Książki

WIESŁAW BERNOLAK: Bernolak Boogie

Michał Wilczyński


Bardzo dobrze, że ta książka ujrzała światło dzienne. Jest to bowiem pozycja niezwykle ważna i bez precedensu wśród książek dotyczących historii polskiego big-beatu. Za pióro chwycił uczestnik tamtych wydarzeń, muzyk związany z zespołami Czerwono-Czarni i Polanie. Bez silenia się na kreowanie niepotrzebnych legend, bez przywoływania dziesiątek dat i faktów – spisał swoje wspomnienia. W ten sposób znana już faktografia, tak skrupulatnie i dokładnie opracowana przez kilku znawców i entuzjastów w „Encyklopedii Polskiej Muzyki Rockowej. 1959-1973” (niestety, dawno już niedostępnej i zdezaktualizowanej), a także wydanej niedawno książce Marka Gaszyńskiego „Mocne Uderzenie Czerwono-Czarni Niebiesko-Czarni”, zyskała nowy wymiar, a puste ramy dat i miejsc zapełniły się po części żywą materią.

Wiesław Bernolak (rocznik 1941) znany jest przede wszystkim jako gitarzysta Czerwono-Czarnych. Był związany z tym zespołem od momentu jego powstania w Gdańsku w czerwcu 1960 r. Grał tam z wieloma doskonałymi, nieco zapomnianymi już muzykami, mającymi za sobą staż w zespołach jazzowych. Byli wśród nich saksofonista Przemysław Gwoździowski (później na jego miejscu pojawili się m.in. Mirosław Wójcik i Zbigniew Bizoń), pianista Zbigniew Wilk (zastąpiony kolejno przez Tomasza Śpiewaka i Józefa Krzeczka), perkusista Jan Knap, basista Wiesław Katana, a także grający na gitarze Piotr Puławski.

Wiesław Bernolak razem z Puławskim odeszli w 1965 r. do powstających właśnie Polan – pierwszej polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia, będącej fuzją najlepszych muzyków Czerwono-Czarnych i Niebiesko-Czarnych. Z N-C dołączyli do nich perkusista Andrzej Nebeski (później ABC), saksofonista Włodzimierz Wander oraz gitarzysta basowy Zbigniew Bernolak, starszy brat Wiesława, grającego zarówno na gitarze, jak i na organach. Po rozpadzie Polan w jego karierze był krótki epizod z zespołem Władka Jagiełły (The Jagiellons – zdjęcie tej grupy można odnaleźć w poprzednim numerze JF, przy okazji wywiadu z Jagiełłą), z którym wyjechał do Szwecji... i został tam na stałe, muzykując do dziś z zespołami dixielandowymi, a ostatnio pojawiający się w swojej dawnej roli w reaktywowanym na sporadyczne okazje zespole Czerwono-Czarni.

Bernolak nie opisuje wszystkiego. Pisze o tym, co utkwiło w jego pamięci najmocniej i – co najważniejsze – czyni to z własnej, subiektywnej perspektywy. Dzięki temu mamy okazję spojrzeć „od wewnątrz” m.in. na słynne Festiwale Młodych Talentów (przypomnijmy: wśród laureatów znaleźli się Czesław Niemen, Karin Stanek, Helena Majdaniec, Wojciech Korda, Wojtek Gąssowski, Halina Frąckowiak i inni). Autor był jedną z osób odpowiedzialnych za przesłuchania tych, którzy zgłaszali się na występy, uczestniczył więc w całym procesie odkrywania przyszłych gwiazd. Dużo miejsca poświęca też intensywnym trasom koncertowym Czerwono-Czarnych, przyciągając uwagę czytelnika wieloma anegdotami związanymi z tym, co się działo i na scenie, i poza nią.

Wiele nowego możemy się także dowiedzieć o zespole Polanie. Jest tu sporo i o procesie formowania się zespołu, i o jego powolnej agonii związanej z wyczerpującymi trasami po ZSRR. Najwięcej miejsca autor poświęcił zachodnim wojażom grupy, przypominającym trochę hamburskie lata The Beatles: koncerty w nocnych lokalach i małych klubach, noclegi w najtańszych pokojach i permanentny brak pieniędzy. To chyba najbardziej porywający fragment książki, który czyta się momentami jak scenariusz niezrealizowanego filmu. Jest także mowa o niewykorzystanych propozycjach nagrań płytowych na Zachodzie. Firmy nie były jednak zainteresowane muzykami, którzy nie mają stałych paszportów i możliwości swobodnego podróżowania.

Niewątpliwym atutem książki są zdjęcia. Ponad pięćdziesiąt niepublikowanych wcześniej, nieznanych szerzej fotografii z prywatnego archiwum autora i zbiorów Anny Cewe (jeszcze jedna laureatka Festiwalu Młodych Talentów, związana z zespołem Luxemburg Combo) – wśród nich sporo ujęć zza kulis, z prób, a także fotokopie plakatów czy dyplomów.
Wszystko to składa się na bardzo ciekawą, choć niezbyt obszerną książkę. To niewiele ponad 100 stron. Szkoda tylko, że owiane legendą dwutygodniowe, polskie tournee Polan w roli supportu The Animals zostało skwitowane jednym zdaniem. Kto wie, może w przyszłości doczekamy się szerszego opisu tego wydarzenia? Przydałoby się – im więcej słów wprost od uczestników wydarzeń lat 60., tym lepiej. W końcu big-beat to zjawisko kulturowe i ważna część historii polskiej muzyki – warto więc zadbać o jak najlepszą dokumentację tamtego okresu.

Michał Wilczyński

Wiesław Bernolak, „Bernolak Boogie”,
Gdański Kantor Wydawniczy, 2009 r.

 


Zobacz również

Coltrane według Coltrane’a

Stanisław Danielewicz recenzuje książkę, którą opracował Chris DeVito, a przełożył na polski Filip Łobodziński. Więcej >>>

Lady Day śpiewa bluesa

Autobiografię Billie Holiday recenzuje Stanisław Danielewicz. Więcej >>>

DŽEZAKY

Festiwal Bratislava Jazz Days dla słowackich melomanów jest, jak dla nas Jazz Jamboree. Więcej >>>

TWARZE MUZYKI

W części poświęconej jazzowi szczególną uwagę przykuwają ekspresyjne portrety Tomasza Stańki. Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu