Coda
fot. Mathias Riss

Artykuł opublikowany w JAZZ FORUM
7-8/2023

Peter Brötzmann



Niemiecki saksofonista i klarnecista, koryfeusz awangardy zmarł 22 czerwca 2023.

Peter Brötzmann wystąpił 7 i 8 lutego tego roku w warszawskim klubie Pardon, To Tu. Dwa dni później zagrał jeszcze w londyńskim Cafe OTO, i nagle pojawiła się informacja o jego zapaści, gwałtownej reanimacji i pobycie w szpitalu na oddziale intensywnej terapii. Wydawało się jednak, że udało mu się dojść do siebie. W mediach społecznościowych zamieścił wiadomość, że wprawdzie o koncertach już nie ma mowy, ale czuje się nieźle i stara się ułożyć sobie życie na nowo. Niestety, „najgłośniejszy saksofonista świata”, zwany też „rzeźnikiem z Wuppertalu” opuścił nas na zawsze.

Peter Brötzmann był bardzo barwną postacią – zawsze w centrum europejskiej awangardy, bezkompromisowy muzycznie i ideologicznie, a jednak na swój oryginalny sposób kontynuujący jazzową tradycję. Z czasem stał się współczesnym klasykiem, artystą do którego się często porównywano, odnoszono, symbolem niezależności i radykalizmu.

Radykalność Brötzmanna jest jednak tylko kwestią punktu widzenia, był raczej konsekwentny w tym, co robił i w swoich przekonaniach. Urodził się w Remscheid niedaleko Wuppertalu w 1941 r. Należał do pokolenia wychowującego się po II Wojnie Światowej w Niemczech ze stygmatem nazizmu i zbrodni hitlerowskich. Dorastał w poczuciu krzywdy wyrządzonej światu przez starsze pokolenia. Ta generacja wchodziła w dorosłe życie na przełomie lat 60. i 70. z mocnym postanowieniem zmieniania świata – najczęściej w duchu marksistowskim.

Jako nastolatek grał na fortepianie w lokalnych grupach swingowych i dixielandowych. Wkrótce zainteresował się bebopem i saksofonem, któremu pozostał wierny aż do końca życia – grał na tenorze, barytonie, alcie i sopranie, a także na klarnecie i węgierskim instrumencie tárogató.

Uczył się w szkole artystycznej, bardzo dobrze malował, robił grafiki, w późniejszym okresie sam projektował okładki swoich płyt. Był asystentem słynnego koreańsko-amerykańskiego artysty sztuk wizualnych, performera i kompozytora Nam June Paika. Dzięki niemu wszedł w kręgi artystycznego nurtu Fluxus, do którego należeli tacy artyści jak Yoko Ono, John Cage, La Monte Young, Terry Riley czy Karlheinz Stockhausen. Mniej lub bardziej intensywnie z Fluxusem współpracowali również Han Bennink, Misha Mengelberg, Willem Breuker, nasz Andrzej Mitan i wielu innych z kręgów jazzowej awangardy.

W połowie lat 60. trębacz Don Cherry zaprosił Brötzmanna do Paryża, gdzie grał m.in. z Gato Barbierim, Aldo Romano, Carlą Bley czy z kolegą jeszcze z młodych lat – Peterem Kowaldem. Wkrótce zasilił szeregi bujnie rozwijającej się europejskiej awangardy – wraz z Benninkiem, Mengelbergiem, Breukerem, Kowaldem, a także Szwedem Svenem-Åke Johanssonem, Brytyjczykami Evanem Parkerem, Johnem Stevensem czy Derekiem Baileyem. Muzycy ci inspirowali się amerykańskim free jazzem, dodawali do niego artystyczne szaleństwo Fluxusu, charakterystyczne dla tego nurtu abstrakcyjne poczucie humoru, a także – mocną podbudowę ideologiczną.

Jako zdeklarowany marksista wiedział, że to robotnicy powinni być właścicielami środków produkcji – więc swoje płyty zaczął wydawać we własnych firmach – najpierw Brö, a później FMP (Free Music Production). Ta druga oficyna okazała się bardzo ważna dla środowiska muzyki improwizowanej, nagrywali dla niej tacy muzycy jak Cecil Taylor, Tony Oxley, Misha Mengelberg, Alexander von Schlippenbach, Steve Lacy, Keith Tippett i wiele innych niespokojnych dusz artystycznych.

Na swój debiut „For Adolphe Sax” (1967) zaprosił basistę Petera Kowalda i perkusistę Svena-Åke Johanssona. Już na tym krążku zaprezentował swój potężny, ryczący ton i niepowstrzymaną, wulkaniczną energię, która dała mu sławę na całym świecie. Przyznawał się do inspiracji Albertem Aylerem czy Ornette’em Colemanem – ale także takimi dawnymi mistrzami jak Ben Webster, Coleman Hawkins czy Lester Young.

Drugi album Brötzmanna, nagrany w oktecie, stał się międzynarodową sensacją i manifestem europejskiej muzyki improwizowanej. Sławny „Machine Gun” ukazał się w 1968 roku – bardzo niespokojnym okresie fali protestów przelewającej się przez całą Europę. Lewicowe sympatie lidera i wielu jego muzyków w połączeniu z tytułem płyty i intensywną zawartością muzyczną uczyniły z tego wydawnictwa manifest ideologiczny. Jednak sam Brötzmann twierdził że „Machine Gun” to był tylko jego przydomek nadany mu przez Dona Cherry’ego – obrazujący charakterystyczny styl gry saksofonisty.

Coś jednak było na rzeczy, skoro muzyka widywano później w towarzystwie radykalnych lewicowców, a nawet wśród takich postaci, jak Ulrike Meinhof – współzałożycielka (wraz z Andreasem Baaderem) ultralewicowej organizacji terrorystycznej Frakcja Czerwonej Armii (Rote Armee Fraktion) zwanej również Grupą Baader-Meinhof.

W późniejszych  latach Brötzmann często współpracował w różnych personalnych konfiguracjach z muzykami, którzy wzięli udział w nagraniu „Machine Gun”. Należeli do nich Breuker, Bennink, Evan Parker, pianista Fred Van Hove, Kowald, basista Buschi Niebergall czy saksofonista Gerd Dudek.

W 1971 r. podczas festiwalu w niemieckim Donaueschingen wziął udział w nagraniu albumu „Actions” – dzieła współfirmowanego przez Krzysztofa Pendereckiego i Dona Cherry’ego. W skład orkiestry wchodziła cała śmietanka ówczesnej europejskiej awangardy – m.in. Tomasz Stańko.

W latach 70. Brötzmann współpracował z innowacyjnymi orkiestrami, jak ICP (Instant Composers Pool) Hana Benninka czy Globe Unity Orchestra Alexandra Von Schlippenbacha. Często także grywał z Mengelbergiem, Benninkiem, Kowaldem i innymi członkami europejskiej wspólnoty muzyki improwizowanej. Koncertował i nagrywał także z imigrantami z Południowej Afryki z grupy The Blue Notes, jak perkusista Louis Moholo czy basista Johnny Dyani. Współpracował również z Cecilem Taylorem.

W latach 80. wspólnie z amerykańskimi muzykami – basistą Billem Laswellem, gitarzystą Sonnym Sharrockiem i perkusistą Ronaldem Shannonem Jacksonem –założył free-punk-jazzową super-grupę Last Exit. Formacja ta wydała sześć płyt i zdobyła sporą popularność, zważywszy na charakter wykonywanej przez siebie muzyki. Nagrał także album „No Material” firmowany przez perkusistę Gingera Bakera.

W latach 90. powołał do życia zespoły The Chicago Oktet/Tentet z takimi muzykami jak saksofonista Ken Vandermark, perkusista Hamid Drake, multinstrumentalista Joe McPhee czy saksofonista Mats Gustafsson oraz kwartet Die Like a Dog z trębaczem Toshinorim Kondo, basistą Williamem Parkerem i Hamidem Drakiem. W tym okresie był już traktowany jako współczesny klasyk, podróżował nieustannie po całym świecie od Japonii po Stany Zjednoczone, uczestniczył w niezliczonych, czasem efemerycznych, projektach.

Z równą energią wkroczył w nowe stulecie tworząc grupy z takimi muzykami jak m.in. Joe McPhee, Kent Kessler, Toshinori Kondo, Milford Graves, Johannes Bauer, Michael Zerang, Paal Nilssen-Love, czy niemiecki heavy metalowy gitarzysta Jörg Fischer. W ostatnich latach mocno interesował się transową, etniczną grą muzyków z Północnej Afryki, jak marokańscy muzycy gnawa Moukhtar Gania („The Catch Of The Ghost”, 2020) czy Majid Bekkas („Catching Ghosts”, 2023).

Po raz pierwszy gościł w Polsce na Jazz Jamboree ’74 ze swoim Kwartetem (Alex von Schlippenbach - p, Peter Kowald - b, Paul Lovens - dr). Zagrał w warszawskim klubie Tygmont w 2003 r. Wraz ze swoim Tentetem wystąpił w 2009 w krakowskim Muzeum Manggha, a także w mniejszym składzie w Alchemii. Do historii przeszły trwające pięć dni obchody jego 75 urodzin w 2016 r. w klubie Pardon, To Tu, podczas których zagrali również Alexander von Schlippenbach, Toshinori Kondo, Han Bennink, Heather Leigh, Jason Adasiewicz, Steve Noble i John Edwards.

Z Brötzmannem współpracował nasz mistrz saksofonu Mikołaj Trzaska. Dali wspólnie wiele koncertów, również za granicą. Nagrali kilka płyt:

North Quartet „Malamute” (2005, Kilogram Records, koncert zarejestrowany 2 kwietnia 2005 roku, w dniu śmierci Jana Pawła II), Peter Brötzmann/Mikołaj Trzaska/Johannes Bauer Goosetalks” (2010, Kilogram Records, zapis koncertu, który miał miejsce 22 lutego 2008 roku w poznańskim klubie Dragon) oraz The Wild Man’s Blues Band „Fredensborg” (2015, Ninth World Music, zapis koncertu w Kopenhadze z 9 lutego 2013 roku).

Peter Brötzmann odszedł we śnie w swoim domu w Wuppertalu. Miał 82 lata.

Marek Romański



Zobacz również

Albert „Tootie” Heath

Amerykański mistrz jazzowej perkusji zmarł 3 kwietnia 2024 r. w Santa Fe, w stanie… Więcej >>>

Antoni Krupa

Legendarny radiowiec, muzyk bluesowy i jazzowy, zmarł 17 marca w Krakowie. Miał 79 lat. Więcej >>>

Sylvain Luc

Jeden z najwybitniejszych europejskich gitarzystów jazzowych zmarł nagle na zawał serca 13 marca 2024… Więcej >>>

Jim Beard

Amerykański pianista, keyboardzista, kompozytor i aranżer zmarł 2 marca 2024 roku w Nowym Jorku. Więcej >>>

  MKIDN stoart       stoart       stoart     psj      ejm   
Dokument bez tytułu