Festiwale
Mavis Lam

Opublikowano w JAZZ FORUM 1-2/2017

Kuhmo Chamber Music 2016

Mariola Borowska


Gdzieś pośrodku niczego…

Kuhmo, Finlandia. Kraina stu osiemdziesięciu ośmiu tysięcy jezior, gęstych lasów, po których przechadzają się dumnie niedźwiedzie brunatne i wilki, nad którymi o tej porze roku nie zapada zmrok, gdyż niebo raczy tę część świata białymi nocami. W takich okolicznościach toczy się akcja słynnego eposu Kalevala, ale też w takim otoczeniu odbywa się rokrocznie jeden z największych festiwali muzyki klasycznej.

W niedzielę 10 lipca br. ruszyła 46. edycja Kuhmo Chamber Music. Do momentu znalezienia się na miejscu, trudno pojąć, dlaczego ktoś zdecydował się na organizację tak dużego przedsięwzięcia z daleka od dobrze skomunikowanych aglomeracji miejskich, które z pewnością ułatwiłyby wiele kwestii i oszczędziłyby wielu godzin podróży. Nic bardziej mylnego. Idea, która przyświeca temu wydarzeniu, jest oczywista – zgromadzenie muzyków i audiencji w zapierających dech w piersiach okolicznościach przyrody, umożliwienie im wzajemnej komunikacji nie tylko w dobrze przygotowanej infrastrukturze koncertowej, ale w codziennych warunkach – podczas porannej kawy, spaceru, kolacji. Brak dystansu widać nawet w dress codzie, a raczej… jego braku. Tak, na scenie rozbrzmiewa Wełtawa z poematu „Moja ojczyzna” Bedricha Smetany, a jej wykonawcy prezentują na zmianę festiwalowe koszulki, eleganckie garnitury i letnie, zwiewne sukienki. To doskonale oddaje panującą atmosferę – lata w pełni, wszechobecnego luzu, ale przede wszystkim zdjęcia z ramion muzyki klasycznej jarzma muzyki dla elit.

Muzyka dla każdego

Każdy koncert festiwalu, a odbywa się ich pięć lub sześć dziennie, ma swój własny tytuł, który determinuje dobór repertuaru. Podczas jednego występu można na przykład usłyszeć utwór barokowy, romantyczny, współczesny i klasycystyczny, które łączy wybrana przez dyrektora artystycznego Vladimira Men­delssohna myśl przewodnia. To on dokonuje selekcji utworów i czuwa nad koncepcją.

I tak pierwszy dzień pobytu dziennikarzy z Polski otworzył temat „Zakazane miasto”, w którym zaklęto Sonatę G-dur Pediniego, Les Indes Galantes Jean-Philippe’a Rameau, Sampling Tea autorstwa młodego Willisa Wonga, które było europejską premierą utworu, oraz Koncert D-dur Vivaldiego. Można śmiało zaryzykować tezę, że w każdym z występów można znaleźć coś dla siebie.

Koncerty odbywają się na ogół w trzech miejscach: kościele Kuhmo (w tym roku obchodzący dwusetną rocznicę budowy), szkole muzycznej Kontio School oraz na sali koncertowej Kuhmo Arts Center. Ciekawą jest droga, którą muzycy przebywają, by stać się artystami Chamber Music Festival. Dyrektor artystyczny organizuje przesłuchania w Helsinkach i to on dobiera wykonawców do muzyki, którą chce usłyszeć podczas kolejnej edycji wydarzenia. Tworzy składy z artystów pochodzących z całego świata, pragnących stać się częścią tej wielkiej, muzycznej rodziny.

Tegoroczna edycja festiwalu liczyła trzynaście dni, jednak bywały również takie, które trwały nawet trzy tygodnie. Patrząc na rozmach przedsięwzięcia, nasuwa się pytanie o budżet. W tym przypadku wynosi on ponad milion euro, z czego aż ponad połowa to wpływy z biletów, niecałe trzydzieści procent to dofinansowanie państwa i miasta, a na resztę składają się wpłaty od sponsorów.

Dwa festiwalowe dni

Organizatorzy zadbali o to, by mimo kilku koncertów dziennie, publiczność nie mogła się znudzić na żadnym z nich. Gwarancją tego była różnorodność repertuaru w obrębie jednego koncertu, ale również wiążące się z nimi ciągłe zmiany instrumentarium goszczącego na scenach i rotacja artystów. Mniejsze koncerty (w kościele i szkole) trwały godzinę (tu należy przyznać, że Finowie to niezwykle punktualny naród, więc jeśli informacja mówi, że koncert zacznie się za trzy minuty, to z pewnością tak będzie), natomiast wieczorne koncerty w Kuhmo Arts Centre przypominały dłuższe formy z zaplanowanymi przerwami, jakie znamy z rodzimego podwórka.

Oprócz tego, że każdy koncert miał swoją myśl przewodnią, to każdy dzień również miał swój wiodący motyw, nazwany „sercem dnia”. Codziennie o poranku jeden z artystów opowiadał zgromadzonym słuchaczom o wiodącej idei, tłumaczył ją, uzasadniał, uczulał, na co warto zwrócić uwagę podczas zbliżających się występów.

Podczas pobytu w Kuhmo miałam okazję uczestniczyć w dwóch pełnych dniach festiwalowych, tym samym wzięłam udział w jedenastu koncertach. We wtorek, któremu towarzyszył temat „Orient – fabryka snów”, były to „Zapomniane miasto”, Stary Testament – Nowy Testament”, „Orientaliści”, „Droga do Indii”(na podstawie książki „Passage to India”). W środę, której przyświecał motyw „Legendy globalnej wioski”były to „Najstarsza legenda”, „Jabłko i wą??, ?Dies Irae?, ?Arka?, ?Podr?? ludzko?ci?. To niezwyk?e do?wiadczenie, m?c us?ysze? utwory Bacha, Debussy?ego, Sibeliusa, Paganiniego, Chaczaturiana, Arvo Parta, Hindemitha, Mahlera, Schumanna i?wielu innych przedstawicieli tak odmiennych epok, styl?w, sposob?w my?lenia o?muzyce.

ż”, „Dies Irae”, „Arka”, „Podróż ludzkości”. To niezwykłe doświadczenie, móc usłyszeć utwory Bacha, Debussy’ego, Sibeliusa, Paganiniego, Chaczaturiana, Arvo Parta, Hindemitha, Mahlera, Schumanna i wielu innych przedstawicieli tak odmiennych epok, stylów, sposobów myślenia o muzyce.

Ogromne wrażenie wywarł na mnie na wskroś współczesny utwór Franghiza Ali-Zadeha (ur. 1947) Oasis w wykonaniu kwartetu smyczkowego, w skład którego wchodził sam Vladimir Mendelssohn oraz Tujii-Maiji Nurminen, która pod swoimi palcami zmieniała wodę w element wprowadzający i perkusyjny. W sali zapanowała ciemność, jedyne światło tliło się w miejscu, gdzie stała perkusjonistka. Do uszu publiczności zaczęły dochodzić dźwięki kapiącej, przelewającej się wody – dokładne, przeszywające, odbijające się od panującej ciszy, obiegające salę. Krople zaczęły zamieniać się w dźwięki grane pizzicato, które wkrótce zaczęło się przeplatać z rozciągniętym legato. Kwartet doskonale operował dużymi zmianami dynamicznymi, a jego gra momentami przybierała stricte onomatopeicznego charakteru, oddając dramatyzm i piękno zaklęte w tej kompozycji.

Nie sposób było przejść obojętnie obok wspaniałej Mavis Lam, która uraczyła audytorium grą na chińskim instrumencie ludowym – pipie, wykonując między innymi solowy utwór Dragon Boat, tradycyjną melodię z Chin. Swoją wręcz jazzową ekspresją przy niejazzowym repertuarze zachwyciła Natacha Kudritskaya, ukraińska pianistka, absolwentka Konserwatorium Paryskiego. Można ją było usłyszeć w La creation du monde Dariusa Milhauda, ZZ’s Dream Osvalda Golijova, w duecie z Valerią Resjan w repertuarze Chaczaturiana: Taniec z szablami oraz Taniec lezgiński.

Na długo w mojej pamięci pozostanie również jeden z ostatnich występów. Przed publicznością zaprezentowała się dobrze znana publiczności z wykonań opery barokowej śpiewaczka Romina Basso. Tym razem z towarzyszeniem barokowej gitary i kachonie wykonała trzy pieśni pasterskie: Romance del conde nino, przeszywające Nani nani oraz El rey de muncho madruga. Klimat, który wytworzyła, sprawiał, że nikt nie śmiał nawet delikatnie się poruszyć, by niczym nie zaburzyć rozchodzących się po wnętrzu drewnianego kościoła dźwięków. Wrażenie zrobiły nie tylko jej wspaniałe umiejętności wokalne, ale niemal teatralne przekazanie treści utworów, w czym było coś mistycznego.

Tytułem małego podsumowania

Chyba nikomu nie trzeba mówić, jak wyjątkowym jest odbiór muzyki w otoczeniu ciszy, pięknych krajobrazów, w poczuciu znalezienia się niemal na końcu świata, w swobodnej atmosferze, w której nie liczą się konwenanse, poziom świadomości muzycznej, tylko dźwięki i emocje, które ze sobą niosą. Doskonale zdają sobie z tego sprawę organizatorzy Chamber Music Festival – Kuhmo Music Society, Vladimir Mendellsohn i dyrektor wykonawcza Sari Rusanen. Dzięki ich wspólnemu wysiłkowi mogą poszczycić się wieloletnią tradycją, która cały czas cieszy się ogromną popularnością nie tylko w Finlandii, ale w całej Europie i poza nią.

Oprócz festiwalu jednocześnie odbywają się warsztaty muzyczne, na których młodzi wykonawcy mogą kształcić się pod okiem festiwalowych artystów z całego świata. I tak Kuhmo staje się miejscem spotkań ludzi z różnych stron i krajów, początkujących muzyków z uznanymi artystami, odmiennych kultur, kilku pokoleń odbiorców, których łączy jedno – muzyka.



Zobacz również

Jazzbląg 2016

Trzy dni, od 22 do 24 września, trwał zeszłoroczny festiwal w Elblągu.  Więcej >>>

Jamie Cullum: Finał Zadymki

Finał Zadymki miał miejsce w sali koncertowej NOSPR w Katowicach.  Więcej >>>

Jazz Jantar: edycja wiosenna

Skompletowanie „band of dreams” i nagranie z takim zespołem zaproponowanego przez siebie repertuaru –… Więcej >>>

Jazz Od Nowa Festival 2017

Odbył się po raz siedemnasty (22-25 lutego, trzy pierwsze wieczory w sali koncertowej ACKiS… Więcej >>>

  MKIDN      stoart       stoart       stoart     psj      ejm
Dokument bez tytułu