Coda
fot. Marian Sanecki

Nancy Wilson



Wielka amerykańska wokalistka zmarła 13 grudnia 2018 .

Nancy Wilson zmarła po długiej chorobie w Pioneertown, w Kalifornii. Miała 81 lat. Była wspaniałą interpretatorką Wielkiego Śpiewnika Amerykańskich Standardów, nagrała ponad 70 płyt, zdobyła trzy nagrody Grammy. Nie chciała, by określano ją jako wokalistkę jazzową, miała w repertuarze utwory z  różnych gatunków muzyki, uważała siebie za „stylistkę piosenki”. „To jest moja esencja, ja wplatam słowa do muzyki, tworzę dramaturgię”. Jej dwa najsilniejsze wpływy to Jimmy Scott i Dinah Washington.

Nancy Wilson przyszła na świat 20 lutego 1937 roku w Chillicothe w stanie Ohio. Pierwsze kroki jako śpiewaczka stawiała w chórach kościelnych. Mając 15 lat wygrała konkurs lokalny i zaczęła występować w klubach Columbus, Ohio. W latach 1956 - 58 koncertowała z  big bandem Rusty’ego Bryanta na trasach w USA i Kanadzie.

W 1959 podpisała kontrakt z wytwórnią Capitol Records, dla której nagrała całą serię płyt. Największy rozgłos przyniósł jej wydany w 1962 roku album „Nancy Wilson/Cannonball Adderley”, na którym wspierał ją Kwintet Adderleya (na fortepianie Joe Zawinul!). Za płytę „How Glad I Am” dostała swoją pierwszą nagrodę Grammy (w kategorii Best Rhythm and Blues Performance). Dla Capitolu nagrywała jeszcze w latach 70., ale w następnej dekadzie związała się z Columbią. Drugą Grammy zdobyła w 2004 roku za album „R.S.V.P.”, a trzecią dwa lata później za „Turned To Blue”.

Nancy Wilson gościła w Polsce tylko jeden raz, chyba warto ten epizod  przypomnieć. Będąca wówczas w szczytowym okresie swojej kariery wokalistka wystąpiła na Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1971 roku z towarzyszeniem Orkiestry Polskiego Radia i jazzowej sekcji w składzie: Włodzimierz Nahorny - p, Jacek Bednarek - b i Władysław Jagiełło - dr. Koncert ten zapisał się jako jeden z najbardziej niefortunnych momentów w historii polskiego jazzu.

„Początkowo nic nie zapowiadało katastrofy, do której doszło podczas koncertu” – wspomina teraz Włodek Nahorny. „Nancy Wilson przyjechała do Sopotu razem ze swoim pianistą i kierownikiem muzycznym. Mieliśmy próbę w Grand Hotelu, podczas której panowała świetna atmosfera i ta próba przerodziła się w mały jam – on grał na fortepianie, a ja na saksofonie. Na koncercie zaś ja grałem na fortepianie, dyrygował całością Kurylewicz. Ale nagle wszystko się rozsypało. Zawinił chyba Władek Jagiełło, który nie czuł swingu i wy­padł z rytmu. Nancy się pogubiła i popłakała. Na estradę wskoczył jej szef muzyczny, zatrzymał orkiestrę i zmienił mnie przy fortepianie. Dalej już jakoś poszło. Ale publiczność zapamiętała naszą bezradność. Nie wiedziałem, że Nancy się popłakała. Gdybym wiedział, to bym płakał razem z nią, bo to była moja ukochana wokalistka. Miałem jej wszystkie płyty.”

Paweł Brodowski



Zobacz również

Rosław Szaybo

Wybitny artysta grafik zmarł w Warszawie 21 maja 2019 roku. Więcej >>>

Janusz Skowron

Wybitny pianista zmarł 27 lutego 2019 po ciężkiej chorobie nowotworowej. Więcej >>>

Ira Gitler

Jeden z najbardziej wpływowych krytyków jazzowych zmarł  23 lutego 2019 w Nowym Jorku, przeżywszy 90 lat.  Więcej >>>

Grażyna Matuszkiewicz

Żona i muza Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza zmarła 19 lutego 2019 w wieku 85 lat. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu