artysta grafik zmarł w Warszawie 21 maja 2019 roku. Więcej >>>

Janusz Skowron

Wybitny pianista zmarł 27 lutego 2019 po ciężkiej chorobie nowotworowej. Więcej >>>

Ira Gitler

Jeden z najbardziej wpływowych krytyków jazzowych zmarł  23 lutego 2019 w Nowym Jorku, przeżywszy 90 lat.  Więcej >>>

Grażyna Matuszkiewicz

Żona i muza Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza zmarła 19 lutego 2019 w wieku 85 lat. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu