Festiwale Recenzje
Tomasz Stańko Quartet: Alexi Tuoomarila, lider, Sławomir Kurkiewicz, Kush Abadey
Wojciech Leszczyński

Recenzję opublikowano w numerze 4-5/2015 Jazz Forum.

Jazz od Nowa Festival 2015

Andrzej Dorobek


W dniach 25-28 lutego br. w Akademickim Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa” odbyła się XV edycja festiwalu Jazz Od Nowa.

Wieczór inauguracyjny zaczął się od występu Adama Pierończyka. Dziesięciokrotny zwycięzca w ankiecie JAZZ FORUM w kategorii „Saksofon Sopranowy” wystąpił w tym właśnie wcieleniu instrumentalnym, i to całkiem solo. Wykonał utwory z najnowszego albumu „The Planet Of Eternal Life” (2013), upamiętniającego jego recital z okazji półwiecza niemieckiej wytworni Jazzwerkstatt – i nasuwającego porównanie z „In My Solitude:
Live At The Grace Cathedral” Branforda Marsalisa. Miał tu węższe pole manewru instrumentalnego niż jego amerykański kolega, na ww. płycie występujący także jako tenorzysta – ostatecznie jednak, grając w prawie pełnej sali koncertowej Od Nowy, potwierdził swą władzę nad trudnym, mało wdzięcznym do produkcji solowych instrumentem i, w zasadzie, nad słuchaczami.


Jan Ptaszyn Wróblewski, fot. Wojciech Leszczyński

Władzę tę łatwiej było sprawować Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu, na JONF goszczącemu już po raz czwarty – w tym po raz drugi z sekstetem, i to prawie w takim samym składzie jak dekadę wcześniej. Obok lidera, tradycyjnie na saksofonie tenorowym, wystąpili bowiem Henryk Miśkiewicz - as, Robert Majewski - tp, Wojciech Niedziela - p, Marcin Jahr - dr i najmłodszy w tym gronie Sławomir Kurkiewicz - b. Zważywszy na program, wypełniony kompozycjami Komedy (m.in. latynosko przearanżowana Szara kolęda i, jak poprzednio, Astigmatic), Trzaskowskiego (m.in. Vision i, jak poprzednio, Better Luck Next Time) oraz Kurylewicza (10+8).Obecność w zespole kontrabasisty tria Marcina Wasilewskiego, reprezentującego odmienną estetykę jazzową, miała charakter niemal symboliczny. Sugerowała mianowicie, że niestrudzone Ptaszynowe czuwanie nad, jak wyraziłby się Asnyk, świętym ogniem tradycji polskiego jazzu nowoczesnego może zostać naturalnie przejęte przez muzyków o niemal dwa pokolenia młodszych, zwłaszcza że niemal wszystkie utwory zostały wykonane doprawdy stylowo.

Kolejny wieczór zainaugurował gdański saksofonista i basklarnecista Mikołaj Trzaska. Towarzyszyli mu muzycy z Austrii: pianistka Elisabeth Harnik i perkusista Martin Brandlmayr, oboje z akademickim wykształceniem muzycznym. Pewnie też dlatego tak zwana swobodna improwizacja w ich wykonaniu miała inny wymiar niż spontaniczny, nieotamowany atak instrumentalny Riverloam Trio, gdzie trudno było się doszukać stopniowania napięć narracyjnych czy nawet gradacji dynamicznej. Tym razem z odmętów aleatorycznego chaosu nierzadko wyłaniały się improwizacje o dość konsekwentnej dramaturgii, faktury miały należytą przejrzystość – pojawiały się nawet zarysy melodii. Znaleźliśmy się tu w sumie bliżejświata „poważnej” awangardyw sensie Cowella czy nawet Stockhausena, co zresztą przywykłej do avant-jazzowych szaleństw toruńskiej publiczności nie przeszkadzało – tak dalece, że doklaskała się nawet bisu...

Z formuły festiwalowych powrotów wyłamały się, debiutujące na JONF, Piotr Schmidt Electric Group, oraz inauguracyjna atrakcja wieczoru następnego, czyli Przemek Strączek International Group. O ich jednoznaczną ocenę trudno o tyle, że pierwszy, pod wodzą młodego trębacza i, jak jego słynny ojciec, akademickiego wykładowcy historii jazzu, nie wypracował jeszcze spójnej formuły stylowo-brzmieniowej. Mimo wysokiego poziomu muzyków (obok lidera zagrali: basista Michał Kapczuk, osiadły w Londynie pianista Tomasz Bura i kubańsko-brytyjski perkusista Ernesto Simpson, grywający m.in. z Herbie’m Hancockiem) wyczuwało się tu raczej rozległą znajomość historii jazzu od Davisa z okresu „Kind Of Blue” po jazz-rock z lat 1970., niż zdolność jej twórczej, selektywnej interpretacji.

Drugi zespół, w którym liderowi-gitarzyście towarzyszyli pianista Michał Wierba, duński kontrabasista Martin Buhl Slaunstrup i afroamerykański perkusista Frank Parker (współpracujący m.in. z Michałem Urbaniakiem), objawił większą jednorodność stylu, wykonując głównie utwory z nowej płyty „White Grain Of Coffee”. Dość przewidywalny tok narracji w konwencji elektrycznego
mainstreamu urozmaicał tylko pianista, którego błyskotliwe, bez mała awangardowe wtręty zapowiadały już poniekąd gwiazdę tego wieczoru.


Piotr Schmidt, fot. Wojciech Leszczyński

Był nią kolejny debiutant na JONF, Włodzimierz Pawlik – pianista wyrafinowany i wszechstronny, łączący elementy jazzu i klasyki w spójny, oryginalny przekaz. Do Torunia przyjechał z Włodek Pawlik Trio, by wykonać obszerne fragmenty płyty „kaliskiej” i wcześniejszego albumu „Anhelli” oraz temat z filmu „Rewers”, do którego napisał muzykę. Towarzyszyła mu nasza chyba najlepsza obecnie sekcja Paweł Pańta - b, el-b i Cezary Konrad - dr wzmacniająca jego tynerowskie kulminacje z pasją niemal rockową, dialogująca z nim w ustępach lirycznych z subtelnością albo wreszcie pulsująca upojnymi rytmami samby w niecodziennej wersji utworu Night in Calisia.

Było to prawdziwe objawienie festiwalu, a zarazem jego kulminacja jakościowa. Wszelako to wieczór czwarty, finałowy okazał się rekordowy pod względem frekwencji – stąd też, podobnie zresztą jak poprzedni, musiał zostać przeniesiony z sali „Od Nowy” do nieodległej auli uniwersyteckiej, mieszczącej mniej więcej dwa razy tyle słuchaczy, choć, niestety, nieco gorszej akustycznie. Mimo to publiczność nie poczuła się zawiedziona.

Zadbało o to najpierw polsko-angielskie duo Gorzycki/Dobie, prezentując materiał z nowej płyty „Nothing” – ostatniej części tryptyku duetów instrumentalnych z udziałem perkusisty Rafała Gorzyckiego, publiczności JONF znanego z występu w „postyassowym” zespole A-Kineton sprzed dwóch lat. Londyński gitarzysta i producent muzyczny Jon Dobie udzielał się kiedyś w B-Shops For The Poor, porównywanym nawet do Henry Cow, kanonicznej grupy avant-rocka. „Nothing” nawiązuje poniekąd do jej brzmienia – głównie dzięki bogato unerwionej tkance perkusyjnej w stylu Chrisa Cutlera, albowiem ściany statycznie rezonującego hałasu gitarowego miały mniej wspólnego z finezją i bogactwem artykulacyjnym gry Freda Fritha.

Zakończył piętnastą edycję JONF Tomasz Stańko – tym razem na czele zespołu będącego częściową syntezą składów, z którymi wcześniej zamykał drugą, ósmą i dwunastą (Sławomir Kurkiewicz - b, Alexi Tuomarila - p, czarnoskóry Kush Abadey - dr). I, podobnie jak wtedy, zaproponował słuchaczom muzyczną podróż „od chaosu ku ładowi, od furii do liryzmu” (według jego własnych słów) – z większym wszelako naciskiem na „ład” i „liryzm”. I po raz kolejny trafił w sedno ich oczekiwań – także dzięki kołysance Komedy Sleep Safe and Warm, jak siedem lat temu wykonanej na bis...


Włodzimierz Pawlik, Paweł Pańta, Cezary Konrad, fot. Wojciech Leszczyński



Zobacz również

Wiosna Jazzowa Zakopane 2015

Festiwal wystartował 30 kwietnia, a więc dokładnie w Międzynarodowym Dniu Jazzu. Więcej >>>

Festiwal Jazzowy w Piwnicy Pod Baranami

Jubileuszowa edycja XX Letniego Festiwalu Jazzowego w Piwnicy pod Baranami wystartowała 26 czerwca. Więcej >>>

Jazz na Starówce 2015, Christian McBride Trio

Koncert odbył się 11 lipca na staromiejskim rynku w Warszawie. Więcej >>>

Jazz Juniors 2014

38 Międzynarodowy Konkurs Młodych Zespołów Jazzowych Jazz Juniors odbył się w Krakowie w dn. 5-8 grudnia.… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu